O nie, drodzy państwo, państwo se nie myśli, że jak człowiek drugiego człowieka odpieluszy, to zaśpiewa chusteczkom nawilżanym „żegnaj, żegnaj, oooo, baj, baj”. Ewentualnie „szczęśliwej drogi, już czas”. One odpowiedzą „odchodząc zabierz mnie” i na tym mniej więcej zostanie. Oczywiście przerób już nie jest taki, żeby producenci chusteczek zacierali ręce z uciechy, ale jednak jest.

Do czego przydają się chusteczki? Och, do wszystkiego. Do czyszczenia człowieczej paszczy, która nosi ślady kontaktu z substancją przeróżną, niekoniecznie przeznaczenia spożywczego, do czyszczenia człowieczych rączek, które człowiek wetknie dokładnie tam, gdzie nie powinien, do czyszczenia człowieczego ciała, bo na rączkach rzecz jasna się nie skończy, nie ma tak prosto. Jeśli natomiast człowiek oporządzon został albo i też aż takiej atencji nie potrzebuje, to chusteczki genialnie się sprawdzają do czyszczenia powierzchni wszelakiej, od mebli zaczynając, na kibelku kończąc.

Umówmy się – niektóre się nadają wyłącznie do tego „kończąc”, choć z opakowania dla zmylenia przeciwnika spogląda rozkoszny bobasek. Te jednak, które w obroty wzięła Agnieszka, do takich nie należą. Agnieszka przyjrzała im się dokładnie i znacznie bardziej zgłębiła temat, niż ja bym to zrobiła, dysponuje bowiem dziecięciem zapieluszonym. Oddaję więc jej głos. Ocena i zdjęcia są jej dziełem, a mnie naszła ochota, by przy okazji jakiejś wizyty w Auchanie lub Tesco (do których, niech to szlag, mam akurat daleko, ale może będę, może wdepnę, może uda mi się nie wyjechać z dwoma koszami pełnymi i trzecim malutkim) zainwestować w któreś z opakowań. A co! Ja nadal mam wiele do wyczyszczenia 🙂

Chwileczkę, jeszcze zanim przejdziemy do ad remu. Agnieszka pokusiła się o przygotowanie kryteriów, którymi się kierowała przygotowując swoją ocenę. Oto one, cytacik:

1. Wilgotność (od dość suchych po wykręcalne 😉 )
2. Zapach (albo ma, albo nie. Osobiście lubię mało pachnące, ale nie śmierdzące.)
3. Skuteczność (Jak mocno trzeba trzeć zadek młodzieży, zanim usunie się materiał 😉 )
4. Cena.
5. Miękkość/Materiał (Od papieropodobnych po bawełnianomiękkie 🙂 )
6. Inne- czyli wszelkie inne uwagi.
7. Podsumowanie.

No, skoro to mamy za sobą, to zstąpmy do głębi. Oddaję Agnieszce mikrofon, pani pozwoli 🙂

Chusteczki Auchan Sensitive

1. Wilgotność– 4 : bardzo dobrze nawilżone; jakby się uprzeć, można wykręcić 😉
2. Zapach– 5: bardzo delikatny, przyjemny, ale nie nachalny
3. Skuteczność– 6: ze względu na dobre nawilżenie ścierają w zasadzie każdą konsystencję bez względu na stopień jej zaschnięcia 🙂 bez zbytniego tarcia delikatnej powierzchni 😉
4. Cena -4: Kosztują ok. 3,49-3,99 w zależności, czy wersja z aloesem i innymi superskładnikami czy sauté.
5. Miękkość/ Materiał -6: Miękkie, delikatne, ale dość „grube”, by sprostać zadaniu bez ofiar w ludziach.
6. Inne: Wielkość standardowa, choć na tym etapie przecinam na pół, bo tak mi bardziej odpowiada (4). Przy wyjmowaniu z opakowania często się mocno sklejają, w wyniku czego wyciąga się czasem dość dużą ilość naraz. (3).
7. Podsumowanie: Ocena średnia: 4,6

Chusteczki Auchan

1. Wilgotność– 3 : nawilżenie jest średnie, poza tym bardzo szybko wysychają.
2. Zapach– 3: pachną dość intensywnie, co dla mnie jest minusem.
3. Skuteczność– 3: średnie nawilżenie= średnia skuteczność. Rzekłabym, że bardziej nadają się dla dorosłych jako chusteczki odświeżające np.. na wyjazdy lub dla dzieci do odświeżenia rąk, ale dla niemowląt, którym zmywa się tyłek kilka razy dziennie- nie bardzo.
4. Cena– 5: niedrogie, 3,29.
5. Miękkość/ Materiał– 2: przypominają nawilżony i nabalsamowany papier, jak dla mnie dość nieprzyjemny; jedynym „milusim” akcentem są urocze kotki, pieski i baranki wyżłobione na powierzchni chusteczek 😉
6. Inne: Wielkość niestandardowa- są mniejsze niż większość; dla mnie plus (5). Nie sklejają się zbytnio przy wyjmowaniu (4).
7. Podsumowanie– Ocena średnia: 3,6

Chusteczki Tesco

1. Wilgotność– 5: nie za mokre, nie za suche. Wystarczająco, by skutecznie pozbyć się wszystkiego, do czego są przeznaczone 😉
2. Zapach– 6: prawie w ogóle nie pachną, dla mnie duży plus.
3. Skuteczność– 6: ze względu na dobre nawilżenie ścierają w zasadzie każdą konsystencję bez względu na stopień jej zaschnięcia 🙂 bez zbytniego tarcia delikatnej powierzchni 😉
4. Cena – 6: Kosztują ok. 3,20.
5. Miękkość/ Materiał -4: Miękkie, delikatne, trochę za bardzo rozciągliwe.
6. Inne: Wielkość standardowa, choć na tym etapie przecinam na pół, bo tak mi bardziej odpowiada (4). Przy wyjmowaniu z opakowania nie sklejają się. (5).
7. Podsumowanie: Ocena średnia: 5,1

To ocena Agnieszki i jej subiektywne spojrzenie na chusteczki, bardzo cenne. W tym miejscu chciałam jej podziękować, że zadała sobie trud i podzieliła się swoimi wrażeniami ku chwale ojczyzny i przyszłych pokoleń, choć wcale nie musiała. Po prostu chciała wam dać coś od siebie. No i pięknie 🙂

8 KOMENTARZE

  1. No dobra, chusteczki chusteczkami, ale swiat rodzica ma tez inne horyzonty 🙂 Zaokraglone czasami 😉
    Bo jakos tu nie widze recenzji tego czterdziestoletniego porto.
    Nie cierpie porto, ale najstarsze, jakie kosztowalam, bylo ledwo pelnoletnie. Czy warto sie zrujnowac na czterdzieche? Oto jest pytanie. 🙂

  2. Mi jakoś te oszołomskie nie przypadły do gustu. Jakieś takie „bez poślizgu”. Uwielbiam Dadziochy (i ich pudełeczka <3), póki co nie znam lepszych 😉

  3. Ja też nadal używam chusteczek mokrych,w zasadzie do wszystkiego,mimo ,że moje dziecię będzie miało za chwilę lat 7. Nawet i do jego pupci też czasem potrzeba.Tylko u nas przyjęły się chusteczki GAGA ,kupowane w tesco. Mnie one najbardziej podchodzą,no i mam blisko do tesco. Z biedronki DADA też mi pasują ,ale tam rzadko bywam.Cenowo przyzwoicie ,ok.4 zł /są w wersji 64 i 72 szt/,kiedyś były już tu opisywane.

  4. Mój numer jeden jest taki jak Twój 🙂 Mimo, że pierwsze dziecko ma już 6 lat to nadal są używane niemal codziennie. Bardzo wygodne dla każdej mamy 🙂

  5. W moim przypadku te Tesco były najgorszymi jakie testowałam. Właśnie one kojarzyły mi się z kartką papieru. Teraz używamy Tesco love baby (zielone opakowanie) i te mi odpowiadają. Przede wszystkim dobrze nawilżone i mięciutkie. Jeśli chodzi o cenę to czteropak kosztuje niecałe 20 zł. Może nie są najtańsze ale która mama oszczędza na swoim skarbie 😉 pozdrawiam