Nie znoszę robić zakupów w hipermarketach. Do szału doprowadza mnie myśl, że dwa lata świetlne dzielą mnie od półek z pieczywem, a płyn do prania czeka na mnie w innej galaktyce. Jak pomyślę, że najpierw muszę kupić to, potem cwałem ruszyć w kierunku innego, a nie daj Boże jeszcze zapomnę o jakimś czymś, co mieć muszę, a już jestem przy kasie, a to coś czeka na mnie trzy miliardy kilometrów dalej, to krew mnie zalewa.

Pewnie dlatego tak późno odkryłam chusteczki nawilżane z Kauflandu. Kaufland stoi sobie bezczelnie rzut beretem od mojej fabryki i naprawdę trzeba się postarać, żeby tam nie wstąpić (zwłaszcza jeśli się tuż obok parkuje), w związku z czym ja staję na uszach, żeby włazić tam co najwyżej raz na rok. Jakiś czas temu zawitałam po kolejną książkę Pratchetta (w środku jest kiosko-księgarenka), zabłądziłam między stoiska i wyszłam dzierżąc literaturę i chusteczki.

No i ja właśnie o nich. Bo to dobre chusteczki były. Piszę „były”, bo choć widzicie je uwiecznione na zdjęciu (to już odruch warunkowy, kupuję coś, cykam fotkę, bo może wykorzystam, a potem albo rzeczywiście wykorzystuję, albo nie), to skrył je już niepamięci cud, albo raczej zanim ostatecznie skryje, to ja coś jeszcze o nich powiem, póki na to czas i działają synapsy.

Jest ich 80 i to pierwsza dobra wiadomość. Zacna ilość w zacnej cenie. Wykonałam ukłon w stronę doktora Alzheimera, dlatego nie pamiętam, ile mnie kosztowały, chyba coś w okolicach 5 zł, co sprawia, że gra jest warta świeczki.

chusteczki_kaufland

Co w środku? A w środku chusteczki, które dają się wyciągać pojedynczo. Od pierwszej do ostatniej. Szok i niedowierzanie. Chusteczki są dość – hmm, jakby to ująć? – grube i nierozciągliwe, dzięki czemu nie mają tendencji do dążenia do nieskończoności i zmieniania w sznurówki (jak to się zdarzało chusteczkom tanim, lecz gorszej jakości).chusteczki_kaufland2

Nie zawierają substancji zapachowych, przez co, no cóż, wonią nie oszałamiają. Capią po prostu, ot co. To taki charakterystyczny zapaszek wszystkiego, co się mieni bezzapachowym 😉 Kremy to mają, dezodoranty, chusteczki więc też. Biorę na klatę – substancje aromatyzujące są najczęściej odpowiedzialne za reakcje alergiczne.chusteczki_kaufland3

Jakieś inne wady? Tak, są dosyć szorstkie. Może niekoniecznie mogłyby konkurować z papierem ściernym, ale miałabym obiekcje, czy je użyć na przykład przy szanownym zadku szanownego noworodka. Dla starszych dzieci jak najbardziej, ale noworodkowa czy też wczesnoniemowlęca skóra wiele wymagająca jest, dlatego dla niej wybrałabym coś z, hmm, poślizgiem (i taki „poślizg” mają na przykład chusteczki Dada, ale te zwykłe, nie te super-hiper-mega-bawełniane-coś-tam-coś-tam).

Czy kupię je raz jeszcze? Jeśli wdepnę do Kauflandu, to na pewno. Bardziej używamy teraz chusteczek do czyszczenia rączek i paszczy niż zadków, dlatego też poprzeczkę zawieszamy nieco niżej, ale tak czy siak rzecz jest cały czas w użyciu i zapotrzebowaniu. Fajne chusteczki, naprawdę. Dla nas w zupełności wystarczające.

A co dla noworodka? Dla noworodka poleciłabym absolutny hicior, chusteczki, o których już kiedyś pisałam i które wywołały u mnie bałwochwalcze pokłony i pienia – chusteczki Mustela. Drogie, ale po prostu boskie. Dla delikatnej skóry idealne. Dobre są też  chusteczki Pampers. Sprawdzone. I jeszcze Nivea były w porządku, ale droższe i miały intensywny zapach.

5 KOMENTARZE

  1. Dobrą jakość za niewysoką cenę, częste promocje i ogólną dostępność zapewniają chusteczki Kindii, których to właśnie używam dla moich kilkulatków 🙂

  2. No co Wy, a dla mnie są mega skuteczne w usuwaniu czego trzeba a plusem jest to, że nie są za mokre, pupa powinna pozostać sucha po wycieraniu chusteczkami, bo inaczej ciepło + wilgotno = odparzenie 😉

  3. No mój NUMER 1. Dobrze nawilżone, duże, grube, ścierają rewelacyjnie grube sprawy mojej dwulatki… 😉 No i ten pojedynczy wyciąg… 😉 Bajka i poezja 🙂 Ja bardzo polecam!