Zaprawdę powiadam wam, gdyby nie moja koleżanka Ula, która wieczorową porą wrzuciła pewien filmik na fejsbuka, nigdy bym nie wpadła na to, że można popełnić tak niezwykle upierdliwą w produkcji, tak nieekonomiczną, tak potwornie kaloryczną, ale tak PYSZNĄ przekąskę. Niby powinno się mieć jakąś okazję, prawda? Polecę jednak „Misiem” i powiem, że „przecież awaria też jest jakąś okazją”. Słowem wystarczającą motywacją była chęć przekonania się jak to jest.

Popełniłam więc czyn pod nazwą minipizza. Pizzusie były prawdziwie malusie (czuję, że rymuję), bo każda została zlokalizowana w silikonowej foremce muffinkowej. Takie, wiecie, na dwa kęsy. Bierzesz do ręki, chrup, chrup i nie ma. I co? I trzeba sięgnąć po następną, co nie? Normalnie morderstwo na raty, można paść z łakomstwa. Podzielę się z wami, co tak będę sama tyła 😉

Minipizza z tortilli (a la muffiny)

Składniki:

Do składników podejdźcie z pewnym takim dystansem. Umówmy się, że tortilla musi być. Wróć, nie musi, ale powinna, jeśli nie chcesz realizować się przy garach przez jakieś dwa lata, żeby zrobić cholerne dwanaście muffinek. Trzeba się szanować 😉 Oprócz tortilli reszta wedle uznania, a moje składniki to wyłącznie moja propozycja.

  • tortilla
  • przecier pomidorowy
  • przyprawy (sól, pieprz, bazylia, czosnek)
  • starty ser (ja kupiłam startą mozarellę)
  • olej
  • pieczarki
  • kiełbaska (a jeszcze lepszy byłby boczek)
Przygotowanie:

Z tortilli wycinamy kółka jak na pierogi. Żeby wszystko poszło sprawnie, dobrze jest podgrzać placki w kuchence mikrofalowej i zaopatrzyć się w większy kubek. Lub kufel od piwa. Kufel wycina fajne kółka, wierzcie mi 😉

minipizza

Zresztą możecie kroić kwadraty, nikt nie upiera się przy kółkach.

Tortille ładujemy do foremek na muffiny. Ups, moje są w kształcie serduszek. Przeszłam ponad 😉

minipizza2

Powiedzmy, że to jest baza. Reszta to wolna amerykanka. W moim przypadku następnym krokiem było przygotowanie sosu pomidorowego. Dwie łyżki przecieru (na tę ilość minipizz – minipizzek? minipizzów 😉 – wystarczyły te dwie łyżki i jeszcze sporo zostało) pomidorowego zmieszałam z niewielką ilością oleju, dodałam nieco soli, pieprzu, bazylii i granulowanego czosnku. Jak wam się chce, możecie skroić „żywe” ząbki i lekko zeszklić, ale ja z premedytacją szłam na łatwiznę.

minipizza4

Sosik ładujemy do foremek na tortillę.

minipizza3

I teraz to już eeeee, macarena! W połowie foremek na sosie wylądowała pokrojona w kostkę kiełbaska, w połowie pokrojone w plasterki pieczarki.

minipizza5

Na to sypiemy ser.

minipizza6

Teraz pozostaje tylko wstawić foremki na około 15 minut do mocno nagrzanego piekarnika (mój nastawiłam na 220°C). Wyciągamy i voila!

minipizza7

minipizza8

Bardzo pasują do czerwonego, wytrawnego wina (jak to pizza), ale piwo też będzie w pytkę. Jeśli organizujesz przyjątko i chcesz, żeby gościom gacie z wrażenia spadły, to odpowiednio wcześniej przygotuj całość i wstaw do lodówki. Potem wystarczy tylko wstawić do piekarnika, zmiękczyć wszystkich zapachem i zrobić triumfalne wejście smoka w parującą tacą dobra.

To jest pomysł na raz. Drugim razem już się człowiekowi potwornie nie chce, bo wie, ile czasu kosztował go raz pierwszy. Ale cóż. Przybyłam, zrobiłam i pewnie utyłam. Teraz, żeby to spalić, będę musiała przez sześć godzin oglądać telewizję 😉