Dlaczego lepiej mieć lat 40 niż 25? ;)

36
1523

– Wszystkiego najlepszego z okazji rozpoczęcia lepszej połowy życia – powitał mnie dzisiaj rano mąż.

Och, jak bardzo ma rację! Gdybym miała osiem kończyn jak rasowa Tekla i wszystkimi podpisała się pod jego słowami, to jeszcze nie oddałoby tego, jak bardzo je popieram. Zaprawdę powiadam wam, życie zaczyna się po czterdziestce, jeśli więc, drogie dzieci, drżycie na myśl, co to będzie, kiedy przekroczycie ten czasowy Rubikon, to czym prędzej pragnę was uświadomić. Żebyście, drogie dziatki, złudzeń nie miały, he he 😉

To będzie pean, micha budyniu, tona lukru, krem śmietankowy i truskawki, confetti, króliczki wyskakujące z tortu, tłum skandujący „sto lat” i tego typu sprawy. Chcę urbi et orbi rzec, że nie ma nic lepszego niż skończenie czterdziestki (choć jeśli skończenie pięćdziesiątki da jeszcze więcej frajdy, to odszczekam). Jeśli trwacie w mylnym błędzie, że po czterdziestce to tylko Goździkowa i coś, by konar zapłonął, to odrzućcie precz te imaginacje. Życie z czwórką na początku jest super!

Dlaczego lepiej mieć lat 40 niż 25? 😉

Och, powodów jest wiele. Po pierwsze człowiek „spod czwórki” już ogarnął najważniejsze sprawy w życiu, już wymościł sobie siedzenie i dobrze się rozsiadł, ale w środku czuje się, jakby ta dwójka go nie opuszczała. Im więcej ma z przodu, tym młodziej się czuje.

Po drugie człowiek z czwórką przedryfował już po meandrach życia, przeżył sztormy młodości wstępnej (bo teraz mamy młodość prawdziwą 🙂 ), wyhuśtał się na spienionych wodach egzystencji, co wreszcie go nauczyło, jak używa się steru. Już wie, jak omijać wiry i jak nie utknąć na mieliznach, istnieje więc duża szansa, że nie rozbije statku, skoro nie udało mu się to do tej pory.

Po trzecie człowiek z czwórką na początku ma w głębokim, bardzo głębokim poważaniu, co myślą o nim inni. Ma wywalone na to, czy ktoś nie westchnie znacząco na widok rozstępów na brzuchu czy udach, załamie ręce nad noszeniem doskonale niemarkowych jeansów z Biedronki oraz popadnie w stupor z powodu siwizny. Ma w zasadzie w zadzie to, czy będzie komuś pasował, czy nie, czy kogoś wnerwia i komuś przeszkadza, czy nie i to mu daje nieprawdopodobny wewnętrzny spokój. Cud, miód i racuszki.

Po czwarte człowiek z czwórką wie już, że są w życiu rzeczy ważne, rzeczy potencjalnie ważne i rzeczy, na które warto mieć wywalone po całości oraz mniej więcej umie odróżnić jedne od drugich.

Po piąte czterdziestki najczęściej mają już za sobą życiowe rozterki spod sztandardu „ten czy nie ten, a może ten?”, zasadziły drzewo, postawiły dom i spłodziły syna, nawet jeśli dom wymagał ożenku z bankiem na trzy dekady, a w roli syna występują trzy córki.

Po szóste człowiek z czwórką wyszalał się, wyszumiał, popełnił całą masę błędów i wyciągnął wnioski. Dalej może szaleć i szumieć, ale teraz wie, jak to prawidłowo robić, by zachować wypracowaną życiową stabilizację.

Po siódme człowiek po czterdziestce zazwyczaj już nie musi zmieniać nikomu pieluch a jest jeszcze długo przed pojawieniem się znowu tej konieczności, w związku z tym jest przekonany, że rozpoczął najlepszą część swojego życia. I najprawdopodobniej ma rację 😉

Słowem, jeśli się zastanawiacie, jak to jest, kiedy ma się czterdzieści lat, to powiem wam, że to jest dokładnie tak, jakby się miało dwadzieścia pięć, tylko dodatkowo ma się solidne podstawy merytoryczne zbudowane na bazie doświadczeń. Jest cudnie!

I dzisiaj wieczorem, kiedy już wrócę z pracy (bo człowiek z czterdziestką etap miotania się zawodowego i szukania swojej drogi zazwyczaj ma już za sobą), otworzę prezent od mojej siostry i będziemy razem z mężem delektować się jego zawartością. Zawartością prezentu, nie męża, oczywiście 😉 A będzie czym! Czterdziestoletnie porto!

porto40

Podobno rok 1976 był suchy, dlatego może być mocne, mocniejsze niż normalnie. Podobno też, jak siostra mówi, znawcy tematu radzą zaczekać z otworzeniem kolejne czterdzieści lat, wtedy będzie jeszcze lepsze. Czekać nie będę i dzisiaj z rozkoszą uszczknę nieco z tego ideału.

Dziś towarzyszy mi Bobby McFerrin, czego i wam. Don’t worry, be happy. Bywajcie!

36 KOMENTARZE

  1. 140 lat Autorko, żeby móc stwierdzić, że ta jedynka z przodu to jeszcze lepsza niż czwórka 🙂

    Wieczorem wzniosę kielich w toaście za Twe zdrowie (aktualnie nie mogę, gdymż w placówce oświatowej)

  2. A niechaj w tym szczególnym przypadku połówka stanie się ćwiartką. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz szczęścia (bo na Tytanicu, to tam podobno wszyscy zdrowi byli, tylko szczęścia im zabrakło – sucharek!) dla Ciebie i Twoich bliskich!

  3. Uomatko, kiedy to bylo 🙂
    Spelnienia polowy marzen – sama wiesz, ze niektore marzenia o kant dupy potluc, a poza tym, jakby ci sie wszystkie spelnily, to bys sie rozbestwila. I, ze tak polece Chmielewska, trzeba by cie bylo zastrzelic…
    Buziaki, caluski i cmoki!

  4. Aż nie mogę doczekać się 40tki po tym tekście 🙂
    Zdrowia (nie tylko Tobie- niech cała rodzina Kruszyznów nie zawraca sobie gitary lekarzami), szczęścia (bo zawsze może być deczko lepiej), pomarańczy (bo pisałaś, że małżonek twój robi z nimi cuda w połączeniu z kaczką)
    Twoje zdrówko!!! (toast niestety wzniesiony czymś innym niż to porto 😉 )

  5. najlepszego Krusz!

    od razu innym okiem spojrzałam na tę moją czterdziechę za kilka lat 😉 może nie będzie tak źle jak się zapowiadało!

  6. Najlepsze życzenia, Kruszyzno! 🙂
    PS1 Wedle mojego gina kobieta z czwórką z przodu spokojnie może jeszcze wpaść w pieluchy – bynajmniej nie własne 😉 )
    PS2 Nie chciałabym mieć znów dwudziestu paru lat, za nic!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here