Chleba i igrzysk! – zawołał lud. Z chlebem to może być różnie, kwadratowo i podłużnie, ale przynajmniej igrzysk to mamy dostatek. Jestem z tych, którzy zacierają ręce z uciechy i którym pilot przyrósł do łapy a zad do kanapy, bo wreszcie jest na czym oko zawiesić, co nie będzie ani durnowatym serialem, ani – co jeszcze gorsze – durnowatym politykiem. Są więc igrzyska a na tych igrzyskach pojawiają się kobiety i to nie jako wydekoltowane gracje całujące kolarzy albo grupa latająca z pomponami. Kobiety odgrywają znaczącą rolę, a skoro jest kobieca akcja, to i jest reakcja damsko-męska zresztą.

Kilka rzeczy przykuło moją uwagę w związku z szeroko pojętą kobiecością igrzyskową. Jedna spowodowała, że pokiwałam głową z uznaniem i zaczęłam klaskać, jedna wymalowała na mych uściech uśmiech politowania, a jedna sprawiła, że miałam chwycić nóż i… i dalej będziecie sobie mogli wyobrazić, jak napiszę, o co chodzi. Nie mogę nie napisać, bo następne igrzyska dopiero za cztery lata, a do tego czasu może się wydarzyć naprawdę wiele. Nie wykluczam wojny, zagłady termojądrowej, uderzenia asteroidy, końca świata, ataku obcych i mojego własnego kopnięcia w kalendarz. Nie znamy dnia ani godziny, nieprawdaż? No to jedziem.

Pazury, fryzury i sport

Ach, jak przyjemnie jest rzucić okiem na sportsmenki biorące udział w igrzyskach w Rio niezależnie od dyscypliny, w jakiej startują! Bardzo podoba mi się to, że choć walczą jak lwice, przelewają hektolitry potu, łez, a czasem i krwi, wcale nie starają się być męskie i do mężczyzn upodobnić. Niezwykle mnie jarają – zupełnie poważnie to mówię! – perfekcyjnie pomalowane paznokcie u rekordzistki świata, naszej Anity Włodarczyk, które specjalnie pokazała do kamery. Właśnie, że tak. Cudownie jest stwierdzić, że biegaczki stają na bieżni w pełnym makijażu i ze starannie uczesanymi włosami. To samo u sztangistek, dżudoczek i chyba tylko pływaczki się wyłamują, ale one są usprawiedliwione 😉

Fenomenalnie się czuję, kiedy pomyślę, że możemy już chyba odfajkować wcześniejszy czas babo-chłopów, kiedy szybciej, wyżej, mocniej oznaczało też rezygnację z podkreślania kobiecości. O bogowie, bez przymusu! Kto nie chce, nie podkreśla nadal, ale bardzo się cieszę, że sportsmenki w sposób wybitnie kobiecy mają świadomość, że ich wizerunek za pomocą kamer pójdzie w świat do jakichś dwóch miliardów siedzących przed telewizorami i ten wizerunek zostanie utrwalony. Chcą więc, żeby był dobry.

Klątwa zgrabnego zadka

Polskie siatkarki plażowe rozprawiły się z Amerykankami. Utarły im nosa w pięknym stylu i awansowały dalej. Co prawda nie wiem, jak się potoczyły ich olimpijskie losy, a skoro nic o nich nie słychać, należy sądzić, że stanęło na miejscu bez medalu, ale to już mniejsza z tym. Media oczywiście o walce siatkarek napisały, kamery wszystko sfilmowały, obiektywy rozgrzały się do białości, a następnie nastał lament, bo wyszło na to, że to, co najbardziej przykuło uwagę wszelkich speców od obrazu, to zgrabne tyłki polskich zawodniczek. Oraz tatuaż na biodrze.

Och. Z jednej strony przybiłam piątkę z bulwersującą się stroną, bo możesz gryźć piach, szorować po nim nagą skórą, walczyć do upadłego w żarze i upale, sportowo padać na ryj i wygrać, a oni i tak uwiecznią twój zgrabny tyłek oraz napiszą o „ślicznych dziewczynach”. Dziewczyny są śliczne bez dwóch zdań, a zgrabność zadków bezdyskusyjna, ale czy naprawdę o to chodzi? Jak słusznie ktoś zauważył w facebookowych komentarzach, czy ktoś kiedyś napisał o przystojnym sztangiście lub uroczym bokserze? Machałam więc sobie transparentem rozgoryczenia, stałam na barykadzie, ale pozwoliłam sobie na rzut oka w drugim kierunku.

Zupełnie jest dla mnie zrozumiałe, dlaczego spojrzenie obiektywów zatrzymało się na ciele. Trudno się nie zatrzymać, jeśli strój sportowy ma łączne rozmiary chusteczki do nosa, a wszystko inne składa się na jędrne, wysportowane, młode i uroczo spocone ciało. Zresztą porównajcie sobie. Stroje do siatkówki plażowej kobiet wyglądają tak:

siatkowka

Zdjęcie z ofsajd.onet.pl, który swój artykuł zatytułował „Ten sport jest naprawdę gorący”. Ha, ha, ha. Ha.

Co wam się rzuca w oczy? No właśnie. Stroje do siatkówki plażowej mężczyzn wyglądają tak:

siatkowka2

Zdjęcie z online-tv.pl

Ja przepraszam, ale dlaczego mężczyzn nie wypuścimy na piasek w obcisłych i mocno wyciętych slipkach? Bo się piasek nasypie? Oj, smuteczek. Kobietom, jak wiadomo, nic się nie nasypuje, nie ma takiej opcji. To odwrócę pytanie – co decyduje o tym, że siatkarki wypuszcza się na kort w czymś, co trudno nazwać inaczej jak bikini z orłem czy innym emblematem danego kraju? Seksizm, proszę państwa, li i jedynie. Kobiece, jędrne ciało chce być widziane maksymalnie odsłonięte, bo igrzyska w dużej mierze są domeną męskiej widowni. Czy nie buzuje w was krew? Bo mnie zaczyna jedna taka żyłka niebezpiecznie napierniczać.

Kubańskie brykanko

Przechodzimy do tego noża, o którym na początku było. Nóż jest związany z kobietami pośrednio, choć boleśnie. Trwał sobie właśnie mecz siatkówki między reprezentacją Polski i Kuby, a komentator poczuł się w obowiązku wyjaśnić, dlaczego naprzeciwko Polaków startują osiemnastoletnie młokosy. Otóż starszych Kubańczyków zabrakło. Gdzie są? W areszcie. Trafili tam po jakichś zawodach rozgrywanych w Norwegii. A cóż się stało? Ech.

Nie pamiętam dokładnie, jakich słów komentator użył, ale było to coś pomiędzy tym, że zabalowali za bardzo albo że bawili się zbyt rozrywkowo, albo może że za mocno się rozerwali i jakiś gwałt po drodze się trafił. Więc oni do tego aresztu. Gwałt po drodze się trafił. W tym balowaniu. Wypada sparafrazować piosenkę Edyty Bartosiewicz „ach, to chyba tylko gwałt, chyba nic więcej”. Komentator zapewne nie miał złych intencji, wpisał się jednak bardzo brzydko w bagatelizowanie problemu i rozgrzeszanie kogoś tylko dlatego, że jest w jakiś sposób rozpoznawalny (a reprezentacja Kuby rozpoznawalna była bez dwóch zdań).

Co by się stało, gdyby to kobiety zabawiły się zbyt mocno? Gdyby wywołały bójkę, schlały się (niekoniecznie w tej kolejności) i dokonały gwałtu? Wtedy mówiono by o parszywych sukach i wyuzdanych kurwidronach, pardą. One nie zabawiałyby się, tylko puszczały na prawo i lewo. Energiczne brykanie zarezerwowane jest dla mężczyzn. Cóż, zresztą tamta dziewczyna od Kubańczyków pewnie i tak była winna. Pewnie miała czelność być w jakimś barze, a być tam nie powinna, bo przecież porządne, rozsądne i odpowiedzialne dziewczyny tego nie robią. I na pewno nosiła krótką spódniczkę. Cóż dziwnego, że się na nią rzucił, co nie?

21 KOMENTARZE

  1. Jak nie jestem feministką (w powszechnym znaczeniu), a słowo parytet wzbudza we mnie irytację (no bo zadbajmy najpierw o równowagę płci np w nauczycielstwie lub pielęgniarstwie, a dalej dopiero w parlamencie…), tak denerwuje mnie strasznie to, że faceci się bawią, a kobiety robiąc to samo zwyczajnie się puszczają.

  2. Kochana… Było pooglądać podnoszenie ciężarów w wykonaniu pań, z których najlżejsza ważyła 100 kg… Oglądałam z otwartą japą. A jak wyszła amerykanka, to byłam przekonana, że przełączyli na męskie podnoszenie ciężarów… Amerykankę trenuje nasz Smalcerz… O połowę od niej mniejszy… No, to nie jest piękny widok… Nie, żebym była jakaś gwiazda i otyłe babony krytykuję… Sama mam nadwagę, a tych kobiet było mi po prostu szkoda… I morał – nie każda kobieta na igrzyskach jest kobieca 😉
    A poza tym to nasze dziewczyny są najładniejsze 😉 Wszystkie!

    • Ewo, może jestem feministką na 100% (i jeszcze gorzej), ale nie mogę znieść, gdy tak mówi się o kobietach. Trenowały pół życia, pojechały na olimpiadę (marzenie każdego sportowca), a tu się wytyka że niepiękny widok i męskie podnoszenie ciężarów…. Jak nie jest piękny, to można pyknąć paluszkiem i przełączyć. Te kobitki mają mięśnie a nie nadwagę. Dla mnie kobieta, która potrafi podnieść ponad 300 kg (takiego mniejszego konia na przykład) to widok niesamowity! To dla mnie zawsze bardzo smutne, jak kobieta kobiecie potrafi przywalić poniżej pasa…. Krusz, w 100% się zgadzam, piękny i jak widać (powyżej) potrzebny tekst….

      • Jednak sztangista a sztangistka, to jednak różnica. Podobnie poza sportem. Grubas ubierze garnitur i krawat i jakoś wygląda. Takie grubasy uganiają się za młódkami, a rzadko starsze i większe kobiety uganiają się za młodymi przystojniakami. To jest oczywiście niesprawiedliwe, ale to chyba ręka Boga tak nas stworzyła.

    • Zgadzam się. Też oglądałem podnoszenie ciężarów przez panie i uznałem, że te panie nie przypominają stereotypowych niewiast w aspekcie sportu. Nasza złota Anita wygląda świetnie (fryzura, buzia i figura), zaś drugie miejsce – Chinka, jednak nie tak uroczo. Natomiast trzecia, Amerykanka, to całkiem proporcjonalna babeczka i… ładna. Prawdopodobnie można byłoby przy każdej dyscyplinie sportowej zrobić punktację wyglądu (urody i figury) i zapewne byłoby widać w punktach różnice pomiędzy pływaczkami, gimnastyczkami i biegaczkami a sztangistkami. To samo można zrobić też u panów.

  3. Bardzo ważny i mądry wpis. I też uważam, że siatkarki plażowe należałoby trochę ubrać. A jak przypominam sobie to słynne zdjęcie siatkarki z Egiptu, całej zakrytej, w hidżabie, to myślę sobie, że to ona zachowuje więcej godności i nie jest narażona na seksistowskie komentarze (tylko na islamofobiczne, no ale cóż, chyba już taki los kobiet)

    • Egipcjanki przesadziły, ale to odczucia jako obywatela naszej cywilizacji. Gdyby Egipcjanie też tak się ubierali, to uznałbym, że jest tam równość, ale tak oczywiście nie jest. Co ciekawe, Egipcjanie (tak sportowcy, jak i kibice) wgapiają się na zawodniczki ubrane w minimum, ale swoich babeczek nie chcą pokazywać światu. Hipokryzja? A jak się czują Arabki, które – być może – chciałyby być podziwiane nie tylko jako sportsmenki, lecz nie mogą, bo im zabroniono albo już mają takie żelazne wychowanie w genach… I jak się czują, kiedy ich mężowie oglądają się przecież za półnagimi zawodniczkami, a im nie pozwalają pokazać więcej, niż stopę, dłoń, czy twarz bez makijażu?

    • „siatkarki plażowe należałoby trochę ubrać” – zakładam, że wszystkie kobiety mają swoją godność i ubierają się wg własnego uznania, chyba że trenerzy i trenerki oraz działacze sportowi sugerują im skąpe odzienie. Nie sądzę, aby wykluczono Polki lub Amerykanki itp. za to, że chcą ubrać się w stroje wg mody męskiej (długie spodenki, luźne koszulki). A Karola sugeruje, że mogłyby się bardziej ubrać, co oznacza, że są one w jakimś stopniu ubezwłasnowolnione? Nacisk związku sportowego i jednolity (półnagi) mundurek od sztandarowej modystki?

      • Obawiam się, że w sportach zespołowych i to na zawodach, w których dostaje się ubrania, nie mają wiele do powiedzenia. Już kilka lat temu któraś siatkarka (nie plażowa, ale nazwiska nie pamiętam) żaliła się, że muszą grać praktycznie w majtkach, w odróżnieniu od takich np. koszykarek.

        • Czyli niektóre zawodniczki są zmuszane do ubierania w stroje, które są niezgodne z ich poczuciem wolności, etyki czy moralności? Co na to Konstytucja? A z drugiej strony – czy każdy mógłby się ubierać wg swojego widzimisię? A jeśli za parę lat zaproponują siatkarkom plażowym grę w stringach i nabimbałowych naklejkach?

          • Tak, zdecydowanie są wytyczne na temat strojów na IO. Polecam artykuł m.in na ten temat w zeszłotygodniowej Polityce. Kuse majtki siatkarek to nie ich decyzja, tylko działaczy, sponsorów (tych przede wszystkim).

            • czy sportsmenki mogą zespołowo się zbuntować, twierdząc że na takie strojenie pozwala im ich dobre wychowanie? a może rezygnują z komfortu na rzecz kariery sportowej? ciekawe, że działacze (zwykle podstarzali faceci) każą ubierać młodym zawodniczkom stroje, na które być może nie wyraziłyby zgody?

  4. Miałam bardzo podobne przemyślenia po obejrzeniu fragmentu meczu żeńskiego futbolu amerykańskiego. Wszyscy kojarzymy stroje mężczyzn, kask, ochraniacze na barkach, szeroka i długa koszulka, obcisłe gatki za kolana. A jak grają kobiety? Kask jest, ochraniacze na barki są, ale do tego zamiast koszulki i spodenek jest bikini! To nie jest piłka plażowa, żeby skąpy strój móc usprawiedliwić. Dlaczego takie stroje? Coby mężczyźni mogli paść swoje żądze patrząc na nie. Kobiety-sportowcy wyglądają jak striptizerki. Cała ta scena przypominała mi mecz, który w Seksmisji oglądali Albert i Maks, z tradycyjną wymianą koszulek po gwizdku.
    Nigdy nie mam nic do takich spraw, uważam, że ludzkie ciało jest piękne (szczególnie to wysportowane i młode!), ale okropnie mnie oburzyły te podwójne standardy – skoro chcą na stadionach podziwiać piękno ludzkiego ciała, niech mężczyźni też biegają w samych gatkach, ja chętnie popatrzę!! Bo niby co, mężczyźni uprawiają „prawdziwy sport”, a w wykonaniu kobiet to tylko „show” i golizna?

  5. Ekhem, o ile dobrze kojarze, na prawdziwej olimpiadzie, tej starozytnej, zawodnicy wystepowali goli calkiem… 😛