Z pewną taką nieśmiałością podchodziłam do szparagów, mniej więcej z taką, jak do dyni. Kwestia tradycji i zwyczajów. Dyni w moim domu się nie jadło, szparagów też nie, ale co szkodzi wziąć i spróbować, prawda? Debiut ze szparagami białymi mam już za sobą, przyszedł czas na zielone i co? I pełen sukces, powiem wam! Zależało mi na daniu prostym, uniwersalnym, takim, w którym zasmakuje zarówno kilkumiesięczny osesek, jak i zupełnie duży rodzic. No i takim, z którym sobie poradzę za pierwszym podejściem, prawdaż. Postawiłam na zupę z zielonych szparagów. Strzał w dziesiątkę!

szparagowa2

Zaczerpnęłam z przepisów dwóch kulinarnych autorytetów, czyli Ewy Wachowicz i Marty Gessler. Połączyłam je. I bardzo dobrze zrobiłam! W zielonym „co nieco” ze szparagów pojawia się olej rzepakowy i to też istotne. Olej rzepakowy może być spożywany przez niemowlęta już od 6. miesiąca życia. To także wartościowy element diety „ciężarówek” i małych dzieci. Patent z olejem, który zastosowałam, okazał się naprawdę dobrym pomysłem. Zaczynamy!

Zupa – krem z zielonych szparagów

Czego potrzebujemy?

Najpiękniejsze w tym pomyśle jest to, że składniki możemy dostać w pierwszym lepszym warzywniaku na rogu. Nie trzeba kombinować, zamawiać, jeździć, słowem tracić czasu, a czas, kiedy się ma małe dziecko, jest na wagę złota, czy nie? Wiem, że mam rację 🙂

  • Pęczek zielonych szparagów (ważne: świeże szparagi „piszczą”, kiedy się ociera jeden o drugi, wybierajcie też cieńsze niż grubsze, bo grubsze mogą być łykowate)
  • 4 średnie ziemniaki (ja dałam 6 mniejszych, ale lubię gęste zupy-krem, ziemniaki zagęszczają)
  • 2 średnie cebule (jeśli gotujemy dla niemowlęcia, cebule z powodzeniem możemy opuścić i nic się nie stanie)
  • ½ szklanki oleju rzepakowego (u mnie szklanka ma 200 ml)
  • 1 litr bulionu warzywnego (ja po prostu ugotowałam rosół. Z części zrobiłam boską pomidorową, część wykorzystałam na krem ze szparagów)
  • 50 ml jogurtu greckiego (w oryginale była śmietana 30%, ale bez przesady. Zupa jest pyszna również zupełnie bez zabielania i jeśli ktoś zabielać nie może, niech z czystym sumieniem ten punkt wykreśli, nic nie straci)
  • Kilka ząbków czosnku (my jesteśmy zorientowani „antywampirzo”, ale ząbki mogą być dwa, a może ich nie być wcale, serio, serio)
  • Sól i pieprz (jeśli gotujecie dla niemowlęcia i nie używacie soli, to oddzielcie część zupki i resztę przyprawcie)
  • Pietruszka (jeśli ktoś lubi pietruszkę w zupie. Ja lubię, dzieci nie cierpią 🙂 )

Przygotowanie:

Przygotowanie jest proste jak konstrukcja cepa i właśnie w nim połączyłam przepisy. Marta Gessler „dała” mi zupkę, a Ewa Wachowicz podpowiedziała, co zrobić z główkami szparagów. Jezusicku, jaki dobry pomysł miała!

szparagowa

Gotujemy rosół, bulion czy co tam chcemy i na czym chcemy. Szparagi obieramy ze skórki i odcinamy główki, a resztę kroimy na kawałki.

Co zrobić z główkami? W garnku czy rondelku gotujemy wodę z dodatkiem soli i cukru i na wrzątek wrzucamy główki szparagów. Chwilkę trzymamy (naprawdę krótko), a potem odsączamy i przekładamy do zimnej wody z lodem. Co to daje? Ach, ludzie, cudowne, chrupiące i przesmaczne uzupełnienie zupy (niemowlętom można darować i delektować się samemu).

Siekamy cebulę i czosnek, po czym szklimy je na oleju rzepakowym. Potem wrzucamy do rosołu i dokładamy też ziemniaki. Wszystko gotuje się jakieś 20 minut pod przykryciem i na koniec dokładamy szparagi (tę resztę po odcięciu główek). Dajemy im jakieś dziesięć minut, po czym ostawiamy, a następnie miksujemy blenderem. Kto chce, na tym etapie przyprawia solą i pieprzem. Kto chce, na tym etapie też dodaje jogurt grecki tudzież śmietanę.

Najlepszy patent jest na końcu. Nalewamy zupę, wrzucamy chrupiące główki szparagów, jeśli chcemy, robimy grzanki z pełnoziarnistego chleba (świetnie sprawdzi się tostowy) i… dodajemy kapkę (około 1 łyżeczki) oleju rzepakowego. Ha! Nie uwierzycie, jak fajnie uzupełnia smak całości!

szparagowa3

Olej rzepakowy jest kapitalnym źródłem kwasów tłuszczonych nienasyconych, a tych jest w naszej diecie zdecydowanie za mało. Ja lubię sobie maczać chleb w oleju (serio, serio!), a dodanie go do zupy na sam koniec jest świetnym pomysłem. Z powodzeniem zastąpi oliwę z oliwek, ponieważ zawiera kwas oleinowy w bardzo podobnym do niej stężeniu.

szparagowa4

Patent z olejem rzepakowym dodawanym na koniec wykorzystałam też w boskiej pomidorowej, która powstała z drugiej części rosołu.

pomidorowa

Można, rzecz jasna, dodać śmietany, ale spróbujcie czasem z olejem. Byłam zaskoczona.

pomidorowa2

Szparagi u mnie zagoszczą na dłużej, to pewne. Póki są, korzystajcie! Gdybyście nie mieli zielonych, tę samą zupkę można zrobić ze szparagów białych, ale zielone jakoś bardziej mi smakują. No i te główki chrupiące, omnomnomnom!

logo-rzepak

ENJOY_pasek

.

10 KOMENTARZE

  1. Bardzo smaczny przepis 🙂 Nigdy nie jadłam zupy z tymi składnikami, ciekawa jestem, czy w tym przepisie ziemniak nie stłumi smaku szparagów? Myślę, że spokojnie można sobie darować zabielanie, będzie zdrowiej i bardziej wyraziście.
    Szparagi świetnie też pasują do risotto, polecam dla większych dzieci (tzn akceptujących grudki) no i dla rodziców oczywiście! Potrzebujemy ryżu arborio, pęczku zielonych szparagów, bulionu, soli, pieprzu, czosnku, cebuli, jeśli jemy bez dzieci, to można też dolać ciut wytrawnego, białego wina (tak z pół szklanki) a resztę wypić do obiadu 😉 Cebulę i czosnek szklimy na oleju, zasypujemy suchym ryżem (100 g/osoba), szybko mieszamy, żeby ryż wchłonął płyn, potem powolutku podlewamy bulionem, na koniec dodajemy pure ze szparagów przygotowane dokładnie tak samo, jak Ty przygotowałaś do zupy, czyli końcówki do chrupania osobno 🙂 tyle, że gotujemy w osobnym garnku we wrzątku, nie w bulionie. W wersji deluxe można se sypnąć natki pietruszki i parmezanu.

Odpowiedz