Konto dla dziecka – kiedy warto, kiedy nie warto

15
1428

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce, kiedy jeszcze pracowałam w oddziale jednego z banków, przyszła para, zasiadła przed biurkiem mem, by dziecięciu swemu otworzyć rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy, czyli mówiąc potocznie konto. W jakim wieku było dziecko? Skończyło trzy miesiące. Można? Można. Pojawia się tylko pytanie – czy miało to jakiś sens? Dzisiaj właśnie o tym: czy jest sens otwierać konto dla dziecka. W jakich okolicznościach to dobry pomysł, a w jakich zupełnie od czapy.

Konto otworzyłam, klient nasz pan, wymogi formalne były spełnione, powiedzmy sobie jednak, że jest różnica między otwieraniem konta dla dziecka, z którego ono będzie korzystać, np. posługując się kartą, a otwieraniem konta z myślą o dziecku, kiedy głównymi użytkownikami i tak będą rodzice (bo dziecko ma roczek i jeszcze sporo wody upłynie, zanim się w odpowiednim stopniu ucywilizuje). Jeśli w grę wchodzi zwykły, najzwyklejszy ROR, to te dwie sytuacje musimy mocno rozgraniczyć.

No dobrze, to w ogóle o co chodzi z tym otwieraniem RORów dla dzieci? Czy ma to sens? Czy warto? Jakie wymogi trzeba spełnić? Czy da się to zrobić w każdym banku? Jedziemy.

Czy warto otwierać konto dla dziecka?

Bardzo warto, ale pod kilkoma warunkami.

  • To dziecko będzie obsługiwać swój rachunek, a więc jest już na takim etapie rozwoju, że ogarnia istnienie narzędzia zwanego kartą do konta, ogarnia też sposób działania pieniędzy, czyli mówiąc po polsku jest w stanie samodzielnie kupić sobie małe co nieco w szkolnym sklepiku i nie trzeba go będzie ratować. Mówiąc jeszcze inaczej – przy uczniach podstawówki i starszych ma to sens, w przypadku młodszych dzieci sensu nie widzę.
  • Mamy zamiar edukować potomka ekonomicznie, przyzwyczajać do obsługi konta, dokonywania płatności kartą, obsługiwania bankomatu itp. W szkole go tego nie nauczą, to nasze zadanie, żeby go uwrażliwić na rozmaite sprawy (uwrażliwiać można stopniowo i przez czas dłuższy, nie ma problemu). Bo to, że konieczność jest, potwierdza samo życie. Pisałam o tym, o tutaj.

Finansowy analfabetyzm – od czego należy zacząć edukację ekonomiczną w szkole?

  • Chcemy mieć jakąś kontrolę nad finansowymi poczynaniami młodego i chcemy, by otrzymywał kieszonkowe w sposób nieco bardziej sformalizowany – robimy np. zlecenie stałe ze swojego konta na konto juniora, junior zarządza pieniędzmi wedle uznania i stosownie do tego uznania konsekwencje ponosi (jak rozpierniczy w trzy dni, to sorry Batory, następny przelew na pierwszego).
  • Mieszkamy w miejscowości, w której są bankomaty. Nie ma najmniejszego sensu wydawania młodemu karty do konta, jeśli nie może się nią odpowiednio posłużyć, a płatność kartą w punktach różnistych jest możliwa, ale np. od 20 zł w górę. Małe miejscowości niestety tak mają.
  • Nie każdy typ rachunku da się otworzyć zdalnie, czyli drogą internetową. Czasem trzeba zabrać papióry i jechać do oddziału. To najpierw ogarnijmy, gdzie te oddziały są, bo jeśli 50 km od nas, to raczej słabo. Słowem ma to sens, jeśli potem obsługa konta nie będzie wymagała stawania na rzęsach, a załatwienie sprawy w oddziale nie będzie oznaczało całodniowej wycieczki (i to naszej, jako prawnych opiekunów, bo przecież nie dziecka).

Kiedy nie ma to większego sensu?

Wróćmy do pary, którą przywołałam na początku. Dwoje ludzi przychodzi do banku, otwiera rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy dla niemowlęcia, które obsługują z przyczyn oczywistych (konto, nie niemowlę, chociaż wróć, niemowlę też) i z racji bycia opiekunami prawnymi. Wewnętrzne przepisy poszczególnych banków (nie wszystkich) dopuszczają możliwość otworzenia RORu komuś, kto ma nadany numer PESEL, niezależnie od tego, ile ma lat. Nie zawsze jest sens z tego korzystać.

  • Nie ma to sensu, jeśli otwieramy zwykły ROR na dziecko i czynimy to w celach oszczędnościowych. RORy nie są oprocentowane, nie służą do gromadzenia kasiory. Od tego są konta oszczędnościowe, lokaty, a dla okrzepniętych w temacie – inwestycje.
  • Nie ma to sensu, jeśli dziecko jest zbyt małe, by rozumieć, po co to robimy i by pod naszym czujnym, rodzicielskim okiem zaczynać swoją przygodę z obrotem pieniądza. Spokojnie, nie pali się. Lepiej odkładać kasę na swoim własnym rachunku oszczędnościowym, a kiedy dzieć ogarnie się społecznie, wtedy otworzyć mu jego własny ROR (z rachunkiem oszczędnościowym też, a jakże).
  • Nie ma to sensu, jeśli mieszkamy w takiej miejscowości, która nie daje nam szans wykorzystania w pełni możliwości funkcjonowania rachunku, a gdyby coś trzeba było załatwić w oddziale, musimy się kopnąć te sto kilometrów gdzieś tam.
  • Nie ma to sensu, jeśli parametry rachunku i wymogi, jakie trzeba spełnić zgodnie z regulaminem, niczym nie różnią się od kont przeznaczonych dla dorosłych i np. trzeba rachunek zasilać jakąś kwotą nie mniejszą niż, by uniknąć opłat za prowadzenie.

Jakie dokumenty trzeba mieć, żeby otworzyć konto dla dziecka i czy wszędzie można to zrobić?

Zajmijmy się sprawą od rzyci strony. Nie, nie wszędzie jest to możliwe.

skarbonka2

Są banki, które, owszem, mają rachunki specjalnie dedykowane osobom młodym, ale osoby te muszą być pełnoletnie (np. konta studenckie). Nie o takiej możliwości tutaj mówimy.

Są banki, które dopuszczają otworzenie RORu osobie niepełnoletniej i jest to zupełnie normalny ROR, taki sam jak dla dorosłego, żadna specjalna oferta dla dzieci. Spełnić trzeba te same warunki, jak gdyby się miało lat pięćdziesiąt, a nie piętnaście, czyli np. regularnie zasilać, bo jak nie, to bank nam policzy za prowadzenie rachunku, obsługę karty itp. Można więc, ale jest to bez sensu, chyba że narzucimy sobie ścisły reżim finansowy, będziemy o wszystkim pamiętać, itepe, itede.

Są wreszcie banki, które w ofercie mają konta przeznaczone dla osób niepełnoletnich i pełnoletnich, ale młodych i konta te rządzą się swoimi specjalnymi prawami – w pierwszej kolejności na nie trzeba by było zwrócić uwagę.

No to jakie dokumenty i wymagania trzeba spełnić? Nie są szczególnie wygórowane. Najczęściej, jeśli zakładamy konto osobie nieletniej, wymagana jest nasza wizyta w oddziale, właśnie ze względu na papierki, które trzeba przedstawić.

Co musi zabrać dziecko?

  • Jeśli dziecko ma mniej niż 13 lat, nie musimy go ze sobą zabierać – wszystkie dokumenty podpisuje rodzic.
  • Jeśli dziecko ma mniej niż 13 lat i tak w ogóle to z nami się zabrało, nie musi posiadać żadnego dokumentu tożsamości (np. legitymacji szkolnej). Jeśli ma więcej niż 13 lat, dokument ze zdjęciem mieć powinno. Może to być legitymacja szkolna, ale może też być dowód osobisty, bo można go mieć przed ukończeniem 18. roku życia, może być paszport.

Co musi zabrać rodzic?

  • Dowód osobisty lub paszport. Uwaga: w żadnym banku, podkreślam, W ŻADNYM banku prawo jazdy nie jest honorowane jako dokument GŁÓWNY. Jako dodatkowy – proszę uprzejmie, jako główny nigdy. I nie jest to bankowy foszek, tylko wymóg prawny narzucony odgórnie.
  • Akt urodzenia dziecka.
  • Dokument potwierdzający nadanie numeru pesel (chyba że pesel już na tym akcie urodzenia jest naniesiony – moje najstarsze dziecko tak na przykład ma)
  • Jeśli dziecko jest przysposobione lub tworzymy rodzinę zastępczą – dokument potwierdzający to, że sprawujemy nad nim opiekę.

Karta do konta może być wydana dla dziecka, z jego imieniem i nazwiskiem, ale można też ustanowić rodzica jako pełnomocnika do konta i jemu również kartę wydać (tylko po co).

Musimy też wiedzieć, że jeśli zakładamy rachunek dla osoby nieletniej, to będzie on miał pewne ograniczenia. Nie jest możliwe otworzenie linii kredytowej w rachunku (czyli mówiąc potocznie debetu w koncie), bo to mogą zrobić wyłącznie osoby pełnoletnie (a w niektórych bankach próg jest podniesiony wyżej – od 21. roku życia). Nasz potomek nie będzie też mógł póki co posiadać karty kredytowej – z tych samych powodów. I słusznie. Na to przyjdzie czas.

Jak to wygląda u nas? Dzieci (w wieku lat 8 i prawie 6) osobnych rachunków bankowych nie mają. Nie ma takiej potrzeby. Na razie jesteśmy na etapie skarbonek i każda dziewczyna swoją własną ma, do której pieniądze zbiera. Od czasu do czasu kupują coś w szkolnym sklepiku (pękają z dumy!), przy czym najstarsza radzi sobie sama (i udaje jej się nie zgubić reszty), młodszym towarzyszę. Jeśli wydają swoje oszczędności, to oczywiście mają takie prawo, ale muszą się liczyć z tym, że zawartość skarbonki nie zostanie w cudowny sposób uzupełniona 🙂

Oszczędzamy pieniądze na naszych własnych kontach oszczędnościowych i lokatach, a na potrzeby świadczenia wychowawczego (program 500+) zostało otworzone zupełnie osobne konto oszczędnościowe i na nie właśnie bezpośrednio będą trafiać pieniądze ze świadczenia. Za jakiś czas chciałabym najstarszej otworzyć rachunek – kto wie, może po komunii? 😉 To jednak póki co pieśń przyszłości.

Wszystkie obrazki z pixabay.com

15 KOMENTARZE

  1. Krusz a przeszedł ci wniosek na 500+ z nr konta oszczędnościowego ? Bo wypełniając wniosek przez bank miałam tylko możliwe konto bieżące ( i tak musiałam iść do gminy bo zrobiłam błąd i musiałam wypełnić wniosek po raz 2 i tam mi powiedziano ze konto musi być bieżące nie oszczędnościowe ) tak na marginesie pani powiedziała ze wypełniając wniosek w banku nie mam odpisu elektronicznego i teoretycznie pismo powinno być nie ważne. Oraz ze jeśli ktoś przez 3 miesiące nie odbierze kasy z okienka ( kasa do łapki nie na konto )oni maja obowiązek zawiesić świadczenie

    • Mąż składał w bankowości internetowej. Nie było najmniejszych problemów. Nigdzie nie słyszałam, że to ma być konto bieżące. Numery rachunków kont oszczędnościowych nie różnią się w „budowie ” niczym od zwykłych RORów.

  2. Naszym dwóm synom założyliśmy osobne konto, na które wpłacamy co miesiąc stałe kwoty pieniędzy. Gdy dostaniemy dodatkowe 500 zł świadczenia wychowawczego, to również je tam przelejemy. To pieniądze na ich przyszłość. Na edukację w kraju lub zagranicą bądź na pokrycie kosztów zakwaterowania, jeśli nasze dzieci będą chciały wyruszyć w świat.

      • Info że strony banku :
        Inteligo Konto Dziecka – połącz zabawę i edukację:

        0 zł za otwarcie i prowadzenie konta,
        0 zł za przelewy krajowe przez internet,
        0 zł za doładowania telefonów zlecane przez internet,
        atrakcyjne oprocentowanie rachunku – aż 2,5% w skali roku do 2500 zł oraz 0,5% w skali roku od nadwyżki ponad 2500 zł,
        tygodniowa kapitalizacja odsetek,
        pełna kontrola nad finansami dziecka – zatwierdzasz wszystkie transakcje zainicjowane przez dziecko wymagają potwierdzenia w Aplikacji Rodzica udostępnionej w ramach Twojego Konta Inteligo.

          • Ale to nadal nie wyjaśnia, co rozumiemy przez dodatek. Subkonto w ramach konta osoby dorosłej z możliwością wydania karty dla dziecka? Osobne konto, do którego rodzic jest pełnomocnikiem ogólnym (czyli posiada pełnię praw do wszelkich transakcji wykonywanych na koncie i podgląd wszystkiego, co się tam dzieje)? O to pytam.
            Ja bym ofertę PKO jak najbardziej brała pod uwagę, pytam tylko o kwestie techniczne.

  3. Hmm…ja to z tych, co otworzyli konta niemowlakowi:) No moze nie trzymiesięcznemu, ale dziewczynki miały rok i dwa miesiące. U nad zadziałał inny czynnik – mamy z mężem osobne rachunki, i na konta dzieci, w celach oszczędzania, wpłacamy oboje. Poza tym, na swoim rachunki oszczędnościowym owe oszczędzanie idzie mi bardzo słabo – zawsze sie znajdzie jakiś konieczny, pilny wydatek…he he. Ale „od dzieci” juz wiem, ze nie wezmę:))

    Mój bank ma opcje konta Junior podpięte pod konto rodzica – tj mozna ustawić zlecenie stałe, tzw Kieszonkowe, miec podglad, autoryzować w razie potrzeby transakcje etc. Jest oprocentowane do pewnej kwoty nawet lepiej, niz ror, a przelewy z konta rodzica sa bezpłatne, tak samo prowadzenie. To nie jest reklama, zeby nie było, ale zachęta do sprawdzenia takiej opcji w swoim banku:)

    • Krusz chyba pisala w kontekscie niemowlaka o koncie ROR, ktory nie jest oprocentowany, a dziecko w tym wieku i tak z niego nie bedzie korzystac jeszcze. Konto junior to chyba inna sprawa.

      • Dokładnie. Poza tym konto junior jest bardzo fajną opcją, ale wykorzystamy wszystkie jego bajery, kiedy dziecko już mniej więcej trybi, że jest coś takiego jak pieniądz i służy to do płacenia za różne rzeczy, jeśli chcemy je mieć. Słowem jest na etapie edukacyjnym. Wcześniej to może być zwykłe konto oszczędnościowe założone na osobę dorosłą, na którym odkłada się pieniądze. Różnicy nie będzie żadnej. no, może poza kwestią wysokości oprocentowania.

    • Ale rozumiesz różnicę między RORem a kontem oszczędnościowym? Bo mnie chodziło o założenie RORu dla niemowlęcia, RORu, który oprocentowany NIE JEST i NIE SŁUŻY do oszczędzania, tylko do swobodnego przepływu pieniądza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here