Wiecie co? Od kiedy już jakiś czas temu odważyłam się po raz pierwszy w życiu upiec muffiny, dzieci co rusz oczekują ode mnie, żebym sprawdzała, czy aby na pewno dobrze nauczyłam się to robić. Wykazują przy tym niezwykłe podobieństwo do Kubusia Puchatka, który lubił testować miodek do samego dna garnka (bo może przy dnie smakuje inaczej). Ja nie daję się długo namawiać, ponieważ dysponuję niezwykle prostym, szybkim i niezawodnym przepisem, w sam raz dla zabieganych.

Jeśli ja nie jestem w stanie ich zepsuć, nie zrobi tego nikt. Jednym z czterech składników ciasta jest olej rzepakowy i powiem wam, że to strzał w dziesiątkę. Olej rzepakowy bowiem zawiera najmniej niekorzystnych z punktu widzenia zdrowotnego nasyconych kwasów tłuszczowych (zawartość dwukrotnie niższa niż w oliwie z oliwek czy oleju słonecznikowym – tak, tak), a z kolei zawiera 10 razy więcej niż oliwa z oliwek niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych deficytowej w naszej diecie rodziny omega-3*.

Dodatkowo rewelacyjnie sprawdza się podczas pieczenia, szczególnie w ciastach typu biszkoptowo-tłuszczowego, a takie właśnie muffiny są. Chcę więc wam przedstawić bardzo wiosenną wersję muffinkową, która będzie świetnym uzupełnieniem dziecięcej śniadaniówki, smacznym, lekkim i – co najważniejsze – domowej roboty.

Szkolne muffiny z borówkami i rabarbarem

Chyba nie ma niczego bardziej wiosennego niż rabarbar, czyż nie? Nie muszę dodawać, że w każdym rodzaju ciasta sprawdza się wybitnie, bo jest specjalistą od równoważenia smaków. Borówki amerykańskie to mój wielki kuchenny hicior. Co rusz odkrywam je w nowych wcieleniach. Do przygotowania szkolnych muffinek potrzebujemy:

  • 2 jajka
  • 1 szklankę cukru
  • 1 i ½ szklanki mąki
  • ¾ szklanki oleju rzepakowego
  • 1 szklanka mleka
  • 2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
  • Cukier waniliowy – 1 łyżeczka lub aromat – kilka kropli (opcjonalnie, nie musi być).
  • Dodatki: na 22 babeczki wykorzystałam 2 laski rabarbaru oraz 1 opakowanie borówek amerykańskich. Nadziewałam obficie 🙂

olej_muffiny

Przygotowanie jest najprostsze na świecie. Mieszamy ze sobą mokre składniki, czyli jajka, mleko i olej rzepakowy, po czym dodajemy cukier, proszek do pieczenia i na końcu stopniowo mąkę. Żadnych mikserów, a gdzież by! Wystarczy zwykła trzepaczka, ciasto wychodzi mniej więcej tak gęste, jak na racuchy.

Wypełniamy foremki do połowy objętości, a następnie dodajemy samo dobro w postaci rabarbaru i borówek. Muffiny z rabarbarem miały przewagę ilościową i słusznie. Pięcioletnia asystentka, jak widać, stanęła na wysokości zadania 🙂

olej_muffiny2

„Błogosławiony” między muffinami 🙂

olej_muffiny3

Babeczki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do około 200 stopni na 20 minut. Kiedy babeczki wyrosną i zrumienią się – wyjmujemy.

olej_muffiny4 olej_muffiny5

Król muffinek – powiedziała Marcysia, kiedy robiłam zdjęcie. A jak! Potem wystarczy tylko uzupełnić śniadaniówkę i zagnać młodzież do szkoły.

olej_muffiny6

Wiecie na pewno, że w Polsce mamy problem ze spożywaniem zbyt dużej ilości kwasów tłuszczowych nasyconych. Dobrze więc jest przesunąć akcent żywieniowy w stronę kwasów jedno- i wielonienasyconych. Codzienne spożywanie ok. 2 łyżek oleju rzepakowego całkowicie pokrywa zapotrzebowanie fizjologiczne człowieka na kwas linolenowy (ALA) z rodziny omega-3. To co? Może muffinkę? 🙂

*źródło danych ”Olej rzepakowy – nowy surowiec, nowa prawda”, prof. J.Krzymański, wyd. PSPO 2009

logo-rzepak

ENJOY_pasek

4 KOMENTARZE

  1. 🙂 Mniam! A jak się spisują te silikonowe foremki? Gdzie nabyte i jak tego używać? Tzn. stawia się je wprost na zwykłą płytką blachę? Ja mam taką formę z wgłębieniami i papilotki, ale te przy mniej tłustych ciastach kiepsko odchodzą, przydałaby się alternatywa :-/

    W takim przepisie można też trochę zmniejszyć ilość cukru, a mąkę wymieszać z pełnoziarnistą pszenną (z tym też mamy narodowy problem) – żeby dobrze rosło i smakowało pełnoziarnistej musi być nie więcej niż połowa, może być te 1/2 szklanki 🙂

    W sezonie pyszniaste wychodzą z czerwonymi porzeczkami – trzeba dać mniej cukru, a za to posypać po wierzchu cukrem-pudrem. Czarnych nie polezzam – wychodzą gorzkie.

    Można wreszcie zamienić proszek na paczuszkę sypkich drożdży – dalej postępujemy identycznie, tylko wstawiamy do pieca od razu po jego włączeniu – ciacha rosną wtedy podczas jego nagrzewania. W takiej wersji można dać trochę mniej oleju. Swego czasu robiłam na śniadanie półgodzinne (licząc z czasem pieczenia!), świeże grahamki – zwykle na oko, ale było jakieś 1,5 szklanki mąki, 1/2 szklanki pełnoziarnistej, 1/2 szklanki otrąb, 2-3 łyżki oleju, drożdże sypkie, szczypta tymianku i woda.

    Kocham muffinki, muszę wypróbować to połączenie rabarbaru z jagodami 🙂

    • Co do silikonowych foremek uczucia mam mieszane. Nabyte w jakimś hipermarkecie, bodajże w Tesco, ale głowy nie dam, powszechnie występują w przyrodzie 🙂 Sprawują się dobrze podczas pieczenia, tak, wystarczy po prostu na blachę postawić i wio. Z wyciąganiem jest problem, bo trzeba odczekać, aż babeczki wystygną. Wcześniejsze wyciąganie skutkuje tym, że mogą się rozwalić, bo przywierają do silikonowych ścianek. Jeśli się odczeka – mniut-malyna.
      Gorzej jest z myciem. Myją się słabo i upierdliwie. Ja wkładam do zmywarki – bo ja wszystko wkładam do zmywarki, nie mam czasu na stanie nad zlewem 😉 – potem jeszcze poprawiam i to poprawianie (albo wcześniej, przed zmywarką) jest wybitnie wpieniające.
      Podsumowując – znacznie lepszym rozwiązaniem wydają mi się foremki jednorazowe. Wyrzucasz i po sprawie, nie zawracasz sobie głowy 🙂

Odpowiedz