A niech to jasna cholera! Człowiek już sobie opinię jakąś wyrobił, przyzwyczaił się, wręcz zakorzenił w niej, wrósł jak baobab, a tymczasem po wydaniu paru złotych (chyba 9, nie pomnę teraz) czuje, że coś go z tymi korzeniami wyrywa! Zupełnie na bezczelnego! Och, i znowu trzeba sobie na nowo układać rzeczywistość. A tak już było pięknie! Tak już człowiek przywykł do koncepcji, że Ziaja oznacza totalny badziew, jeśli chodzi o demakijaż. A tu co? A tu zdziwo, psze państwa, zdziwo na maksa.

Ziaja jest firmą wybitnie schizofreniczą, jeśli chodzi o jakość produktów, jakie oferuje. Obok cudownego i taniego jak barszcz kremu pietruszkowego pod oczy (kto go pamięta?), rewelacyjnego blokera, świetnego kremu do rąk z serii Kozie Mleko, jest też coś takiego jak płyn do demakijażu (dwufazowy i „normalny”), które darzę szczerzą niechęcią, bo zawiodły mnie na całej linii. Gorszych nie miałam.

Kupiłam jednak naturalny oliwkowy płyn micelarny i teraz muszę przetasować moje poglądy. Bo to jest, proszę ja was, najlepszy płyn do makijażu, jaki miałam. Bije na głowę Mixa L’Oreal, bije wszelkie mleczka czy inne płyny micelarne, które miałam. Jest świetny. O tym mówię.

ziaja_plyn_micelarny

Kupiłam po pierwsze z czystej ciekawości, po drugie z racji niskiej ceny. Ze zdumieniem stwierdzam, że bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu, jest delikatny i – co istotne – dobrze zmywa maskarę. Spotkałam ileś tam płynów micelarnych, dla których oczyszczenie twarzy problemem nie było, natomiast oczyszczenie rzęs stanowiło barierę nie do przejścia. Ten więc czyści. Jest dobrze.

Skład? Nie znam się na składach i raczej mi zwisają. Ten wygląda tak.

ziaja_plyn_micelarny2

No dobrze, ale miało być o szpagacie jakościowym. Skoro na jednym końcu jest naturalny oliwkowy płyn micelarny, na drugim jest de-makijaż dwufazowy płyn do demakijażu oczu. O taki.

ziaja_demakijaz

Jak widzicie, zawzięłam się i zużyłam. Okropny. Spływa z płatków kosmetycznych, kiepsko robi to, co robić powinien bez zarzutu, czyli zmywać makijaż oczu. Jest nieprzyjemny i powoduje pieczenie, kiedy znajdzie się za blisko spojówek. Podchodziłam do niego dwa razy, dwa razy również do jego „kuzyna”, czyli płynu „jednofazowego” i za każdym razem była to kiepska decyzja.

Skład? A proszszszsz.

ziaja_demakijaz2

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zasada działania jednego i drugiego jest inna i ciężko porównać coś tłustego z założenia do nietłustego. Opieram się jednak na stwierdzanych efektach działania i moim czysto subiektywnym odczuciu jako konsumentki. Odczucie jest mianowicie takie, że oliwkowy płyn micelarny wymiata, natomiast dwufazowy płyn do demakijażu oczu podpada pod kategorię „zakupić, zapłacić, zapomnieć”.

Cóż, jedno i drugie dowodzi, że istnieje coś takiego jak dobre i tanie. Istnieje też niedobre i tanie oraz dobre i nietanie. I jakby się uprzeć niedobre i nietanie. To ostatnie wpienia zapewne najbardziej 😉

Jeśli macie jakieś swoje typy preparatów do demakijażu, które darzycie szczególną miłością lub odwrotnie – wysuwacie kły na ich widok, to podzielcie się w komentarzu. Oczywiście nie roszczę sobie pretensji do prawdy objawionej. Można się nie zgodzić z tym, co napisałam 😉