Można? Można! Pamiętacie może, jak w tamtym roku dawałam znać, że spiknęła się grupa blogerów płci obojga, którzy wspólnie stworzyli książkę z wierszami dla dzieci (bo to dobre wiersze były) i to stworzyli w celu szczytnym. Cały hajs ze sprzedaży poszedł na konto fundacji Kawałek Nieba z Rumii, która zajmuje się pomocą dzieciom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i rodzinnej. Wiecie, co jest najlepsze? Że taki właśnie od początku był cel: stworzyć coś, co ma być wartościowe i w założeniu ma być formą pomocy. Czymś takim jest też „Macierzyństwo bez lukru”, kojarzycie inicjatywę, co nie? (Nawet nie mówcie, że nie 🙂 ).

No i wystawcie sobie, że tadam! mamy reaktywację Zwierzaków Pocieszaków. Tak, tak, powstał drugi tom z wierszami i najlepsze jest to, że – uwaga, uwaga! – paluchy swe szanowne maczała w tym niżej podpisana! Jaram się, spalam się! Yes, yes, yes – jak zawołałby klasyk. Spłodziłam wiersz-bajkę, a jak wiecie płodzenie wychodzi mi zupełnie nieźle, niezależnie od tego, co płodzę, dzieci czy mowę wiązaną 😉 Jednego i drugiego jest dużo, ekhm.

Tym razem akcja jest taka, że chłopczyk o imieniu Karolek, który poznawał nieco odjechane zwierzątka w pierwszej części, wyrusza na wyprawę po naszej planecie i spotyka kolejnych przeciętnych inaczej przedstawicieli fauny. Fauna jest z gatunku tej dzikszej, a niżej podpisana urodziła słonia (i można?) i oto jednym z bohaterów książki jest Słonik Antoni. Tłum faluje w ekstazie, confetti sypie się na głowy, rozhisteryzowane fanki rzucają na scenę staniki! Ej, ale tych dobrych nie rzucajcie, dobry stanik to skarb, zwłaszcza do karmienia. Matki karmiące w dobrych stanikach rzucają serpentyny.

To on. Patrzcie, jak go ładnie akwarelami namalowała Sylwia Rutkowska. Iiiiihaaaa!

slonik_antoniDo adremu, do adremu, odgoń bąbelki sodówy. „Zwierzaki Pocieszaki. Podróże Karolka” powstały nie dlatego, że ludzie mieli taki kaprys, tylko… nie no, dobra, mieli kaprys, kaprys pomocy Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. Zbigniewa Religi. Widzieliście film „Bogowie”? Nie? To idźcie koniecznie, ryje beret, aż miło. Fundacja zajmuje się wspieraniem rozwoju polskiej kardiochirurgii na wielu płaszczyznach, i tej edukacyjnej, i tej praktycznej, a wszystko to po to, by można było uratować jak najwięcej istnień ludzkich. Dumna jestem, że mogłam dołożyć swoją drobną cegiełkę do tego dzieła.

pocieszakipocieszaki3Gdzie można kupić Zwierzaki Pocieszaki? Działa, proszę ja was, pocieszakowa strona (zwierzakipocieszaki.pl) i właśnie tam drogą ęternetową można (i trzeba! I warto!) się w książkę zaopatrzyć. Korzystacie podwójnie. Po pierwsze sprawicie dziecku radość pięknie wydaną i wspaniale ilustrowaną książeczką, a po drugie macie punkty u Opatrzności za pomoc w słusznej sprawie. Dobro dawane powraca w dwójnasób, czysty zysk! 🙂

Mało tego, jest jeszcze konkurs na fanpage’u pocieszakowym, gdzie trójka szczęśliwców może wygrać książeczkę, a zadanie konkursowe jest proste jak droga ode mnie na Szczecin (a ja mam na Szczecin jak w mordę strzelił, zapewniam). Wejdźcie i zobaczcie.

Jaram się tak okrutnie, że zaraz skoczę sobie po wino, a informację tę zostawiam w waszych rękach. Przekazujcie ją dalej, „szerujcie” jak wściekli, lajkujcie zapamiętale, niech dobra inicjatywa zatoczy jak najszersze kręgi, bo warto, warto!

Panie Profesorze, to by Pana ucieszyło, tak myślę.

8 KOMENTARZE

    • Dziękuję, dziękuję 🙂
      Ilustracje są boskie, pokonały mnie po całości 🙂
      Tak oftop. Dlaczego telefon nie chce komentować?
      (zauważyłam, że jak wchodzę na dany blog z fejsa i on się otwiera w takiej fejsowej ramce, nie przekierowuje bezpośrednio do aplikacji, czyli przeglądarki internetowej, to nie mogę skomentować, bo moje komcie wpadają w czarną dziurę i nawet nie do spamu – bo się dopytywałam – tylko w ogóle się dematerializują, muszę więc wejść, opuścić fejsową bramkę i dopiero wtedy mogę zamieścić komentarz).