Jeden wielki test kosmetyków FM mamy już za sobą. Proszę uprzejmie, państwo se klikną, państwo na mem oczku swe oczko zawieszą i opinię sobie wyrobią. Fajne bajery oceniane były, kliknąć warto, że och. Zostały nam dwie rzeczy do oceny: cień sypki i baza pod cienie.

Ja jestem pies na bazy pod cienie, serio, serio. Wystarczy mi pokazać, już ręce wyciągam. Kiedy więc sklep internetowy Magia Zapachu zapytał się mnie, czy bym przetestować czegoś nie chciała i niech powiem co, to odpowiedziałam, że i owszem, a następnie określiłam co. Wśród tego dobra znalazła się rzecz jasna baza pod cienie.

To moja czwarta z kolei baza. Pierwszą była absolutnie boska i nie mniej legendarna Art Deco, drugą była baza z Oriflame, która raczej nie urywała, ale krzywdy też nie robiła, choć wspomnień po niej mam zaskakująco niewiele (why, why, why?). Trzecią z kolei była baza Avon, która okazała się po prostu znakomita i czwartą z kolei jest właśnie baza marki FM. Najtańsza z nich wszystkich, a objętościowo plasuje się po środku. Opakowanie zawiera 4 ml kosmetyku (Art Deco ma 5 ml, a Avon ma 3 ml).

Gdyby ktoś sarkał na ilość, że mikroskopijna – zapewniam, że jest – jak mawia klasyk – w mylnym błędzie. Bazy pod cienie używa się symbolicznie, tyci, tyci. 5 ml to za dużo (specyfik po pewnym czasie wysycha), 3 ml może być zbyt mało przy intensywnym używaniu, 4 ml wydają się optymalne.

Baza pod cienie FM jest stosunkowo twarda. Twardsza niż ta z Avonu i mniej więcej taka jak ta z Art Deco. Nie ma takiego – jakby to określić? – poślizgu. Przy nakładaniu na powiekę stawia opór, ale pozwala się bez problemu rozsmarować. Szybko wysycha i można nakładać cień.Konsystencję mamy obgadaną, a jak z działaniem? Co ma nie działać? Działa! Działa bardzo dobrze.

Przetestowałam ją na drugim ocenianym kosmetyku, czyli cieniu sypkim również marki FM. Dostałam kolor niebieski. Nieco czytali mi w myślach, bo najpierw pomyślałam, że chciałabym sprawdzić cienie (jako nałogowa i nieuleczalna cienioholiczka), potem stwierdziłam, że bez przesady, nie bądźmy pazerni, a w rezultacie ku mojemu zdumieniu cień jednak mi przysłano. Kolor niestety nie jest dla mnie, co nie oznacza, że mi się nie podoba. Podoba mi się bardzo.

To znaczy wróć, muszę coś sprostować i jeszcze to podkreślę: każdy cień da się dopasować do każdego koloru tęczówki. Serio, serio. Jeśli ktoś wam powie, że niebieskie cienie nie pasują do zielonych oczu, to lejcie na odlew i nie pytajcie, kto gada. To jest tylko kwestia umiejętności wykonania makijażu i połączenia odpowiednich kolorów cieni. Boleję, że nie posiadam ich więcej. I umiejętności, i kolorów, he he 😉To mój pierwszy raz z cieniem sypkim. Prawie czterdziecha na karku i zawsze stosowałam cienie w kamieniu lub – sporadycznie – w kredce czy też w kremie. Producent informuje, że cień można nakładać pędzelkiem, aplikatorem lub palcem. Najlepiej wychodzi pędzelkiem, aplikatorem też jest spoko (odcień wychodzi intensywniejszy), palcem nieszczególnie – cień lekko się osypuje.

Cień sypki FM jest mocno perłowy i bardzo intensywny. Raczej na wieczór i na imprezę niż do pracy. A jak efekt? Proszę uprzejmie, państwo se lookną 😉

Do umalowania tejże powieki szanownej użyłam cienia sypkiego FM oraz paletki brązowych cieni Catrice. No i oczywiście bazy pod cienie FM. No i maskary FM ocenianej ostatnio.

Dobrze, a teraz dołóżmy do tego jeszcze kredkę do powiek FM, którą oceniałam już wcześniej.

Cień jest więc – jako rzekłam – mocno perłowy. Jak z wytrzymałością? Położony na bazę pod cienie wytrzymuje dzielnie przez cały dzień. Po kilku godzinach mam wrażenie, że staje się nieco transparentny i powiedzmy, że nie jest to to, czego oczekiwałam. Zastrzegam jednak, że to moje pierwsze podejście do cieni sypkich i nie wiem, czy ten typ tak ma, czy po prostu niebieski cień nieco złazi.

W ciągu dnia cień nie osypuje się, trwa na stanowisku. Bez problemu pozwala się zmyć (używałam chusteczki do demakijażu). Szczerze mówiąc czaję się na cienie sypkie z kolekcji FM w nieco odjechanych barwach: czerwonym i fukcji. Jedną i drugą opcję już na sobie przerabiałam i wiem, że bardzo dobrze wyglądam w takich kolorach. Hardcore? Niekoniecznie 🙂 Makijaż na pewno jest intensywny, ale polecam spróbować. Zaskakująco dobrze się prezentuje – odmładza i dodaje świeżości, serio, serio 🙂

Podsumowanie – wady i zalety:

Baza pod cienie

  • Zalety: optymalna objętość, cena, wytrzymałość
  • Wady: stawia opór podczas rozprowadzania na powiece

Sypki cień do powiek

  • Zalety: wytrzymałość, intensywność koloru, cena
  • Wady: niezbyt wygodne opakowanie, lekkie „znikanie” w ciągu dnia, osypywanie się podczas nakładania palcem

Post przeniesiony z mojego drugiego bloga „My, babki”.

4 KOMENTARZE

  1. Szacun. Dla mnie sypkie cienie są nie do przejścia, choć kolorek śliczny.
    Z innej beczki ;), Avon wypuszcza trzy nowe czwórki. Aaaargh!

    • Och, staniesz się przyczyną mojej ruiny finansowej 🙂
      Szczerze mówiąc ja też bardziej gustuję w cieniach w kamieniu. Jednak cieniami sypkimi znacznie łatwiej można uzyskać intensywny odcień (a te są typowo wieczorowe, bardzo intensywne) i wbrew pozorom nie osypują się.