Wiadomo, pierwszy raz zdarza się różnie i w różnym wieku, ale niezależnie od wszystkiego bajer polega na tym, żeby był miło zapamiętany. Bo to ważne, prawda, od tego się zaczyna. Czy pierwszy raz z ortodontą może być miły? Może. To taka wersja light dentysty. Z dentystą też zresztą bywa nieźle. Czuję już leciutkie nakręcenie, dlatego pora wyjaśnić, że to nie mój pierwszy raz był, a najstarszego dziecka. Oj, chyba jeszcze gorzej. Dziecko otóż przyszło do ortodonty razem ze mną w celach wybitnie leczniczych i konsultacyjnych. A ortodonta był płci żeńskiej i do tego w podeszłym wieku 😉

Kiedy powinno się po raz pierwszy pójść do ortodonty? Powiedzmy, że widzimy, że coś jest nie tak. U pierworodnej wybitnie podejrzane wydały się dwie dolne jedynki, które nonszalancko sobie wyrosły ni z gruchy, ni z pietruchy. To znaczy z dziąsła wyrosły, ale – nazwijmy rzecz po imieniu – krzywo.

Problem wyraźnie kiełkuje, na pewno coś z tym robić trzeba, pytanie tylko kiedy jest ten najlepszy moment, żeby nie za wcześnie i nie za późno.

Ortodontka powiedziała, że dobry czas na korekcję zgryzu (a zatem i zrobienie odlewu, bo na jego podstawie powstaje aparat ortodontyczny) jest wtedy, kiedy wyrosną szóstki. Dlaczego? Szóstki mianowicie mogą całą robotę posłać – pardą – w pizdu, ponieważ mocno napierają na zęby od piątek do jedynek. Są duże z natury i kiedy wyrastają, nieco rozpychają sobie przestrzeń „łokciami”. Nie ma więc sensu odlew przed wyrośnięciem szóstek, bo zrobiony aparat będzie zupełnie bezużyteczny i nieskuteczny, a w efekcie trzeba będzie robić drugi.

Ach, bo ważna jest taka rzecz. Dzieciom wyrastają mleczaki – żadna nowość – ale nie wszystkich zębów, tylko od jedynek do piątek. Szóstki, siódemki, a potem ewentualnie ósemki (bo nie każdy je ma) wyrastają od razu trzonowe i raz jeden w życiu.

U nas jest jeszcze za wcześnie, ponieważ jak do tej pory wypadły tylko dwa zęby i to dolne jedynki. Czy to prawidłowo? Niezupełnie, bo jesteśmy dość mocno w tyle za rówieśnikami (dziecko ma teraz siedem lat), ale to z kolei ma wytłumaczenie. Dziewczyna bardzo późno zaczęła ząbkować. Pierwszy ząb wyszedł w – uwaga, uwaga! – szesnastym miesiącu życia (sic!). Nas nie dogoniat. Ortodontka potwierdziła, że to może być przyczyną „przesunięcia” i bycia w zębowym ogonie wypadania tego i owego. Słowem, dzieci późno ząbkujące mogą później zacząć wymieniać mleczaki na trzonowe i to żadna rewelacja.

Wróżka zębuszka nie puściła nas co prawda z torbami, ale nie jest wykluczone, że na wakacjach przypuści zmasowany atak. Dlaczego? Większa ekspozycja na słońce, większe dawki witaminy D, więcej zabawy, mniej obowiązków i stresu powodują przyspieszenie procesu wyrastania zębów stałych. Takie buty. Jeśli wasze dziecko latem zaczyna szybciej gubić zęby, to nie dziwcie się, to właśnie tak działa. Zębiska dostają potężnej motywacji do wzmożonego wzrostu i wakacje mogą przynieść przełom. Mamy więc na kolejną wizytę zgłosić się we wrześniu, bo teraz nie było sensu podejmować żadnych działań. Pierworodna jest więc absolutnie pewną kandydatką do leczenia, ale jeszcze nie w tym momencie.

Zalecono tymczasem – żeby nie było tak, że leżymy kołami do góry i pachniemy – ćwiczenie polegające na masażu językiem dziąseł poniżej linii zębów. Takie „wypychanie” ich językiem w ramach przygotowywania do momentu założenia aparatu. Jak wam się przypomni, to róbcie, powiedziano. Jak nam się więc przypomina, to robimy.

Przy okazji – i pochwalę się i dziecko, a co – pochwalono najstarszą za świetnie utrzymane uzębienie. Widać, że czyste, powiedziano, widać, że zadbane, widać, że odpowiednio często myte. Pękałam z dumy, dziecko jaśniało jak supernowa, niemal ocierało się o ultrafiolet.

Wizyta u ortodonty w skrócie

Gdyby komuś nie chciało się czytać lub robił to pokątnie, w tajemnicy przed szefem, symulując pobyt w toalecie, to podaję skrót.

  1. Pierwsza wizyta u ortodonty najlepiej wtedy, kiedy wyrosną szóstki.
  2. Siedem lat skończonych to wcale nie jest za wcześnie, wszystko zależy od stopnia wymiany uzębienia.
  3. Aparat nie jest na stałe, jest zdejmowany, do noszenia w nocy i kilka godzin w trakcie dnia.
  4. Byłam na NFZ, czekałam tylko miesiąc (sic!!!), zainteresowanym wrocławianom mogę podać namiary na przychodnię.
  5. Aparat ortodontyczny jest bezpłatny, refundowany przez NFZ, wszelkie inne działania też, o ile dziecko nie ukończyło 12. roku życia (czy jakoś tak).
  6. Nie potrzeba skierowania, wystarczy rejestracja telefoniczna.
  7. Lekarz zbada zgryz, wymaca, czy są zawiązki zębów, oceni stan paszczy i zaordynuje działania.

Proszę czekać na następne wieści z Matplanety (to cytat, dinozaury znają 😉 ). Pojawią się pewnie we wrześniu.

14 KOMENTARZE

  1. Aparat jest bezpłatny, ale niestety tylko w teorii. W naszym mieście ( Bielsko-Biała, miasto około 180 tys. mieszkańców) czas oczekiwania na bezpłatny, refundowany przez NFZ wynosi około 1,5 roku. Wiadomo, że nikt nie będzie tyle czasu czekał i kogo stać ten wyskoczy z kasy, aby dziecko mogło być leczone teraz, a nie za 1,5 roku. Koszt to jedyne 700 zł. Czas oczekiwania na pierwszą wizytę u ortodonty na NFZ u nas to 1 rok! Na początku grudnia mąż zapisał córkę na koniec listopada przyszłego roku. Aha, córka miała niecałe 6 lat gdy zaczęliśmy leczenie. Twraz ma 7 i 4 miesiące i juz kończymy.

    • Tak, wszystko zależy od miasta i nawet w danym mieście od lokalizacji. W innej przychodni wyznaczyli nam termin na wrzesień. Czas oczekiwania na aparat w tej poradni, do której w rezultacie poszłam, oszacowali na miesiąc do półtora miesiąca. To, uważam, bardzo zacny termin.
      Ach, żeby nie było wątpliwości: żadnych znajomości nie miałam i nie wykorzystywałam.

  2. w Warszawie u najbardziej obleganego ortodonty (na Różanej) pani rejestratorka obrażonym tonem powiedziała, że czeka się dwa lata i generalnie w sumie nowych pacjentów niechętnie. Tak więc obdzwoniwszy inne przychodnie na NFZ znalazłam bardzo fajną ortdodontkę do której czeka się …. 2 miesiące. Można

  3. A ja tak ze swojej walki z ortodontą w latach 90 :))) Ponieważ dzecie moje pierworodne odziedziczyło po mnie tzw przodozgryz (vide Jacek Gmoch), który ja miałam prostowany za pomoca zaklejenia dolnych zębów czymś różowym i podpiłowywaniem tego czegoś (do dziś pamiętam zapach, smak…niezły nawet 😉 ) – skuteczna metoda… Więc dziecie po uzyskaniu dwóch pierwszych zębów na dole (9 miesięcy i rok – tak że Kruszowe dziecię nie jest takie złe;) ) wszystko haczyło tymi zębami, więc obok rodzinnego ustawienia szczęki doszło mechaniczne wykrzywienie… No. Poszliśmy w odpowiednim wieku do stomatologa, oczywiście wtedy przychodnianego, zostalismy zapisani do ortodonty, z odpowiedzią, że zostaniemy powiadomieni pisemnie i telefonicznie o dacie wizyty. Po kilku miesiącach trafił mnie szlag, znalazłam prywatnego ortodontę w Szczecinie, (co w tamtych czasach nie było łatwe i tanie), młody zaczął nosić taki rozkręcany aparacik, zęby mu sie wyprostowały, Gmochem nie jest, a zaproszenie do przychodnianego ortodonty do dziś nie przyszło :)))) Tak że tego… Nie narzekajcie ;))))

  4. Ja Ci jednak chyba troszkę zazdroszczę tego późnego wychodzenia zębów u Pierworodnej… Młody w wieku 11 miesięcy ma na stanie 8 zębów i produkuje kolejne. Wydaje mi się (słowo klucz), że starszemu maluchowi można wydajniej pomóć bo już jako tako potrafi się komunikować. Młody ma permanentnego wkurba, jest wiecznie marudny, niespokojny i jęczący. Że nie wspomnę, że garniturkiem obgryza wszystkich naokoło a szczęki ma iście krokodyle… :/ Zazdroszczę zwłaszcza skoro piszesz, że późnoząbkującemu dziecku później mogą mleczaki wypadać, to idąc torem logicznym – Mlol może porzucić mleczne uzębienie w tym tempie jakoś w wieku 4 lat 🙁 MASAKRA!

    A ortodonty dobrego zazdroszcze podwójnie – mam 5 zębów między dolnymi kłami (stałych – tru story) i przez to jednego kła dolnego wypchnętego na zewnątrz. Jakoś żadnemu dentyście szkolnemu to nie przeszkadzało, a jak moja matka się lat temu 20 zorientowała, że może czas byłoby zweryfikować (serio, nawet ja nie zauważyłam, że mam tych zębów więcej :P) to urocza inaczej ortodontka zaordynowała natychmiastowe usunięcie kła krzywego. Na co ja zwiałam z fotela i matka dogoniła mnie parę przecznic dalej 😛 i tak sobie ortodonty na oczy od tej pory nie widziałam 😛

  5. Nasz syn ma przodozgryz – poszliśmy z nim do ortodonty dość szybko, bo miał ponad trzy lata (teraz pięć). Na NFZ Pani ortodontka zaleciła mu nosić „czepiec”, który noszony miał być prawie cały czas – mówienie, jedzenie, itd. Ale że dziecko mamy nader ruchliwe pomysł od razu padł. Poszliśmy do ortodonty gdzie indziej, prywatnie. Ustaliliśmy, że będzie aparat (nic nie mówiła o tym, że jak nie ma szóstek to to bez sensu) i poza pobraniem odcisku szczęki jestem pod wrażeniem, jak dzielnie dziecko ten aparat nosi. Zakładam mu głównie na noc, z racji tego, że w dzień albo przedszkole, albo ciągle coś. Przyzwyczaił się i jest ok, różnica w „kształcie” zgryzu też jest już nawet zauważalna. Zaczęłam się jednak zastanawiać nad tymi szóstkami i chyba zapytam przy następnej kontroli (bo chodzimy tak co 2-3 miesiące), jak to naprawdę jest 🙂

  6. Jutro idziemy pierwszy raz do ortodonty, zapisani w zeszły piątek na jutro, czyli 5 dni czekania.
    Co do pierwszej wizyty z szóstkami to różnie to bywa – zależy od problemu. Robalowi wypadły jedynki i nie chcą rosnąć, bo miejsca nie mają i trzeba rozepchną zęby. Tak powiedział dentysta. Zobaczymy, co powie ortodonta :/

  7. A ja zadzwoniłam dzisiaj o 9:00 do ortodonty na nfz i mam wizytę na jutro o 10:45, tzn. moje dziecko ma. Szok. Może dlatego, że wakacje? Teraz tylko pozostało modlić się o to, by pokazała szczękę 😉

  8. Bardzo możliwe, następny termin był na koniec lipca. Tego roku 😉 Mam nadzieję, że pani doktor będzie umiała się obchodzić z prawie trzylatką.

    • No i nie chciała otworzyć buzi :/ Szczęście, że miałam zdjęcia gdzie się uśmiecha i widać wadę dość dobrze. Mamy zalecone ćwiczenia. Jak córa trochę podrośnie i będzie śmielsza, to mamy przyjść ponownie. Może wtedy pokaże paszczę i będzie można dobrać aparat ruchomy.

  9. No my na razie zaliczyłyśmy wizytę u dentystki – po tym jak zobaczyłam ogromne braki uzębienia u dziewczynki 3 i pół letniej (usunięte bo pruchnica – Krusz może o tym warto by coś tu bo nie wiedziałam nawet że takie małe już może mieć problem…) Ortodonta nas za jakiś czas czeka bo jedynki górne nie teges…smok, przyznaję się 🙁 znaczy chyba bo do końca dentystka też nie wie – czasem ten typ tak ma. O dziwo podejście miała takie, że nieletnia z fotela nie chciała zejść – szok- bo ja się bałam co będzie. Lustro w łapie i jakieś gadżety dentystyczne, razem każdy ząb oglądały, Pani duuuużo opowiadała, dała pastę do domku a Młodociana teraz męczy, że ona do Pani ząbek idzie bo tam jest fajnie…oby jej nie przeszło. Ale stwierdzam, że te pierwsze wizyty i to najlepiej jeszcze ze zdrowymi ząbkami są bardzo ważne – no i odpowiedni dentysta – ta dała radę -normalnie order się należy. Młoda nienawidzi lekarzy fartucha zbadać się nie daje więc zaskoczenie moje nie znało granic

  10. my zaliczyliśmy 1 wizytę u ortodonty i prawdę mówiąc nie wiem co dalej- bo nam powiedzieli że jedyne leczenie to spiłowanie zębów (na sama myśl mnie boli) i nikt nie był w stanie wytłumaczyć po co i dlaczego.
    logopeda się upiera ze młody sepleni bo mu się źle zęby układają, ortodonta twierdzi że nieprawda ale do piłowania chętna, a dentystka mówi żeby olać i działać jak będą zęby stałe…