Zaprawdę powiadam wam, najgenialniejsze są rzeczy najprostsze. Co więcej, najsmaczniejsze rozwiązania kulinarne są albo dziełem przypadku (patrz: sery pleśniowe, o których już pisałam) albo wynikiem niedostatku materialnego. Właśnie z takiego niedostatku wywodzą się pierogi, tortilla, frytki czy pizza. Dana społeczność, która musiała sobie radzić z mocno ograniczoną ilością dostępnych rzeczy nadających się do przygotowania potrawy, wywiązała się z zadania wręcz koncertowo. Czy ktoś przypuszczał, że ze zwykłego ziemniora da się zrobić coś tak przepysznego jak frytki? A przecież ziemniak pozostaje ziemniakiem. Czy domyślilibyśmy się, że z mąki, wody, ziemniaków i sera można stworzyć taką potrawę bogów jak pierogi ruskie? Ach, jeszcze cebulka, przepraszam, zapomniałam. Każdy ze składników tych potraw jest tani i dostępny nawet dla najbardziej niezamożnych.

Dokładnie tak samo jest z pizzą i przy niej się zatrzymamy. Geniusz tego rozwiązania kulinarnego polega na tym, że pizzę można przygotowywać na niezliczone sposoby. Z ortodoksyjnie włoskimi recepturami może z powodzeniem konkurować nasza inwencja twórcza. Pizza może być pikantna, może być łagodna, może być nawet na słodko i będę zaciekle bronić tę ostatnią przed przypięciem jej łatki profanacji. Pizza może być mięsna i wegetariańska, może być, a zresztą, stop mojemu gadaniu, czas przejść do konkretów.
Rodacy, oto pizza rodzinna z gatunku cztery sery, przy czym słowo cztery traktujemy bardzo umownie, bo może ich być zarówno mniej, jak i więcej.

Rodzinna pizza cztery sery (lub więcej, bo kto nam zabroni!)

Składniki:
  • 2 szklanki mąki
  • drożdże instant (lub zwykłe, jeśli komuś chce się robić zaczyn, mnie się nie chce, instanty są zupełnie w porządku)
  • woda
  • ½ słoiczka przecieru pomidorowego (lub dwie małe puszeczki)
  • kilka ząbków czosnku (opcjonalnie, ja daję)
  • jakiś dodatek do pizzy (ale bez przesady, co za dużo, to nie zdrowo: oliwki, szynka, świeża bazylia lub oregano itp.)
  • kilka rodzajów sera: z niebieską pleśnią typu roquefort, mozarella, parmezan, jakiś inny żółty ser, co chcemy, byle dużo 🙂
  • sól, przyprawy (np. bazylię, oregano)
Przygotowanie:

Pamiętajmy, sery są tutaj dominantą smakową. Cokolwiek robimy, postępujmy tak, żeby tę dominantę uszanować :).

Drożdże instant mieszamy z mąką, dodajemy wody tak na wyczucie, żeby dało się wyrobić ciasto, które będzie swobodnie odchodzić od ręki. To jest najcięższa część całej roboty i lepiej ogarnąć ją samemu. Dzieci możemy zaprosić do układania sera na pizzy – będą zachwycone.

Wyrobione ciasto ostawiamy na bok i zabieramy się za przygotowywanie sosu. Przecier pomidorowy rozrabiamy z niewielką ilością wody, solimy i przyprawiamy do smaku.

Czosnek kroimy w plasterki.

Ser ścieramy na tarce, a ser pleśniowy kroimy w niewielkie kawałki. Ja zazwyczaj ułatwiam sobie zadanie i mozarellę oraz ser typu parmezan (nie upieram się przy tym parmezanie, może być inny, twardy ser) kupuję już starte. Mniej roboty. Mieszamy, co mamy.

Ciasto na pizzę przez ten czas pewnie nam nieco wyrosło, ale bez litośnie rozwałkowujemy je na płasko. Jesteśmy fanami pizzy na cienkim cieście i mój mąż potrafi ją sprowadzić niemalże do poziomu pergaminu. Rozwałkowujemy więc, układamy na papierze do pieczenia, wierzch smarujemy pomidorowym sosem, pozypujemy pokrojonymi ząbkami czosnku, dorzucamy nasz dodatek (np. oliwki lub plasterki szynki), układamy głównego bohatera, czyli ser w jego rozmaitych odsłonach i wstawiamy na około 10-15 min. do piekarnika nagrzanego wcześniej do 220 stopni. Pizzę piecze się króciutko, ale w wysokiej temperaturze.

Szaleństwo sera, serowa euforia, serowa uczta, serowe niebo w gębie – brak mi normalnie słów! Mnie! A gęba mi się zazwyczaj nie zamyka 🙂 Boże, dzięki ci za tego, kto wymyślił ser! Nagrodź go jakoś w niebiosach, daj honorowe miejsce czy coś. A tego, kto odkrył dobrodziejstwo smakowe sera pleśniowego, nagrodź podwójnie. Zasłużył.

Dobrym uzupełnieniem rodzinnej pizzy będzie keczup, choć nie jest to warunek sine qua non.

pizza-812904_1280Bierzcie i podawajcie dalej. Najlepsze pomysły to te najprostsze 🙂

8 KOMENTARZE

  1. Mnie też pizza chodzi po głowie 🙂 Robiłam ostatnio pizzę (no dobra, prawie pizzę) z patelni, co jest genialnym rozwiązaniem dla tych, co nie mają piekarnika wcale, zepsuł się albo z tajemniczego powodu nie mają ochoty z niego korzystać. Robię ciasto bez drożdży, coś a la podpłomyk (genialnie proste – trzy części mąki, jedna część ciepłej wody, łyżeczka proszku do pieczenia, sól, przyprawy i dwie łyżki oleju lub oliwy – link do autorki przepisu podam, jak sobie przypomnę, gdzie to znalazłam 😉 ), myk na patelnię, potem myk na drugą stronę, sos, ser i inne dodatki, patelnię przykryć i 5-7 minut poczekać. Ciasto wychodzi nieco twardsze, niż na drożdżach. A propos drożdży – zrobiłam eksperyment, ciasto dokładnie wg przepisu powyżej z tą różnicą, że część wody rozmieszałam z 10 g drożdży zwykłych, wlałam, zmieszałam wszystko i poczekałam, aż nieco wyrośnie, bez zaczynu i innych takich. I wyszło bardzo dobre 🙂
    Ostatnio też dowiedziałam się, że mniejsze placuszki z ciasta pizzowego mogą służyć jako okładki do hamburgera – jeszcze nie sprawdziłam, ale dziś to się zmieni 🙂

  2. Chciałam się wykazać, bo dzisiaj dzień chłopaka, poszłam do Biedry, bo po drodze i co??? Nie mieli drożdży instant!!!