Właściwie tytuł powinien brzmieć „Dlaczego dzieci uwielbiają naleśniki” lub „Dlaczego dzieci mogłyby się żywić wyłącznie naleśnikami, gdyby to od nich zależało”. Nigdy nie powstanie dieta naleśnikowa, to pewne, jestem też jak najdalsza od tego, by uczynić z nich żelazny punkt codziennego jadłospisu, raz na jakiś czas warto jednak zerknąć na nie łaskawszym okiem. Dlaczego? No cóż, naleśniki robi się w trzy sekundy, można je przyrządzić praktycznie ze wszystkim i nie wymagają wybitnych umiejętności kulinarnych. Od czasu do czasu można więc naleśnikowo zgrzeszyć.

Patenty na naleśnikowy sukces mam dwa. Po pierwsze patelnia. Naprawdę warto wydać grubszy grosz i się w takową zaopatrzyć, to procentuje po wielokroć. Po drugie ciasto. Każdy ma jakieś kulinarne myki, ja wam podam mój. Nie byłoby mojego naleśnikowego sukcesu bez oleju rzepakowego, który jest doskonałym tłuszczem do smażenia. Naprawdę. Odznacza się dobrą wytrzymałością na zmiany termiczne zachodzące podczas działania wysokiej temperatury, ma dobrą stabilność smaku i zapachu, a w porównaniu z innymi tłuszczami jego kaloryczność jest mniejsza o 5%-10%, gdyż łatwiej się odsącza.

Ja – już teraz zdradzę – olej rzepakowy dodaję do ciasta, nie na patelnię i nic nie tracę, wprost przeciwnie – ma przecież dobre właściwości wypiekowe. Nie wiem, czy wiecie, ale rzepak nazywany jest „oliwką północy” ze względu na wysoką zawartości kwasu oleinowego, zbliżoną do zawartości w oliwie z oliwek. W tej notce zaproponuję wam naleśniki w wersji na słodko, świetnie sprawdzą się jako element urodzinowego menu dla gości w każdym wieku. Tort, naleśniki i słodką stronę imprezy mamy załatwioną. Możemy iść w sałatki 🙂

Naleśniki z kremem śmietankowym, owocami i czekoladą na kinderparty

Składniki:

Na ciasto potrzebujemy:

  • 3 jajka
  • Mąkę (nie ułatwię wam zadania – w ilości babcinej, czyli „na oko” oraz „ile zabierze”)
  • Szczyptę soli
  • Mleko (metoda ta sama, co z mąką)
  • Olej rzepakowy

Oprócz tego będą nam potrzebne:

  • Serek mascarpone (1 opakowanie)
  • Śmietana 30% lub 36% (1 małe opakowanie)
  • Cukier puder (niewiele, tylko do ubicia śmietany)
  • Owoce w puszce (na przykład gotowa mieszanka, w skład której wejdą brzoskwinie, ananasy, jabłka itp.)
  • Jakieś inne owoce (u mnie borówki amerykańskie, ale mogą być maliny, truskawki, co tam chcecie)
  • 1/3 kostki masła
  • 2 łyżki kakao
  • 2-3 łyżki cukru
  • Woda
Przygotowanie:

Po pierwsze i najważniejsze smażymy naleśniki. Do garnka wbijam jajka, dodaję mleko, sól do smaku, olej rzepakowy oraz stopniowo dosypuję mąkę, całość ogarniając mieszadełkiem. Dobrze czytacie, olej dodaję DO CIASTA. Nie na patelnię. Dzięki temu naleśniki mają znacznie lepszy smak i nie są tłuste, jeśli się je chwyci rękami.

nalesniki

Kiedy olej rzepakowy jest już w cieście, dosypujemy tyle mąki, żeby całość miała konsystencję średnio gęstej śmietany. Gęstsze niż słodka śmietana kremówka, ale rzadsze niż na pancakesy. Wylewamy je na mocno rozgrzaną patelnię i smażymy. Mocno rozgrzaną to słowo-klucz.

nalesniki3

Im cieńsze naleśniki, tym lepsze. Podrzucacie je do góry? Ja się nie bawię w takie bajery, nie umiem 😉

nalesniki4

Bazę naleśnikową już mamy, zajmijmy się resztą.

Śmietanę kremówkę ubijamy z cukrem pudrem (nie przesadzajmy z ilością) i w końcowej fazie dodajemy serek mascarpone (ja dałam pół opakowania na jedno opakowanie śmietany). Dzięki temu śmietana może postać w lodówce i nie będzie podchodzić wodą, będzie się też znacznie lepiej rozsmarowywać. Naleśniki smarujemy śmietankowym kremem jak dżemem (rym-cym-cym) i zawijamy.

nalesniki6

Teraz stawiamy kropkę nad i. Na naleśniki z kremem wykładamy owoce z puszki lub inne, wedle uznania, po czym zabieramy się za robienie polewy czekoladowej.

W rondelku rozpuszczamy masło (delikatnie!), dodajemy cukier i mieszamy do rozpuszczenia, a następnie dodajemy kakao (naturalne kakao nie jakieś kakaopodobne napoje). Ma to być stosunkowo gęste. Dobrze jest dodać odrobineczkę wody (tyci, tyci), polewa czekoladowa zrobi się klarowna. Kiedy wystygnie, polewamy nią naleśniki i ewentualnie dekorujemy jeszcze bitą śmietaną, a co.

nalesniki5

Oczywiście nikt się nie upiera przy rulonikach, mogą być kopertki. Ja znam swoje dzieci i ich, ekhm, możliwości kulinarne, stąd kształt taki a nie inny (zapobiega zniszczeniom 😉 ).

Podałam wam wersję naleśnikową „na bogato”. Z okazji braku okazji dzieci jedzą naleśniki z dżemem i to koniecznie truskawkowym. Ja natomiast lubię do naleśników zapakować coś innego, na przykład szpinak. Mmmm, zgłodniałam. Idę coś usmażyć, ahoj! 🙂

logo-rzepak

ENJOY_pasek

14 KOMENTARZE

  1. Z dawnych czasów pamiętam, że moja mama natłuszczała patelnię do naleśników kawałkiem słoniny – tłuszczu było tylko tyle, by patelnia nie była sucha, a naleśnik nietłusty. Ale potem przyszła nagonka na złość tłuszczu wieprzowego i przeszliśmy na olej. I tez go dodaję do ciasta.

  2. Ja daję tylko jedno jajko, wychodzą też dobre, tyle że mniej żòłte. A raz zdażyło mi się zrobić bez jajek, bo zaczęłam robić, dzieciaki się napaliły, a w krytycznym momencie okazało się, że jajki wyszli. Naleśniki były jadalne, ale nie polecam takiej wersji. No i olej do ciasta i może odrobinę na patelnię, jeśli nie jest idealnie gładka. Warto chyba mieć taką jedną tylko do naleśnikòw i trzymać ją poza zasięgiem osòb postronnych, żeby nie przyszło komuś do głowy jej czymś podrapać.

  3. O rany! Pycha. Z olejem robie tak jak ty. Po zrobieniu ciasta odstawiam je na pół godziny, żeby „odpoczęło”. Tak mi poleciła ciocia-kucharka. Nie wiem co za tajemniczy proces wtedy zachodzi ale naleśniki są delikatniejsze. Jak wrócę ze szpitala to wypróbuję Twój przepis

  4. Ech… moje zdolności kulinarne obejmują i naleśniki, i pancaki, i placki z jabłkami, i inne smażone bajery a moje dziecko czasem raczy łaskawie zerknąć w ich strony. Dlatego też rzadko je robię bo kończy się tym, że sama je pochłonę, żeby „nie zmarnowały się” 🙂

  5. Ja polecam trochę cukru waniliowego do ciasta. Jako nadzienie ser, na wierzch bita śmietana i zmiksowane z odrobiną cukru świeże lub mrożone maliny 😀

Odpowiedz