Pojechalim. Przybylim, zobaczylim i wyszlim z plecakiem, czyli wypad okazał się skuteczny. Przy okazji gratuluję sobie gorąco i biję pokłony kobiecej intuicji, która opierała się przed zakupami w sieci i domagała się wymacania towaru przed zrujnowaniem się nań. Okazuje się bowiem, że to, co pięknie wygląda na zdjęciach w sieci, niekoniecznie wypada równie urzekająco w rzeczywistości. Nie chodzi nawet o to, że jest brzydkie, tylko kompletnie niefunkcjonalne, bo za małe, z nieporęcznym zamkiem, dziwnym kształtem itp.

Jeszcze raz, bo wkrada się chaos. Zabrałam dziecka i pojechałam do świątyni konsumpcjonizmu, by zaopatrzyć się w plecak dla pierwszoklasisty. Pierwszoklasista jest płci żeńskiej, co tłumaczy design tego, co oglądałyśmy. Umówmy się też, że na tenże spuścimy zasłonę milczenia. Generalnie na topie jest brokat, róż, a następnie brokat, róż i jeszcze raz brokat. Dzieckom ślina pociekła na widok Equestia Girls (czy tak mówi Maria „Ekłestia Gełs”), dlatego właśnie bohaterki tej bajki wystąpiły na zdjęciach, ale nie one zostały kupione (rym-cym-cym). O tym, co władowałam do koszyka, będzie na końcu.

Cena plecaka do szkoły

Oglądałam plecaki w cenie od 29 zł do 230 zł. Cena tych pierwszych wydaje się racjonalna, a do wniosku tego doszłam po gruntownym obmacaniu. Cena tych drugich wydaje mi się kompletnie nieracjonalna, a do wniosku tego doszłam również po obmacaniu tychże. Szczerze mówiąc te za 230 zł na pierwszy rzut oka i dotknięcie nie różniły się zasadniczo od tych za 169 zł i tych za 129 zł (przy czym te za 129 zł i 169 zł różniły się tylko logo, bo reszta identyko). Te za 129 niewiele się różniły od tych za 99 i 79 zł, a tak naprawdę zauważalna, mocna różnica była między tymi za 29 zł a całą resztą.

Poczet plecaków polskich

Umówmy się, że plecaki za 230 zł po pierwszym obejrzeniu olałam (nie na moją kieszeń), a ponieważ te za 169 zł nie różniły się funkcjonalnością/kształtem/designem od tych za 129 zł, to je również odstawiłam na margines. Poniżej więc na zdjęciach znajdziecie to, co zbadałam nieco wnikliwiej.

plecaki plecaki_drugieOd razu mówię, że nie interesowały mnie plecaki na kółkach. Do szkoły mamy rzut beretem, placówka jest dosłownie dwa bloki dalej. Dorosłej osobie dotarcie tam zajmuje jakieś 3 minuty bez szczególnego pośpiechu. Szkoła jest parterowa, wszystkie pomieszczenia znajdują się na jednym poziomie. My mieszkamy na pierwszym piętrze, nie ma więc wielkiego ganiania po schodach. Plecak na kółkach odpadał w przedbiegach, nie było racjonalnych przesłanek, by w niego zainwestować (choć jeden oglądałam, kosztował 99 zł i okazał się zaskakująco lekki).

Wszystkie oglądane przeze mnie plecaki miały trzy komory, wszystkie miały boczne kieszonki na picie, wszystkie miały grube szelki i odblaski, wszystkie były wodoszczelne (a przynajmniej taka informacja znajdowała się na ulotkach przyczepionych do nich – na ile sprawdza się to w rzeczywistości, to sami wiemy, różnie wszak bywa). Wszystkie plecaki miały też usztywnione plecy. Nie wszystkie miały podstawki, nóżki, czy jak to zwał (takie gumowe lub plastikowe od spodu). W taki bajer wyposażony był tylko plecak za 129 zł. Pytanie, czy jest to absolutnie niezbędne – moim zdaniem niekoniecznie.

Spójrzmy jeszcze na przód plecaków. Plecaki nr 4 i 5 mają – moim zdaniem – kompletnie bezsensowne kieszonki z przodu. Po pierwsze małe, po drugie zrobione tak, że niewiele się do nich zmieści i ciężko się do nich dostać. Po jaką cholerę mi kieszonka, która niczemu nie służy? Jeśli mam ją mieć, to niech będzie funkcjonalna.

To jest w ogóle wielka bolączka plecaków, które oglądałam. Funkcjonalność. Przeładowane bajerami, z szalejącym designem, jakieś Minionki, kucyki, Furby, Violetta, wuje-muje, dzikie węże, ale często kompletnie niefunkcjonalne! Po co kieszonka z boku, jeśli włożenie do niej butelki graniczy z cudem? Po co trzy komory, skoro do dwóch da się włożyć zeszyt i nic więcej, takie są cienkie? Co ciekawe, funkcjonalność nie jest zależna od ceny. Drogie plecaki mają ten sam problem, co tanie. Dlatego wolę obmacać. Na zdjęciach w internecie nie widać, czego naprawdę możemy się spodziewać.

Kolejna rzecz – plecaki w ogromnej większości są… bardzo duże. Dzieci są różnego wzrostu, moje raczej z tych mniejszych, to fakt, ale, do licha, nie jedziemy na wojnę, idziemy do szkoły. Czy naprawdę musimy mieć torbiszcze po kolana? Większość drogich plecaków była zwyczajnie za duża.

Plecaki szkolne pod lupą

Dobrze, pokuśmy się o swoistą wiwisekcję i spójrzmy najpierw na tył wszystkich plecaków. Plecak za 129 zł (nr 1) oraz plecak za 79 zł (nr 3) mają wyraźnie lepiej wzmocnione plecy niż plecak za 29 zł (nr 2). Mają też dużo bardziej „tłuste” szelki. W szelkach plecaka nr 2 też jest gąbka (lub coś tam), ale nie taka obfita jak w pozostałych przypadkach.

Po obmacaniu – plecy plecaka nr 2 wyglądają wujowo. Miękkie to to, gnie się, nic nie trzyma. Pozostałe plecaki zapewniają lepsze wsparcie, choć pozostają elastyczne – i dobrze.

plecaki_tylWbrew pozorom to nie jest tak, że im droższy plecak, tym lepszy tył. Na zdjęciu poniżej plecak za 99 zł (po lewej) wypada gorzej niż plecak za 59 zł (po prawej). Nie widać tego na zdjęciach, musicie mi uwierzyć na słowo.plecaki_drugie_tylPrzyjrzyjmy się rączkom. Najlepsze były przy plecaku za 129 zł i za 59 zł, najgorsze (właściwie uchwyt) przy plecaku za 29 zł i za 99 zł. Jak widzimy jakość zupełnie niezależna jest od ceny.

plecaki_uszka plecaki_drugie_uszkaZobaczmy kieszonki boczne. Właściwie niewiele się różnią między sobą. Zazwyczaj z obu stron są kieszonki siatkowe z gumką. Plecak nr 3 (za 79 zł) ma z jednej strony kieszonkę z klapką. Spodobała mi się.

plecaki_kieszonkiZobaczmy, co też plecaki mają w środku. Tutaj było bardzo różnie, kwadratowo i podłużnie. Prawie wszystkie plecaki niezależnie od ceny miały niezrozumiałe dla mnie wąskie komory. Poniżej plecak za 129 zł. Ach, nie widać tego na zdjęciu, ale w komorze głównej z boku miał zapinane na rzep kieszonki w przedziwnym kształcie, do których włożenie czegokolwiek graniczyło z cudem. Po kiego mi one, pytam?

plecak129_srodek

Tutaj plecak za 79 zł. Główna komora posiada funkcjonalne zakładki i faktycznie coś tam można zmieścić. Bardzo ciekawe małe kieszoneczki znalazły się też w przednich dwóch komorach. Cenne. Można wetknąć tam jakieś długopisy czy duperelki, ja bym się ucieszyła.plecak79_srodek

Plecak za 29 zł zaskoczył obszernością komór. Ta główna pojemna – wiadomo, ale dwie przednie też niczego sobie. Na pewno lepsze niż w plecaku za 129 zł.plecak29_srodek

Plecak za 99 zł miał w komorach bocznych praktyczne zakładki i saszetki (niestety nie widać tego na zdjęciu).

plecak_99_srodekPlecak za 59 zł wypadał stosunkowo słabo. Żadnych udogodnień, wąskie komory przednie, ta główna też nie powalała.plecak_59_srodekCo z ciężarem? No właśnie. Wszystkie plecaki były lekkie. Nie ma różnicy między plecakiem za 129 zł a tym za 29 zł. Na oko ważyły tyle samo. Nieco cięższy był plecak za 79 zł, reszta była bardzo porównywalna.

Co wybrałyśmy?

Ech, gdyby to ode mnie zależało, wzięłabym plecak nr 4, czyli ten za 99 zł. Solidne wykonanie, lekki, usztywnione plecy (dobra, trochę gorzej, ale nadal zacnie), funkcjonalne kieszonki, design nie ten z gatunku – pardą – oczojebnych, pojemny, nie za duży, choć z bezsensowną mikrokieszonką z przodu.

Pierworodna jednak nie chciała o nim słyszeć. Smuteczek. Wybrała plecak za 79 zł, ale nie z konikiem. Konik jest zacny, ale nie dość różowy, dlatego do domu przyniosłyśmy kotka.

kotekPlecaki oglądałam w Tesco. To teraz wyjaśnienie, dlaczego w tytule jest coś o szokujących zdjęciach. Są szokująco słabej jakości. Dziękuję za uwagę 🙂

14 KOMENTARZE

  1. Mnie również dopadł ten dylemat w tym roku…
    Zastanawiam się tylko dlaczego nie wspominałaś o tornistrach?

    A swoją drogą Pierworodna ma gust! 🙂

  2. Mogę swoje 3 grosze? 🙂 Do szkoły chadzam już od dobrych 6 lat i przeżyłam już niejeden plecak.. Wydawało mi się, że wiem już o nich wszystko – lecz prawdziwe objawienie przeżyłam, kupując wielki plecak dla ówczesnego czwartoklasisty. Całe szczęście, że zakupy robiłam w markecie pełnym zeszytów formatu A4 – żeby wybrać najlepsze nosidło na tonę ciężkich książek/ćwiczeń/zeszytów, ładowałam w upatrzony model plecaka ile się dało.. a potem zakładałam ładunek na Młodzieńca. Wiecie, ile jest beznadziejnych plecaków na świecie? W wypróbowanych modelach chyba z 90 % miało tak idiotycznie wszyte szelki, że obciążony plecak odpadał od pleców i sprawiał, że jego ‚nosiciel’ wyginał się do tyłu.. Masakra. W końcu znaleźliśmy jeden, który nawet z dużym ładunkiem względnie przylegał do pleców – podobne wszycie szelek widzę na fotkach – model 3 i 4. Pozostałe pod tym względem są kompletnie niefunkcjonalne.
    Pozwolę sobie zatem zachęcić Państwa 😉 do kupowania plecaka po sprawdzeniu, jak on się będzie układał na plecach z załadunkiem – coś, co pozornie wygląda całkiem ok, po zapakowaniu okazuje się być kompletnie do d… 😉

  3. Szkoda, że nie pomacałyście tornistrów ENDO w Rossmanie. Cena 159,00, ale wykonanie świetne +pełna wyprawka ( zeszyty, blok, kredki, farby, klej, nozyczki itp)+śniadaniówka+ bidon + zestaw higieniczny.
    I za jednym podejściem mam kwestie wyprawki z głowy 🙂

  4. A nie uważasz, że ta przednia kieszonka też jest niefunkcjonalna? Ma tylko jeden zameczek na samym dole (chodzi mi o ten uchwyt otwierający, nie wiem jak to się nazywa :)), co prawdopodobnie będzie znaczyło, że cokolwiek tam nie włożysz, będzie wypadać przy otwieraniu. Niby otwieranie fajne, bo na całą długość, ale jeden uchwyt to w takim przypadku, wydaje mi się, za mało. Ale i tak wszystko wyjdzie w praniu.
    My jesteśmy na tym samym etapie, Młody dostał tornister z usztywnianym tyłem z biedronki z Autami za zawrotne 30 zł (wyprzedaż była w okolicy maja. Tak, tak, już wtedy o tym myślałam). Nie wiem, czy się sprawdzi, ale na pewno nie wygląda źle. Pewnie mógłby być lżejszy, ale jakby było bardzo źle to akurat z kupnem nowego trafimy na wyprzedaże 🙂 A co, taka jestem ekonomicznie zaradna! 😉

  5. Zdecydowanie masz rację w kwestii macania, może przez internet i taniej, ale bez pomacania do kitu:) My kupiliśmy Simon’s Cat, drogi był, ale poprzednik pracował przez 5 lat, więc może i tan się załapie na kilka:))

  6. Przyznam, że bardzo wnikliwie przeanalizowałaś dostępne na rynku plecaki. Ten za 29 zł to raczej wersja na niewielkie bagaże, np. na wyjście na basen lub do kina. Konieczne są usztywnione plecy oraz duża wytrzymałość. Sami wiemy, jak często dzieci lubią rzucać plecakami – pewnie z powodu znienawidzonych książek w środku.

  7. My tez już wybraliśmy. Droga przez mękę, ale jednak finał i zakup mnie bardzo cieszy. Nie mam jak wrzucić tu zdjęcia, ale nasz plecak ma niemalże wszystko to o czym mowa tutaj. Staraliśmy się o plecak funkcjionalny, czyli bez niepotrzebnych bajerów jak kieszonki zupelnie niepotrzebne, bo bezużyteczne. Chcieliśmy też żeby był pojemny bo to już V klasa szkoły podstawowej. Mój pierworodny ma dar więc wybraliśmy z mężem za niego i daliśmy mu finalnie trzy plecaki do wyboru. Wybral sobie st.Majewscy który mam nadzieję posłuży mu cały rok 😉