Och, ten etap już jest za mną. Uwaga, napiszę coś niesamowicie niepoprawnego politycznie, trzymajcie się krzeseł – na szczęście już jest za mną. Wrzucam jednak kilka przepisów, które dostałam od sąsiadki wraz z naręczem gazet, które niejeden już raz posłużyły jako inspiracja (choć wydawcy zapewne nie przypuszczali, co okaże się najbardziej inspirujące, hy, hy). Wrzucam, bo jest to jakiś pomysł, a komuś może takowego brakować, zwłaszcza w tym przedziale, ekhm, wiekowym.

Nie sprawdzałam „jadalności” tych przepisów w praktyce, od razu to mówię. Potraktujcie to jako inspirację, bazę, pomysł do twórczego wykorzystania. Kwestię ewentualnego doprawiania pozostawiam indywidualnym decyzjom każdego z was. Proces rozszerzania diety przechodziłam podwójnie i za każdym razem popełniałam sporo błędów i wypaczeń. Gdybym miała kolejne podejście, znów coś bym zmieniła. Podejścia jednak nie będzie 🙂 Jestem opętańczo szczęśliwa z racji faktu, że moje dzieci wkraczają w etap samodzielnej produkcji kanapek i ogólnej samoobsługi. Życie ponownie staje się piękne 😉

Jakiś czas temu zebrałam jednak moje doświadczenia żywieniowe do kupy i postanowiłam się nimi podzielić ku chwale ojczyzny i przyszłych pokoleń. Dotyczyły zarówno kwestii samego jedzenia, jak i „osprzętu”. Proszę, zerknijcie sobie, niech to będzie uzupełnienie dla przepisów.

Niemowlę i rozszerzanie diety. Co, kiedy i jak?

Gotowi? Nie roszczę sobie (i nigdy nie rościłam) pretensji do miana alfy i omegi, można się z moimi poglądami nie zgadzać. Pamiętam, że o ile nakarmienie dwulatka to żaden problem (w kontekście tego, co można, a czego nie można), o tyle na samym początku drogi miałam z tym spore problemy. Tak czy inaczej oto przepisy, zaczynamy!

Obiadki, deserki i soki dla niemowlęcia w wieku 5-6 miesięcy

Mus z jabłek
  • 1 duże jabłko
  • 100 ml przegotowanej wody (około 1/2 szklanki)
  • 2 krople witaminy C (można dostać w każdej aptece)

Proporcje oczywiście dostosowujemy do dziecięcych potrzeb i możliwości. Jabłko obieramy, usuwamy gniazdo nasienne, blenderujemy, dodajemy wodę i gotujemy krótko. Na końcu dodajemy kropelki witaminy C.

Ode mnie: zrobiłabym też nieco inaczej. Najpierw ugotowałabym obrane i pokrojone jabłka na niewielkim ogniu, póki nie zmiękną, rozdrobniłabym widelcem lub blenderem i przed podaniem młodzieży dodała nieco wody i tę witaminkę. Sposoby są różne, chodzi o pomysł.

I jeszcze ode mnie coś, co dotyczy wszystkich przepisów: podana ilość jest orientacyjna. Nikt się przy niej nie będzie upierał i bronił niczym wolności. Dopasujcie ilość do możliwości waszych dzieci.

Sok z winogron
  • 1/2 kg winogron
  • 50 ml
  • 2 krople witaminy C

Winogrona myjemy, pozbywamy się pestek, dodajemy wodę i blenderujemy na gładką masę. Potem przecedzamy sok przez gęste sitko i dodajemy witaminkę C.

Ode mnie: Dobrze jest wziąć winogrona duże, wtedy pozbywanie się pestek nie przyprawia o zawał. Ja dla ułatwienia sobie życia spróbowałabym również z winogronami bezpestkowymi (droższe, ale ileż roboty to zaoszczędza). Nie przywiązujcie się też tak do tej ilości wody. Jeśli sok jest za gęsty, dodajcie jej więcej.

Sok z owoców jagodowych
  • 100 g owoców jagodowych (malin, jagód, aronii itp.)
  • 200 ml przegotowanej wody (około 1 szklanki)

Miksujemy i przecedzamy przez gęste sito. Jeśli owoce są kwaśne, dodajemy kilka łyżek kleiku ryżowego (łagodzi smak).

Ode mnie: wskazówka odnośnie wody obowiązuje nadal. Wszystko dopasowujemy w trakcie. Za gęste – dodajcie więcej. Najlepiej dodać połowę ilości wymienionej w przepisie i uzupełniać.

Sok z marchwi
  • 1/2 kg marchwi
  • 100 ml przegotowanej wody (około 1/2 szklanki)
  • 1/2 łyżeczki oliwy z oliwek

Marchewkę obieramy, myjemy, kroimy, wrzucamy do blendera, dolewamy wody i rozdrabniamy. Potem przecedzamy sok do innego naczynia. Dokładnie tak samo dla starszego o 3 miesiące niemowlęcia można przygotować sok jabłkowy i gruszkowy – jabłko i gruszka są tutaj surowe, nie gotowane, jak w przepisie na mus jabłkowy podanym wyżej.

Ode mnie: do przecedzania dobrze może sprawdzić się gaza.

Mus z marchwi
  • 100 g marchwi
  • przegotowana woda
  • 1 łyżeczka masła

Marchew gotujemy na parze (wcześniej pokroiwszy, będzie szybciej). Potem pakujemy do blendera, dodajemy masło i wodę, a następnie miksujemy.

Mus warzywny
  • 50 g ziemniaków
  • 100 g marchwi
  • 300 ml wody
  • 3 listki sałaty
  • 1 łyżeczka masła
  • 1 łyżeczka świeżej pietruszki

Ziemniaki i marchew gotujemy. Pod koniec gotowania dodajemy pokrojoną na drobno sałatę i pietruszkę. Na koniec przelewamy wodę z gotowania do innego naczynia, dodajemy masło i – jeśli jest potrzeba – właśnie tę odcedzoną wodę, a następnie miksujemy.

zupa-krem

Zdjęcie z pixabay.com przedstawia mus warzywny, ale nie z tego przepisu. Ładne było 🙂

Kurczak z warzywami
  • 20 g filetu z kurczaka
  • 50 g kopru włoskiego (fenkułu)
  • 50 g marchwi
  • 50 g ziemniaków
  • 300 ml wody
  • 1 łyżeczka masła
  • 10 g sałaty

Ziemniaki, kurczaka, kuper i marchew gotujemy (najlepiej na parze). Pod koniec gotowania dodajemy sałatę, a następnie przekładamy całość do innego naczynia, dodajemy masło i miksujemy. Można dodać pozostałą z gotowania wodę.

Ode mnie: zmieniłabym kurczaka na indyka lub królika, chyba że ktoś ma obczajone zagłębie drobiowe z kurami, co to chodziły i grzebały, wiecie, o czym mówię. Zresztą jak kto woli.

Mus z koperkiem
  • 50 g ziemniaków
  • 100 g bulwy kopru włoskiego (fenkułu)
  • 300 ml wody
  • 2 łyżeczki masła
  • szczypta kminku

Ziemniaki z fenkułem i kminkiem gotujemy. Potem odlewamy wodę osobno, dodajemy masło i miksujemy. Jeśli potrzeba, wodę z gotowania dodajemy, żeby rozrzedzić konsystencję, ale uwaga, omijamy ziarna kminku.

Ode mnie: wierzę, że da się 🙂

Kurczak z cukinią
  • 50 g marchwi
  • 50 g ziemniaków
  • 50 g cukinii
  • 30 g selera
  • 30 g kurczaka
  • 1 łyżeczka masła

Marchew, ziemniaki, cukinię, seler i kurczaka gotujemy (cukinia gotuje się szybciej niż ziemniory, miejcie to na uwadze). Na koniec odsączamy z wody (wody nie wylewamy), dodajemy masło i miksujemy. Jeśli trzeba, wodę pozostałą po gotowaniu dodajemy ponownie.

Ode mnie: ja nieodmiennie zastąpiłabym tego kuraka czymś innym. Miałam okazję jeść kurczaka, który to chodził i grzebał, utłuczonego, ekhm, w manufakturze, że tak się wyrażę, i smak tegoż jest zupełnie inny niż przyniesionego ze sklepu. Jeśli już bazujemy na sklepowym, to kierowałabym się w stronę królika.

Przepisy dla młodzieży w wieku 7-9 miesięcy na drugiej stronie.