W życiu nie wpadłabym na to, że można tak pyszne uzupełnienie chleba naszego powszedniego zmajstrować za pomocą roślin! Nie wpadłabym, ale na szczęście podczas wypadu ze znajomymi do Berlina koleżanka położyła na stole owoc swoich pomysłów kulinarnych, czyli pastę z cieciorki. O bogowie! O Olimpie cały z Zeusem włącznie! Och, jakież to pyszne było!

Postanowiłam pójść w jej ślady i przygotować pastę samodzielnie, a ponieważ mam, ekhm, rozmach, nie zatrzymałam się na samej ciecierzycy, ale pokusiłam o przygotowanie również dwóch wersji pesto. Jedliście kiedyś pesto? Ja dotąd nie. I wiecie co? To był błąd 🙂 Pesto przygotowuje się co prawda z myślą o makaronie, ale wybitnie sprawdzi się w roli pasty do pieczywa.

Składniki są łatwo „namierzalne” – ja je nabyłam w dyskoncie, w którym zwykle robię zakupy. To dla mnie ważne. Nie mam niestety czasu gonić po rozsianych po mieście sklepach w poszukiwaniu różnych składników. Wszystko kręci się wokół cieciorki, pomidorów, bazylii, czosnku i oczywiście oleju rzepakowego. Ten ostatni dostarczy nam bardzo dużo cennego przeciwutleniacza – witaminy E. Jest zresztą źródłem steroli roślinnych, a także kwasów ALA z rodziny omega-3 i LA z rodziny omega-6 pomagających utrzymać prawidłowy poziom cholesterolu we krwi. I to jest prawda, powiem wam, bo towarzyszy mi od lat, a ostatnio robiłam badania (w ramach programu „Serce”) i poziom tzw. dobrego cholesterolu mam znakomity. Serio.

Pasty do pieczywa, które chciałam wam podpowiedzieć, wybitnie nadają się na spotkanie ze znajomymi, składkową imprezę, wspólne oglądanie meczu (Polskaaaa, biało-czerwoniiii!) i tego typu okazje. Razem z pieczywem tworzą genialną zagryzkę. Uwaga, zrobiłam je w wersji pikantnej, ale można również przygotować w wersji łagodnej i przekonać do nich dzieci. Zaczynamy!

Pasta z cieciorki (ciecierzycy)

Ponieważ nie pamiętałam, jak swoją pastę zrobiła moja koleżanka, przepis zaczerpnęłam z bloga olgasmile.com, ale zmodyfikowałam pod względem składników.

Czego potrzebujemy?

  • 250 g ciecierzycy (czyli po prostu puszka, nikt mnie nie namówi na wielogodzinne gotowanie cieciorki 🙂 )
  • ½ puszki pomidorów (w oryginale cały słoik – jak dla mnie zdecydowanie za dużo)
  • 1 papryka opiekana na ogniu (spokojnie można opuścić)
  • Kilka suszonych pomidorów (kupiłam słoiczek, do pasty wzięłam 6-7 sztuk ze słoika)
  • Olej rzepakowy (ilość „na oko”, w zależności od ilości cieciorki – im więcej, tym rzadsza masa)
  • Szczypta soli (w przepisie 3 łyżeczki – przebóg! Nie!) oraz pieprz – do smaku
  • Kilka świeżych listków bazylii (w przepisie nie było, dodanie było strzałem w dziesiątkę)
  • Kilka ząbków czosnku.

Przygotowanie:

Przygotowanie jest obłędnie proste. Całość sprowadza się do zasady: wrzuć wszystko do miksera, zmiksuj, stopniowo dodaj olej rzepakowy do uzyskania konsystencji, jaką chcesz, i gotowe. Wyjątek robimy z papryką. Opiekamy ją na ogniu, po czym ściągamy skórkę, kroimy, dodajemy do składników, które zamierzamy zmiksować. Przyprawiamy solą i pieprzem, i już. W lodówce postoi 7 dni.

cieciorkowa_can

Ludzie, pysz-noś-ci! Genialna sprawa, naprawdę! Jeśli opuścimy czosnek, wychodzi bardzo łagodna w smaku, spokojnie można zaproponować przedszkolakom. Łagodna, ale nie mdła, to ważne. Z tych proporcji wychodzą dwa słoiczki 250 ml i jeszcze trochę.

cieciorkowa2_can cieciorkowa3_can

Pesto z bazylii

Rok 2016 jest rokiem pierwszych razów. Pierwszy raz zrobiłam muffiny, pierwszy raz ugotowałam zupę szparagową, no i pierwszy raz przyrządziłam pesto. I to od razu w dwóch wersjach. Pesto jest – pardon – proste jak konstrukcja cepa i do przygotowania w kwadrans. Nie jest to ortodoksyjna wersja, nie miałam orzeszków piniowych i zamiast nich użyłam orzechów nerkowca, ale ponoć nie wpływa to na smak. Pomagałam sobie przepisem znalezionym na prymitywnakuchnia.pl.

Czego potrzebujemy?

  • Miseczka liści świeżej bazylii (jeśli w sklepie traficie na bazylię w doniczkach, to po prostu cała roślina z doniczki, obrywamy listki, łodyżki wyrzucamy)
  • Garść orzechów piniowych (użyłam orzechów nerkowca)
  • Olej rzepakowy (znów na wyczucie, im więcej, tym rzadsza całość)
  • 3-4 łyżki startego parmezanu (nie było parmezanu, kupiłam ser grana padano)
  • 1 ząbek czosnku (dałam 2 duże i wyszło baaaardzo pikantne, mniam!)
  • Pieprz i sól (jeśli jest taka potrzeba, ja nie dodałam ani jednego, ani drugiego – ser jest słony)

Przygotowanie:

Z tym poradzi sobie każdy – wrzucić do miksera, zmiksować i na chlebek. Orzechy warto wcześniej posiekać, no i warto mieć mocny mikser. Mój średnio sobie radził. Olej rzepakowy dodajemy stopniowo do momentu uzyskania pożądanej konsystencji. Niebo w gębie. Pikantne niebo w gębie.

zielone_pesto2_can

Z tej ilości składników wychodzi niewielka ilość pasty, słoiczek 250 ml, ale na imprezę do kanapeczek w zupełności wystarczy.

zielone_pesto

Czerwone pesto z suszonych pomidorów

Czerwone pesto funkcjonuje ponoć pod nazwą pesto sycylijskiego, nieważne jednak, jak się nazywa, ważne, jak smakuje. A smakuje bosko! I znów – jeśli dodamy czosnku, zyskamy na pikanterii, jeśli czosnek opuścimy, możemy poczęstować dzieci. Przepis zaczerpnęłam ze strony alemeksyk.eu.

Czego potrzebujemy?

  • ½ słoiczka suszonych pomidorów (albo cały, jeśli chcemy więcej)
  • 2 łyżki orzeszków piniowych (nie miałam, dałam nerkowce)
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki startego parmezanu (miałam grana padano)
  • Kilkanaście listków świeżej bazylii
  • Olej rzepakowy (na wyczucie, dodajemy stopniowo, aż konsystencja nas zadowoli)
  • Sól i pieprz (opcjonalnie, zarówno pomidory suszone jak i ser są słone)

Przygotowanie:

Nie może być prościej: miksujemy i na chlebek.

czerwone_pesto_can

czerwone_pesto3_can

W oryginalnych przepisach występowała oliwa z oliwek, ale z powodzeniem można ją zastąpić olejem rzepakowym. Smak pozostaje wybitny, a olej zawiera dwukrotnie mniej niż oliwa nasyconych kwasów tłuszczowych, dzięki czemu ucieszy się nasze serce. Kwasu oleinowego praktycznie zawiera tyle samo co oliwa, a kwasów nienasyconych z rodziny omega-3 znacznie więcej.

Oba pesto i pasta nie są najtańsze w przygotowaniu, dlatego trudno, żeby były żelaznym wyposażeniem lodówki, od czasu do czasu można je jednak przyrządzić. I powiadam wam – warto. Było pyszne!

logo-rzepak

ENJOY_pasek3

18 KOMENTARZE

  1. Jak zwykle bardzo smaczne przepisy 🙂 Jak byś do pasty z cieciorki dodała tahini zamiast pomidorów, to uzyskałabyś hummus, moje ostatnio ulubione jedzenie (eh, zachcianki ciążowe 😉

  2. Uwielbiam pesto i zielone i czerwone, całkiem dobre jest też z dodatkiem ricotty. mogłabym jeść codziennie i do wszystkiego (no może nie dodałabym do kawy…). Ale do tej pory nie odważyłam się sama tego przyrządzić, kupowałam gotowe. A w końcu może czas ruszyć blachy i zrobić własne. Dzięki za przepisy 🙂

  3. Do pesto można też dodać wasabi albo zwykłego chrzanu – mniam! A zamiast bazylii użyć natki marchewki (smak porównywalny), mięty lub liści rzodkiewki (mi akurat nie podeszły).

  4. Spróbuj zrobić pesto zamieniając bazylię na natkę pietruszki (też listki bez łodyżek) a pini/nerkowce na podprażony chwilę na suchej patelni słonecznik. Koszt znacznie mniejszy a smak obłędny. 🙂
    W tym wydaniu to u mnie stały element menu.

  5. Krusz, a jak chcesz zrobić tanią pastę na kanapki to spróbuj pastę z pieczonych buraków. Ja się w niej zakochałam od pierwszego kęsa. Pieczone buraki blenduję z olejem rzepakowym i prazonymi pestkami slonecznika. Do tego sól i pieprz. Mniam.