Och, jak się radośnie zrobiło w internetach i jak uciesznie. Pół narodu rży z projektu intercyzy przedmałżeńskiej, którą na swoich stronach zamieściła Fundacja Ojców Pokrzywdzonych przez Sądy. Kwik w różnych odcieniach, od wisielczych heheszków po tubalny ryk, wzbudził szereg zapisów intercyzy (np. obowiązek noszenia spódnic lub sukienek w niedzielę i zakaz ścinania włosów na krótko), ale szczególnie, by tak rzec, dopieszczony w śmichach-chichach został fragment mówiący o seksie. Par. 19 głosi mianowicie co następuje:

„Żona będzie mogła odmówić mężowi współżycia seksualnego, tylko wówczas, gdy będzie miała zwolnienie lekarskie, dwa dni przed i po menstruacji”

I mogłabym oczywiście rozsmarować na miazgę autora tego pomysłu, przeczołgać go metaforycznie i jeszcze bardziej umownie zanurzyć w smole i obtoczyć w pierzu, ale wiecie co? To by było zbyt proste. Przy tym poziomie oderwania od rzeczywistości miażdżący byłby każdy komentarz zawierający więcej niż znaki interpunkcyjne. Ja wam napiszę, dlaczego z okazji tej całej afery jestem – pozwolę sobie na cytat – smutna jak kondukt w deszczu pod wiatr.

Po pierwsze Fakt bąknął o tym, że Fundacja Ojców Pokrzywdzonych przez Sądy jest jedną z iluś tam o podobnym charakterze i założeniach statutowych. Jest bardzo prawdopodobne, że reszta odcięłaby się od nagłośnionych medialnie pomysłów, ale czy ktoś o tym wie? W życiu. FOPpS mogłaby stanąć w Serves jako wzorzec kreciej roboty i niedźwiedziej przysługi, która całej rzeszy innych stowarzyszeń przypięła łatkę totalnych debili. Fundacja ojców ma durne poglądy – pomyśleli ludzie – ergo wszyscy ojcowie rozwodnicy to matoły, ergo nie ma sensu brać poważnie spraw, o które walczą, bo pewnie są tak samo -pardą – z dupy jak ich poglądy. Zaorać.

Po drugie Janusz Faliński, prezes fundacji, zdaniem Faktu uważa, że jego propozycja aż w 90% opiera się na prawie biblijnym. I tu już uderzam w rozdzierający szloch, bo to mniej więcej tak samo, jakby upierać się, że ziemia jest płaskim dyskiem, bo tak stało u Arystotelesa czy w ogóle filozofów greckich. Powoływanie się na zapisy biblijne z całkowitym odfiltrowaniem kontekstu historycznego i społecznego tamtych czasów jest gwałtem na Biblii dokonanym i jej zwyczajnym ośmieszeniem. Żal mi jak cholera, a można żywić szacunek do księgi, nie będąc człowiekiem głębokiej wiary. Tak na marginesie są tam zapisy o potrzebie składania ofiar z cielców. To co? Stosujemy?

Po trzecie smutno mi niewymownie, że prasa po raz kolejny urządziła sobie igrzyska. Sezon ogórkowy się zbliża, zasięgi pewnie spadają, zrobimy bekę z czegoś, co się na bekę tak bardzo nadaje, że ze świecą szukać lepszej kandydatury. I co? I poszło z siłą wodospadu jak, nie przymierzając, reklamowany płyn do protez. Nikt by o pomyśle nie usłyszał, gdyby nie Fakt. Najdalej po tygodniu wszystko skryłoby się pod grubą warstwą jakichś bon motów z Twittera. Niestety mamy mega ubaw tanim kosztem i akurat w tym przypadku źle się stało, bo po czwarte…

… po czwarte powstało wrażenie, że ojcom-rozwodnikom chodzi tak naprawdę o regularne rżnięcie i pozycję samca alfa, bo inaczej zaczyna im odbijać. Tymczasem są realne problemy, które domagają się rozwiązania. Naprawdę. Bardzo często zdarza się, że rozwodzący się ludzie używają dzieci jako pocisków artyleryjskich. Jedna strona zabrania tej drugiej kontaktu z dziećmi nie w trosce o dzieci, ale zwyczajnie po to, żeby jemu czy jej dowalić i używają potomstwa jako maczugi. Nie mówcie mi, że to nie występuje, błagam.

Oczywiście o niebo częściej jemu niż jej, bo sądy w olbrzymiej większości spraw przyznają prawo do opieki nad dziećmi kobiecie. Tylko czy na pewno w każdym przypadku jest do dobra decyzja? Pamiętacie film „Tato” z Lindą i Pazurą? Kto pamięta, ten wie, o czym mówię. Bajer polega na tym, że sądownictwo na swój sposób wpycha kobiety w stereotyp, tak samo jak np. stwierdzenia, że miejsce kobiety jest w kuchni, że to ona ma brać L4 na dzieci albo że to naturalne, że mężczyzna zarabia więcej.

Tymczasem co? Tymczasem okazuje się, że chodzi o kiecki, gary i seks. Tak po prostu. No i jak tu brać takich poważnie? Fundacja perfekcyjnie sprowadziła mężczyzn do roli buhaja rozpłodowego. Aż dziw bierze, że nie wnioskowano o poligamię!

Żeby nie było – nie zamierzam się opowiadać po niczyjej stronie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że istnieją zarówno parszywe gnoje, jak i zimne suki. Szkoda jednak, że za sprawą publikacji, która nie powinna się pojawić, a już na pewno nie powinna zostać nagłośniona, z wielką wprawą ukręcono łeb potrzebie przyjrzenia się bliżej decyzjom wydawanym przez polskie sądy i w ogóle procesowi rozwodowemu.

Oparłam się na tej publikacji: fakt.pl. Obrazek z pixabay.com.

18 KOMENTARZE

  1. Ogolnie to nie jest glupi pomysl z intercyza przedmalzenska, bo czasem to az strach bierze, z jakich powodow i z jakimi pogladami ludzie ludzi wloka przed oltarze. Tudziez bezposrednio do konsumpcji. Najsmutniejszy przypadek z mojego doswiadczenia – bardzo fajnie dobrana para, kulturalni ludzie, tylko facet nie chcial miec dzieci. No, nie chcial i juz. Znalam go od piaskownicy (dla mlodszego pokolenia: taka ubikacja publiczna dla psow i kotow, w ktorej bawily sie dzieci i nie umieraly od tego). I od tejze piaskownicy od glosil wszem i wobec, ze nie chce miec dzieci, ze nie wyobraza sobie siebie w roli ojca, meza jeszcze od biedy tak, jesli sie zakocha. No i sie zakochal, ale pogladow na dzieci nie zmienil. Mowil o nich jasno i wyraznie, nikt go nie sluchal. Moze mysleli, ze mu przejdzie. Tylko szkoda, ze takie fajne malzenstwo sie rozpadlo.

    • Intercyza to dobra rzecz, gdy w grę wchodzą pieniądze. Nie ma się co czarować, ludzie łączą się z różnych powodów, także dla kasy. Samo istnienie czegoś takiego jak intercyza jest dla mnie zupełnie normalne, tylko że właśnie, może nie koniecznie taka 🙂

    • Intercyza ma moc wyłącznie wtedy, kiedy chodzi o majątek. Inne sprawy można sobie określać, precyzować, a potem sobie tym papierkiem wytrzeć pot z czoła. W opisywanym przez Ciebie przypadku wystarczyłoby, gdyby nie uważano faceta za idiotę, który sam nie wie, czego chce…

      • Też nie do końca, jest raczej podstawą do oficjalnego podziału majątku, który i tak trzeba zrobić osobno niezależnie od rozwodu, a często na samym starcie postępowania rozwodowego, jeśli w grę wchodzą czyjeś prywatne długi. To samo z alimentami. Strasznie to skomplikowane i dlatego czasem ludzie rozwodzą się przez 5-6 lat. Intercyza przyśpiesza, o ile obie strony są z nią pogodzone, ale samą w sobie również można zaskarżyć/unieważnić.

  2. Intercyza robi sie modna, ale najczęściej chodzi o sprawy majątkowe. Odpowiedzią mogą być może związki partnerskie. I się jest w związku i się nie jest, Niestety nie zapobiegnie to rozgrywce dziećmi.

  3. Przeczytałam, ale inne punkty były tak idiotyczne (np. że to facet zawsze decyduje o programie tv – ciekawe, gdzie to było w biblii), że ten o seksie mi uciekł.
    I tylko: co ta intercyza ma wspólnego z prawami ojców? Wszystkie chyba dotyczą spraw przedrozwodowych.

      • No jakieś kobiety z nimi są/ były skoro mowa tu o dzieciach. Mi też się w głowie to nie mieści i jak to czytałam myślałam, że to jakiś wirus albo feminityczna prowokacja 😀 ale mi się całe szczęście dużo rzeczy głowie nie mieści.
        A później miałam „Serio? WHY???” Dlaczego robią kuku tak ważnej sprawie swoimi poglądami, które nijak się do tego mają. Biblia? To jaki rozwód?! I jeszcze te męskie geny u lesbijek…….

        • Ta fundacja co jakiś czas wyskakuje z podobnymi akcjami, acz ta przebiła wszystkie pozostałe. Z jednej strony organizacja jest wsparciem dla mężczyzn w sensie prawnym (co samo w sobie bardzo popieram), ale na górze niestety jest paru takich, co bym ich przez próg nie przepuściła. Meh.

      • Gdybym dostała taką intercyzę do podpisu, to gwarantuję, że do żadnego rozwodu by nie doszło. Z tego prostego powodu, że nie byłoby żadnego ślubu.

  4. A ja podpiszę taką intercyzę, ale oczywiście obejmuje ona dwie osoby, więc mój mąż musi zobowiązać się do
    – całkowitej abstynencji od napojów alkoholowych
    – utrzymywanie mnie i dzieci na godnym poziomie
    – zaspokajania moich pragnień w łóżku
    – zostawienie mi osobnego konta
    – zajmowania się dziećmi przynajmniej w weekendy
    – dbania o siebie – zero brzuszka, fajny strój, dobre perfumy
    – mówienie mi komplementu codziennie i kocham cię przynajmniej raz w tygodniu….

    • Och, można jeszcze dorzucić sporo 😉 Jeśli mielibyśmy się poruszać w poetyce tej nieszczęsnej intercyzy, to warto dorzucić cotygodniowe mycie kibla i podłóg oraz monopol na wstawanie w nocy do dziecka. Bo dlaczego nie? 😉

      • Przecież ma pełnić główną rolę w wychowaniu potomstwa. Kobieta tylko tak do przedszkola jest potrzebna. Niech zaczynają od początku
        Ps. Pamiętaj, że do tego- jako niewłaścicielki bujnych czupryn do pasa- możemy być mylone z facetami, takie okaleczenie

  5. Niech mnie ktoś uświadomi w czyim interesie jest takie ośmieszenie facetów, którzy stają na głowie, żeby widzieć dziecko częściej niż np. 2 tyg. w wakacje i na święta? bo chyba czegoś nie ogarniam