Lipikar Fluide i Lipikar Gel Lavant – czy jedno, co warto, to szarpnąć się warto?

1
2921

Na opakowaniu balsamu do ciała (czy też mleczka, czy też emulsji, zabijcie mnie, nigdy nie rozróżniałam, co jest co) oraz żelu do mycia przyklejono bardzo intrygującą nalepkę z bobaskiem, mówiącą, że kosmetyk – przeznaczony z definicji dla dorosłych –  jest odpowiedni również dla niemowląt. Idea szczytna i z mojego rewiru słychać rozlegające się oklaski. Bardzo mnie kręcą wszelkie produkty typu milion w jednym z kilku prostych powodów:

  • mam bardzo małą łazienkę i miejsce na kosmetyki jest mocno ograniczone
  • jak mam kosmetyków pięć, to czterech zapewne zapomnę użyć (na tej zasadzie krem pod oczy porasta kurzem, a ja ogarniam ryło za pomocą kremu do twarzy, który nie robi mi krzywdy, gdy go pod oczy naniosę)
  • coś, co nadaje się jednocześnie dla mnie i dla dzieci, rozwiązuje odwieczne wyjazdowe problemy minimalnej ilości miejsca w plecaku czy walizce

Nic więc dziwnego, że łypnęłam oczkiem z pewnym takim zainteresowaniem, kiedy wzięłam do ręki Lipikar Fluide oraz Lipikar Gel Lavant firmy La Roche Posay.

lipikar_fluide

Skoro już wzięłam, to i przetestowałam na sobie, co nie? I nie tylko na sobie zresztą. Zacznijmy od żelu.

lipikar_gel_lavante

Żel nadaje się do potraktowania nim całej powierzchni mojego szanownego ciałka i ciałek mojej gawiedzi. Wszystkim dobrze to robi. Żel bardzo dobrze się pieni, łatwo spłukuje i – co najważniejsze – dobrze myje. Dobre mycie poznaję po tym, że jako jeden z nielicznych kosmetyków jest w stanie rozprawić się z kosmiczną ilością maskary, jaką nakładam na rzęsy. OK, twarz trzeba umyć dwukrotnie, ale twarz wytarta w ręcznik nie zostawia na tymże żadnych śladów tuszu. Dla mnie zbawienie, naprawdę. Reszta makijażu też schodzi pięknie i bez najmniejszego problemu.

lipikar_gel_lavant6

Ciała dziecięce, wykazujące tendencję do skóry atopowej, zmagające się z atakami atopii raz po raz (ostatnia taka akcja zimą, to się działo, to była zabawa…) przyjęły Lipikar Gel Lavant z godnością. Nie zauważyłam jakichś niesamowitych objawów poprawy stanu skóry, może dlatego że skóra ta od kilku miesięcy sprawuje się wręcz koncertowo (ku mojemu przemożnemu zdumieniu zresztą), ale nie zauważyłam też reakcji negatywnych. Po prostu młode zostały umyte i wszystko w temacie.

lipikar_gel_lavant5

Ja używałam żelu znacznie częściej i muszę powiedzieć, że w moim przypadku sprawdził się wybitnie. Bardzo poprawił mi się stan mojej cery, która – choć z prawie czterdziestką na karku – wykazuje galopujące objawy trądziku. A echo na to mać, mać, mać. Wyraźnie złagodniały zmiany trądzikowe. Bardzo wyraźnie. Przyznaję szczerze, że na noc nakładam krem również ze stajni La Roche Posay (i o nim będzie następnym razem), który zawiera jakieś odpowiednie kwasy i to też może mieć znaczenie, nie wykluczam.

lipikar_gel_lavant

Wady? Oczywiście, że są. Twarz po umyciu jest ściągnięta. To może być kwestia bardzo twardej wody w kranie, ale jest różnica między umyciem płynem micelarnym i wodą, a umyciem płynem. Inna sprawa, że ta druga metoda daje znacznie lepsze efekty oczyszczenia.

Niektórzy mogą za wadę uważać dość specyficzny zapach. Taki bardzo, hmm, rześki, świeży, nie wiem, jak go określić. Mnie się nie podoba, ale nie jest na tyle intensywny, żebym mu mogła przykleić łatkę problemu. Wolałabym jednak wersję bezzapachową.

Zdjęcia były robione jakiś czas temu. Teraz niestety Lipikar Gel Lavant przeszedł do historii (chlip, chlip), choć był naprawdę wydajny, za co uznanko i szacuneczek.

Zajmijmy się balsamem do ciała vel emulsją vel loionem vel jak go tam zwał.

lipikar_fluide4

Lipikar Fluide, jak głosi napis na opakowaniu, nie ma zapachu, nie ma parabenów. Oraz jest dla niemowląt, dzieci i dorosłych. Faktycznie nie pachnie. Wspaniale się wchłania, jestem w szoku! Mam problem z suchą skórą (co za los, swoją drogą, na ryju tłusta, na reszcie sucha, ech…), zwłaszcza po użyciu narzędzi tnących, niwelujących owłosienie na odnóżach i powiem wam, że nawilża rewelacyjnie, ale jednocześnie nie zostawia poczucia, że się człowiek wysmarował masłem. Wchłania się o po sprawie. To wspaniale.

W przeciwieństwie do żelu, fluid jeszcze mam. Jeśli ktoś szuka porządnego smarowacza, to z tego będzie zadowolony.

Wady? Opakowanie, konkretnie dozownik. Fakt, podajnik wydobywa z czeluści odpowiednią ilość kosmetyku, ale jakoś nie mogę się pozbyć przekonania, że zwykła tuba lepiej by się tu sprawdziła. Chyba że chodzi o oszczędność – za pomocą pompki nałożymy mniej kosmetyku, niż byśmy go mieli wycisnąć z tuby.

Ciała dziecięce potraktowane fluidem pozostały ciałami dziecięcymi z nawilżoną skórą. Żadnych negatywnych wrażeń, pozytywne za to owszem. To naprawdę dobry nawilżacz.

Wadą wspólną obu kosmetyków jest ich cena. No niestety, ocieram łezkę. Prawie 70 zł. Ała. Ja rozumiem, rzecz jasna, że jakość musi kosztować, ale niestety to czyni oba dobra niedostępne dla niejednej kieszeni. Drogo lub tanio to kwestia względna, dla mnie drogo. Bardzo drogo.

Czy polecam? Polecam. Jeśli dla kogoś cena kosmetyku nie jest problemem, to nie pożałuje, jeśli kupi.

1 KOMENTARZ

  1. Mamy balsam vel fluid vel lotion i była to naprawdę dobra inwestycja. Smaruję nim tylko synka i to w dodatku nie codziennie bo jeśli skóra nie wykazuje nawet najmniejszego przesuszu to już go nie dręczę. Za to jeśli tylko przestaje być gładka 2-3 dni smarowania rano + wieczór i wraca do gładkości dziecięcej. Balsam polecała nam pediatra, która dała kilka próbek i powiedziała, że najpierw przetestowała na sobie coby nie reklamować czegoś do czego nie jest przekonana i była nim zachwycona. Z racji zmiany placówek pomiędzy jedną a druga bierze prysznic i po tym prysznicu siebie maziu-maziu – nawilżenie trzyma do następnego dnia tak, że wieczorem maziu-maziu może sobie odpuścić. Co do pompki zgadzam się z Tobą – jest słaba, ale sam balsam jest bardzo wydajny. Na szczęście są tańsze apteki (np. gemini) i super pharm co jakiś czas na promocje więc można go upolować w niższej cenie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here