„Mało nas, mało nas do pieczenia chleba”. Znacie tę piosenkę? Jeśli nie, to nic nie szkodzi, już dawno przestała być aktualna. Teraz własny chleb w domu piecze „pół internetu”, prześcigając się w składnikach i recepturach. To co? To ja nie mogłam być gorsza 🙂 Zrobiłam już kiedyś ciasto z buraków (pyszne!), zrobiłam tort z kaszy jaglanej i ciasto marchewkowe, to przecież co, ja chleba nie upiekę? Upiekłam, a jak! A ponieważ dopiero raczkuję, wyszukałam przepis, który wydawał się w sam raz dla początkujących. I wiecie co? Okazuje się, że to wcale nie jest trudne.

Mój pierwszy w życiu chleb był chlebem na drożdżach. Ja wiem, ja wszystko wiem – prawdziwy chleb to tylko na zakwasie, tylko w specjalnej formie, a tak w ogóle pieczony w specjalnym piecu chlebowym. Zapewniam was jednak, że pieczony na drożdżach w keksówce i zwykłym piekarniku wyszedł bardzo, bardzo smaczny. Poza tym cały czas, aż do zniknięcia, zachował świeżość, był mięciutki, a dzieci stwierdziły, że lepszy niż ze sklepu. Nooo, miło mi się zrobiło, nie powiem 🙂

Przepis zaczerpnęłam z mojewypieki.com, ale nieco go zmodyfikowałam (co ja sobie wyobrażam! 🙂 ). Przede wszystkim dodałam do niego olej rzepakowy. Oryginalnie występował olej słonecznikowy, ale olej rzepakowy posiada znacznie więcej nienasyconych kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3 niż oliwa z oliwek czy właśnie olej słonecznikowy i w ogóle bardzo go lubię, więc dodaję go do wielu potraw i zwykle się udają doskonale. Lekko zmieniłam też proporcje innych składników – wyszło w trakcie robienia. Zapnijcie pasy, zaczynamy podróż z chlebem!

Prosty chleb na drożdżach dla zupełnie początkujących

Jestem zapracowanym korpoludkiem z trójką dzieci. Jeśli czegoś nie mogę kupić tu i teraz, to zarzucam pomysł, bo nie mam czasu na bieganie i szukanie wymyślnych składników. Mąkę potrzebną do wypieku tego chleba kupiłam w dyskoncie. I naprawdę nie interesuje mnie, czy to była ta jedynie słuszna, czy też powinnam poszukać innej.

  • 250 g mąki razowej
  • 250 g mąki pszennej

Tyle było w przepisie. Praktyka pokazała, że trzeba było użyć więcej i w rezultacie do wypieczenia mojego bochenka wykorzystałam 750 g mąki (dodałam po trochu z jednej i drugiej).

  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli

Tu znów dygresja. Na innej stronie „chlebowej” trafiłam na informację, że powinno się użyć 1 łyżeczki soli na 300 g mąki. W moim odczuciu to zdecydowanie za dużo! W zupełności wystarczyła 1 łyżeczka na cały bochenek, mimo że w rezultacie dałam więcej mąki, niż było w przepisie.

  • ¼ kostki świeżych drożdży (zraziłam się do drożdży instant)
  • ¼ szklanki oleju rzepakowego (oryginalnie były 2 łyżki oliwy – zmiana była strzałem w dziesiątkę)
  • 300 ml letniej wody (na ilość mąki podaną w przepisie to zdecydowanie za dużo. Na 750 g było OK)
Przygotowanie:

To jest naprawdę proste, przysięgam. Najpierw robimy rozczyn z drożdży, czyli mieszamy je z niewielką ilością ciepłej wody, szczyptą soli, odrobiną cukru i mniej więcej łyżką mąki (obojętnie jakiej). Czekamy, aż rozczyn „spuchnie”, a w międzyczasie przygotowujemy składniki suche, czyli cukier, sól i mąkę mieszamy ze sobą. Potem dodajemy drożdże, stopniowo dodajemy wodę i olej rzepakowy. Ciasto wychodzi na tyle luźne, że wystarczy wyrobić je łyżką lub mikserem specjalnymi mieszadełkami do ciasta drożdżowego. Ręką zrobić się tego nie da.

Ciasto odstawiamy na około 1 godzinę w ciepłe miejsce, żeby podwoiło swoją objętość. Potem zagniatamy je szybko raz jeszcze i przekładamy do keksówki wysmarowanej olejem rzepakowym i wysypanej czymś. W oryginale występowały otręby, ponieważ tych nie miałam, użyłam płatków owsianych. Dobry ruch, brawo ja 🙂 Ciasto w keksówce znów ciasto podwaja objętość i pozostaje nam wstawić je do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 st. na około 35 minut.

I, proszę państwa, voila!

chleb5 chleb6

Jak widzicie chleb stygnie sobie na kratce. Piekłam go wieczorem, zostawiłam do wystygnięcia na noc, a rano na śniadanie okazało się, że mamy niebo w gębie 🙂

chleb3

Czy będę to powtarzać? No cóż, jeśli wziąć pod uwagę kupno składników, zużycie prądu i zwyczajnie czasu, to bilans nie wychodzi korzystnie. Nie przerzucę się więc całkowicie na domowy wypiek chleba, choć od czasu do czasu zafunduję sobie powtórkę z rozrywki. Została mi przecież mąka. No i za chwilę zaczynam urlop 😉

chleb2

Kiedy tak szperałam sobie w przepisach na chleb, dowiadywałam się, że dodanie oleju nie jest warunkiem sine qua non sukcesu, ale dobrze robi wypiekowi. I rzeczywiście tak jest. Chleb wydaje się – jak to ująć? – „soczysty”, miękki, sprężysty i zachowuje świeżość. Nic dziwnego. Olej rzepakowy ma dobre właściwości wypiekowe, dobrą stabilność smaku i zapachu (żadnych przykrych niespodzianek) oraz dobrą wytrzymałość na zmiany termiczne zachodzące podczas pieczenia. Nic tylko stosować.

chleb

Przygodę z chlebem gorąco polecam. Warto się samemu przekonać, jak to jest 🙂

logo-rzepak

ENJOY_pasek3

13 KOMENTARZE

    • Kurczę, faktycznie jest smaczniejszy niż kupny, może dlatego, że kupny to – było, nie było – masówka.
      No wzięły mi i zeżarły cały bochenek. Mąż do mnie, kiedy wracałam z roboty:
      – Kup chleb
      – Przecież zrobiłam!!!
      – Ale już nie ma.
      🙂
      Oczywiście to wymaga czasu (wyrastaaaaanieeeee), ale od czasu do czasu można sobie taki domowy chlebek machnąć. A z domową wędlinką – omnomnomnomnonomnom! 🙂

  1. Ja zamieniam w przepisach chlebowych masło na olej, oliwę na olej itp., chleb z olejem jest lepszy, mniej się kruszy, jest bardziej miękki, dłużej świeży. Też korzystam z przepisów na MW 🙂
    Chleb można mrozić, więc możesz upiec kilka bochenków na raz, zamrozić je po wystygnięciu i będziesz miała jak znalazł w razie potrzeby.

  2. Pyszności 🙂 A podałabyś wielkość keksówki, której użyłaś do chleba z takiej ilości mąki?
    I jak długo chleb wyrastał za drugim razem, już w foremce?

    • Keksówka była mała – długość okolo 30 cm. Za pierwszym razem wyrastał godzinę, za drugim już szybciutko – jakieś 15 minut co najwyżej.
      Z mojego skromnego, kilkuchlebowego doświadczenia widzę, że lepiej zrobić rzadsze ciasto niż takie, które można wygniatać ręką. Chleb wtedy wychodzi o niebo bardziej puszysty i mięciutki 🙂

  3. Polecam kupic 3 silikonowe keksowki. Mieszcza sie razem w piekarniku, wiec pieke 3 chleby na raz. Dwa do zamrazalnika jak wystygna, i mamy pieczywo na tydzien. 🙂
    Zawsze mozna jakis ziarenek do ktoregos z chlebow pododawac (dynia, slonecznik, siemie itp.), wiec nie jemy ciagle takiego samego.
    (Ja z frakcjii zakwasowcow.)

    • Silikony wpisane na listę musthave’ów już dawno, jeno czasu brak, by się zaopatrzyć. Chętnie władowałabym do chleba tyle dobra, ile tylko by uniósł, niestety dla moich dzieci ziarno równa się zło, a dodatki nieziarniste (żurawinka na przykład) to zło jeszcze większe. Nie dodaję więc nic. I cierpię, ale co mam zrobić? Drugiego bochenka sama nie zjem 😉

  4. Ja piekłam chleb z zakwasu… ale mi się zestarzał i jakoś nie mam czasu żeby nowy zrobić… Do jednego dałam kiedyś drobno posiekaną i podsmażoną na maśle cebulkę- pycha:-)

  5. Chleb wg Twojego przepisu upiekłam dzisiaj w nocy od razu po przeczytaniu posta. Aby bardziej się zmotywować do wypieku po prostu nie kupiłam pieczywa na śniadanie – tylko produkty potrzebne do wypieku – tak aby mieć motywację 🙂 i wiecie co?????? UDAŁO SIĘ 🙂
    Jest pyszny, skórka delikatna, chrupiąca, chleb aromatyczny i ma super smak – podejrzewam że w dużym mierze jest to wynikiem dodania oleju :-). Jest poranek a mój wypiek już znika w paszczach mojej ferajny 🙂
    Dzięki za przepis
    Niebo po zderzeniu się z Twoim blogiem ( kuchenne inspiracje) spadło nam do kuchni i chyba pozostanie na dłużej 🙂