Tych, którzy po przeczytaniu tytułu wyobrazili sobie gorący seks na stole, muszę rozczarować, ale tylko połowicznie. Gorąco i stół zostają, seks wypad. To znaczy seks niech sobie będzie i na stole, i pod stołem, ale nie on jest tematem tej notki. Zamiast seksu będzie makaron. I niech ktoś powie, że nie udźwignie ciężaru! 😉

To danie wyszło mi przypadkiem i jest owocem związku czystej miłości trojga. Cudownie dziecko trzech składników: makaronu, szpinaku i gargantuicznej ilości mozarelli. Istna orgia smaku, totalne rozpasanie kubków smakowych, ostateczna deprawacja podniebienia. Jęki rozkoszy dochodzące znad kuchennej patelni słychać było, jak blok długi i szeroki. Wyłożenie gotowego dania na talerz zwieńczone zostało orgazmem zmysłów.

Makaron ze szpinakiem i mozarellą

Długie dystanse są piękne, ale szybkie numerki też mają swoje uroki. U mnie w kuchni królują te drugie. Nie mam ani czasu, ani ochoty na na celebrację poczynań. Ma być prosto, szybko i zachwycająco. I jest. Potrawa jest szybka i prosta jak konstrukcja cepa. Jej uroda jest odwrotnie proporcjonalna do doznań erot…eeee, kulinarnych.

Składniki:
  • paczka mrożonego, rozdrobnionego szpinaku
  • kilka ząbków czosnku
  • paczka startej mozarelli (można samemu się bawić i ścierać, ale ma być szybko, prawda?)
  • łyżka masła do smażenia
  • makaron
  • przyprawy (sól, pieprz)
Przygotowanie:

Na maśle rozpalamy strefy smakogenne szpinaku i pozwalamy mu powoli dochodzić na patelni, na roztopionym masełku. Kiedy już widać, że szpinak bardzo chce iść na całość, wrzucamy czosnek pokrojony w plasterki i przyprawiamy całość, by jeszcze podkręcić atmosferę.

Gotujemy makaron (wodę nastawiamy nieco wcześniej, żeby nie tracić czasu). Odlany i gorący łączymy z oszalałym z żądzy szpinakiem (czyli wrzucamy na patelnię), a następnie z pary robimy trójkącić, dokooptowując mozarellę. Dużo mozarelli, bardzo dużo. Ekstatyczne jęki i westchnienia wypełniają patelnię, a my nalewamy do kieliszków czerwone wino. Potem siup i makaron na talerz. I szczytujemy 😉

makaron_szpinak_mozarella2Uroda dania jest odwrotnie proporcjonalna do jego smaku. Dzieci się na nie namówić nie dało (dzieci się nie znają), ale dorośli byli zadowoleni. Dorośli lubią, ekhm, na ostro, dlatego do szpinaku trafiło dużo pieprzu. Szpinak też lubi na ostro, wszystkim więc pasowało 😉

A tak w ogóle to funkcjonuje nasza kulinarna apka na Androida, darmowa, rzecz jasna, którą można sobie zasiorbać z Google Play. Przepisy zamieszczone na blogu stopniowo pojawiają się i tam.

Kulinarne Inspiracje_png2Smacznego, obłędnej rozkoszy życzę 🙂

8 KOMENTARZE

  1. Moj syn lubi szpinak i byl chyba jedynym, ktory na szkolnej stolowce ladowal sobie dokladke tegoz, dopoki koledzy nie powiedzieli mu, ze to-to wyglada jak zielona kupa ;( Wiec przestal sie wychylac z tym lubieniem. A to Twoje danie jest super i trudno je zepsuc. Mozna ew. posypac startym parmezanem…

  2. U nas jeszcze szybka wersja z kurczakiem, jak się go uda naprędce upolować 🙂 aczkolwiek ten z mozarellą brzmi zacnie 🙂

  3. U mnie z cebulką, serem z niebieską pleśnią i jogurtem naturalnym. Uwielbiam i za smak i za szybkość przygotowania (całość zajmuje tyle, co ugotowanie makaronu).
    A tak btw. to tyle razy chciałam skomentować a tu debiut na szpinaku 😉

  4. ja robię z fetą zamiast mozzarelli i odrobiną śmietany, do tego czosnek- nawet syn uwielbia, ale on dziwny jest 😉

  5. Do tego dobrze jest dodać jeszcze kurczaka i fetę 🙂 wtedy powstaje idealne połączenie! Dzieci zazwyczaj mają problem z przekonaniem się do szpinaku, ale nie wiedzą co tracą 🙂

  6. My tez ostatnio zaczęliśmy wspólnie gotować,za sprawą Pampiego na talerzu. Wydłubaliśmy chlebowe miasto, zasiedliliśmy mięsnymi i warzywnymi mieszkańcami i zalaliśmy dyniową powodzią. Zabawa była świetna 😉