Hejt na 500+

43
6159

Zupełnie niedawno temu w naszej Galaktyce szłam sobie nad wyraz bezczelnie, prowadząc trójkę dzieci. Równie dobrze z bronią mogłabym iść, z kałachem jakimś czy innym moździerzem, tak samo bowiem rzucałam wyzwanie światu. Postawa godna potępienia słusznie domagała się społecznej reakcji. Szlachetny obowiązek wziął na siebie przedstawiciel emerytów, który skierował laskę w moje dzieci, kiedy go mijałam (a widziałam człowieka pierwszy raz na oczy), i zapytał z wrodzonym taktem:

– E, ee, pani! A pani to tysiąc prowadzisz czy tysiąc pięćset?

Odpowiedziałam mu. Na nieszczęście matka mi do łba włożyła, że należy być miłym dla innych, traktować ich z szacunkiem i nie pchać nosa do cudzego prosa. Odpowiedziałam więc, że nie wydaje mi się, żeby ta informacja była dla niego taka istotna i odeszłam kopana w zadek przez poczucie klęski. Czułam się, jakby ktoś mi zajrzał do majtek. Gdybym była trochę mniej uprzejma, powinnam zgrabnym susem zejść do poziomu pana, uśmiechnąć się ujmująco i zapytać:

– A szanowny pan pobiera zwykłą emeryturę czy esbecką?

Trzeba przyznać, że jako naród jesteśmy wybitnie utalentowani w dziedzinie zaglądania do portfeli. Zaglądania innym, rzecz jasna, bo nic tak nie podnieca jak pieniądze, zwłaszcza te cudze. Przyznaj się tylko, że zarabiasz/dostajesz/wygrałeś/odziedziczyłeś* (*niepotrzebne skreślić), a z miejsca połowa powie ci, że trwonisz narodowe dobro, a druga połowa wskaże ci, jak postąpić z pieniędzmi, żeby zrobić to dobrze. Czytaj: tak jak oni robią lub – jeszcze częściej – jakby zrobili, gdyby je mieli, (i przymykamy oczko na fakt, że zagadnienie znają wyłącznie teoretycznie), bo oni, specjaliści od gospodarki narodowej i znawcy rynków światowych autorytetem są, że lepszego nie znajdziesz.

Szczególną kością w gardle staje ludziom świadczenie wychowawcze, czyli tzw. 500+. Kością staje w gardle, bo patologia okazała się na wielką skalę rozczarowująca i nie robi tego, czego się po niej spodziewano. Oto Gazeta Wyborcza bije na alarm, że w sklepach typu CCC lub Deichmann od wprowadzenia programu w życie wzrosła sprzedaż obuwia. Przeczytaliście Manolo Blahnik? Przeczytaliście Louboutin? Nie, proszę państwa, tańsze sieciówki, buciane odpowiedniki dyskontów spożywczych. Zgroza.

Oto Newsweek załamuje ręce, bo beneficjenci 500+ ruszyli nad morze. Cytuje więc wypowiedź jednego z nadmorskich sprzedawców, który narzeka na ten plebs, bo nie wydaje pieniędzy na prawo i lewo oraz pięć razy zastanawia się, zanim coś kupi. No jak tak można? W sezonie?! I w ogóle – mówi pan – proszę sobie wyobrazić, że niektórzy przeznaczyli na wypoczynek 1600 zł na całą rodzinę! No nędza zwaliła się nad Bałtyk!

Łączę się w bólu. Boże, to straszne, ludzie to jednak bez serca są. Mieli przewalać kasę na wódę i telewizory, a oni buty dzieciom kupują i zabierają je na wakacje. Czasami pierwsze w życiu. Jak można tak bezczelnie i ostentacyjnie nie spełnić społecznych oczekiwań? Wredne babska nie chcą już zbierać truskawek przez dziesięć godzin dziennie po 5 zł za godzinę, jakieś żądania się pojawiły, jakieś nieprawdopodobnie bezczelne uwagi, że zarabiają za mało. Skandal.

Uwagi z gatunku „a mój sąsiad jednak przepija” za trzy, dwa, jeden… Ubiegnę. Oczywiście, że zdarzają się zachowania patologiczne, zawsze się takie zdarzą. Nie istnieje idealnie szczelny system. Nie istniał i nie powstanie. Żaden system w żadnym kraju i dziedzina życia jest tu obojętna. Zawsze i wszędzie znajdzie się jakaś cebula, która będzie wiedziała, jak się zakręcić.

Jesteśmy zresztą bardzo niekonsekwentni w ocenach. Patologia wyłudza zasiłki, ale zakładanie działalności gospodarczej niewiele przed porodem i płacenie maksymalnych składek to żadne wyłudzanie. To się zaradność nazywa i słuszne odbieranie tego, co wcześniej ukradło państwo. To, że ma się opory wobec pracy po 5 zł za godzinę, to lenistwo, pasożytnictwo i leżenie odłogiem. Ale płacenie pracownikom minimalnej krajowej a resztę pod stołem, by zaoszczędzić na składkach ZUS, to konieczność przedsiębiorcy w tym zbójeckim kraju. Generalnie do świadczeń mamy zasadniczo krytyczny stosunek, o ile nie są to świadczenia, które my pobieramy. Wtedy jest w porządku.

Pieniądze ze świadczenia wychowawczego krążą. Wracają, skąd przyszły, przepoczwarzają się, transformują w kupione buty, wyprawki szkolne, wakacje, półkolonie, ciuchy, ale, owszem, pewnie też telewizory czy telefony komórkowe. Ale wracają. Część ludzi zatrzymuje je i oszczędza, jak my na przykład, bo cel mamy długofalowy, większość wydaje.

Czytałam w „Krytyce Politycznej” (tak, tak, w „Krytyce Politycznej”, spodziewaliście się „Frondy”?) bardzo dobry artykuł na temat programu 500+. Autor odwoływał się do podobnych programów w innych krajach europejskich. Czy wprowadzone rozwiązania spowodowały gdzieś wzrost dzietności? Nie. I u nas też należałoby podejść do tych oczekiwań sceptycznie. Jest jednak coś innego, pozwolę sobie na cytat:

„Z doświadczeń innych krajów, które stosowały podobne programy jak 500+, wiemy, że nie zwiększały one dzietności. Jednak według szacunków Banku Światowego „program powinien zmniejszyć odsetek gospodarstw domowych dotkniętych skrajnym ubóstwem o 40 do 50 procent, a liczbę gospodarstw domowych zagrożonych ubóstwem o jedną czwartą”. Ma też zmniejszyć nierówności.”

Inaczej mówiąc, jeśli stać będzie ludzi na coś, na co wcześniej nie mogli sobie pozwolić lub co wymagało o wiele większych wyrzeczeń z ich strony, to już będzie coś przez duże C.

Postanowiłam sobie odstawić uprzejmość na boczny tor, jeśli ktoś jeszcze zaczepi na ulicy mnie i moje dzieci. Bez, kufa, przesady.

Ikona notki z pixabay.com

43 KOMENTARZE

  1. Osobiście mi nie leży to 500+ a to dlatego, ze jestem książkowym przykładem tego jak bardzo program jest nieprzemyślany.
    Mam 25 lat i samotnie wychowuje dziecko. Z umowy o prace mam 2000 zł, z alimentów 600. 1300 zł na osobę, ze wszystkimi rachunkami, przedszkolem, wszystkimi opłatami obowiązkowymi co miesiąc. Na 500+ jestem za bogata. I nie moge sobie nadal pozwolić na to, na co wcześniej rownież nie mogłam. Nie pojadę nad morze 😉
    Nie mam ścisku o to, ale chciałam pokazać gdzie jest dziura 😉

    • Jasne, że programowi bardzo wiele brakuje. Bardzo. Nazwanie go idealnym byłoby grubym przegięciem. Jest jednak krokiem w dobrym kierunku i potępianie go w czambuł jest po prostu bezzasadne (piję do publikacji medialnych).

      • Pewnie że nie wszyscy rodzice przepiją, ale czy z punktu widzenia państwa to dobre rozwiązanie, to ja bym się jednak zastanawiała. Z resztą – te pieniądze przecież nie wzięły się znikąd. Budżet ma to do siebie, że żeby coś dać, trzeba skądś wziąć.

        • Popieram, moim zdaniem również są lepsze rozwiązania by dać te pieniądze dzieciom i to wszystkim a nie tylko na jedno. Dlaczego rząd z tych pieniędzy nie zorganizował dodatkowych zajęć z języków obcych, które są nie zbędne w dzisiejszym świecie. Albo kolonie dla dzieci, czy dodatkowe posiłki w świetlicach gdy dzieci czekają na rodziców by wrócić do domu. Są tysiące sposobów by dać te pieniądze dzieciom a nie ich rodzicom, którzy mogą je przeznaczyć niekoniecznie dla dziecka tylko na swoje zachcianki, na które do tej pory nie było go stać!

  2. Zgadzam się z poglądem w tekście. Jak mi się dzieci rodziły to nikt mi za to nie płacił. I teraz to tylko moja sprawa co, jak i za ile. I reszcie nic do tego. Kropka.

  3. Przytyk osobisty jest bezapelacyjnie wredny, szczególnie w kierunku dzieci.
    Nie dziwię się wqrwom i poczuciu niesprawiedliwości – jest masa ludzi, rodziców, których nadal nie stać na wiele rzeczy, samotnych matek (smutna klasyka), ale mają jedno dziecko biologiczne albo jedno ustawowe i nie dostaną ani grosza z okazji ‚wspierania rodziny’, przy okazji nie łapiąc się też na żadne dodatki i zasiłki. Poczucie, że są dzieci warte i niewarte inwestycji, też nie jest miłe. Pretensje uważam za słuszne, złość też rozumiem, ale kanalizowanie jej w kierunku beneficjentów jest nie tylko bezcelowe, ale i podłe. Jeśli już się na kogoś chcemy wkurzać, to raczej na autorów tego prześwietnego pomysłu, co też jest bezcelowe przy tym poziomie zaimpregnowania na sygnały dochodzące z rzeczywistości.

  4. Krusz! Za dobrze jesteś wychowana. Marzę o tym, żeby zobaczyć minę tego pana! 😀

    Trójka to patologia, a co powiesz, kiedy ja słyszę, że zdecydowałam się na drugie dziecko, bo będą mi płacić? Żal z wściekłością się miesza.

    Artukul Newsweeka jest żenujący. Szkoda, że nie piszą ilu ich obywateli do nas przyjeżdża i ile jest na polskim wybrzeżu ośrodków i hoteli przeznaczonych specjalnie dla nich…

  5. Mam dwoje dzieci, 500 dostaję na jedno. Na prywatny żłobek (innego w mieście nie ma) brakuje.
    Ale… Nie było 500 i też miałam dwoje dzieci i płacić za wszystko musiałam. Także i w naszym przypadku 500 jest odkładane na „później” z założeniem podziału na dzieci. Na razie wiem, ze będę dostawać do lipca 2017, potem się okaże, co dalej…
    Że program dzietności nie zwiększy, było jasne. Choć rząd nadal głosi że to program prokreacyjny… Że poprawi sytuację tych uboższych- na pewno i to widać.
    Że się patologia trafi- jak zawsze, choć nie ukrywam, że w tym temacie byłam sceptykiem i spodziewałam się większych ekscesów na tym polu. Dobrze, ze się przeliczyłam.
    Natomiast nie słyszałam, żeby program wpłynął na aktywizację zawodową obywateli (wg pani premier matki miały ochoczo ruszyć do pracy).
    I dalej jestem zwolenniczką pomocy celowej, a nie materialnej. Cieszyłabym się z całkowicie darmowego żłobka i przedszkola, ż pewności, że moje dziecko znajdzie miejsce w placówce opiekuńczej po roku rodzicielskiego. Wg mnie ten aspekt mógłby wpłynąć na ruch w sektorze pracy, bo matka/ojciec wiedziałby, ze ma co z dzieckiem zrobić. A tak wiele z nich zostaje w domu, bo koszt opiekunki/prywatnej placówki niejednokrotnie równa się z wynagrodzeniem podstawowym (sama po pierwszym porodzie zostawiałam pół pensji opiekunce, i to tej „taniej”).
    Wolałabym bezpłatne posiłki w szkołach dla każdego- wtedy na pewno żadne dziecko głodne by nie chodziło.
    Ale hejtem rzucać nie zamierzam. Kierunek dobry, ale wg mnie realizacja do poprawki.

    • Nie chodzi o aktywizację zawodową, tylko poczucie własnej wartości. Nagle się okazało, że ktoś niekoniecznie będzie zasuwał za żenujące stawki i albo należy je podnieść, albo znaleźć kogoś, kto da się dalej doić.

      • Ja akurat piłam do kilku wypowiedzi pani Szydło która mówiła o tym, ze matki będą mogły pójść do pracy bo będzie je stać na opiekę. A ja tego tak nie widzę.
        Nie dziwię się temu, że jeden czy drugi mówi, ze mu się nie opłaca- lokalnie znam kilka przypadków takowych. I też uważam, ze takie 5 zł/h to stawka uragająca ludzkiej godności. Ale takie stawki proponują w dużej mierze też instytucje publiczne- muzeum w Krakowie szukało ochroniarza-emeryta, najlepiej z grupą, za 3,75. I to nie była ściema, bo ogłoszenie wisiało w urzędzie pracy… A w naszej skarbówce i zusie panie mają sprzątać za 5,5 i 6 zł/godz. Ale to juz trochę od tematu odbiega, więc kończę 🙂

      • Tylko wyszło wręcz przeciwnie. Za 500 (czy 1000 na dwójkę) opiekunki nie wynajmiesz ani do żłobka nie poślesz, ale wystarczy, żeby nie trzeba było pracować za minimalną. Problem w tym, że za kilka lat te kobiety wylecą z rynku pracy, na emerytury nie zarobią.

    • Zdecydowanie nie zgadzam się z tymi pomocami celowymi z 1 względu – z pieniędzy skorzysta każdy (może wydać na żłobek, przedszkole), a z pomocy celowanej ten co akurat ma taką potrzebę. „Darmowe” żłobki czy przedszkola tylko sztucznie zwiększyłyby popyt i ceny.

      • Mnie też jakoś takie uwagi nie śmieszą.
        Koleżanka z pracy jest w ciąży. Zaczęła starania za poprzedniej władzy. Dziecko pierwsze, oboje pracują, więc na 500+ się nie łapią. Na żarty typu ,,To co? Na 500+ się skusiliście?” reaguje pianą na ustach. Dobrze wychowana i nie odszczekuje, ale ma już dosyć.

        • Ciężarne szczególnie obdarzane są uwagą męskiej części ludzkości (szczególnym trafem w takich uwagach celują mężczyźni: dowcipni wujkowie, przygodni znajomi, przechodnie) i traktowane przezabawnym tekstem, że ‚za pińcet robione’.

  6. Kurde, też tak mam. Błyskotliwa, idąca w pięty odpowiedź przychodzi mi do głowy mocno po fakcie, a przy konfrontacji takiej jak ta zamurowuje mnie ogrom bezczelności.
    Kasa należy się na dzieci, jak psu micha, obok innych rozwiązań wspierających rodziców. Są kraje starej UE, gdzie dostają kasę wszyscy, niezależnie od dochodów i liczby dzieci, za to dochód jest brany pod uwagę przy opłatach za żłobek, świetlice, czy inne placówki dotowane przez państwo. Gdzieś kurek trzeba przykręcić, bo żadne państwo nie wydoli. I też się podnoszą głosy niezadowolenia, bo niby dlaczego taki jeden z drugim ma płacić więcej niż inni. Nie brak takich, co kombinują.
    I znowu globalna prawda: nigdy nie będzie tak, żeby nikt nie narzekał. Jak nie emeryci, to bezdzietni, lepiej sytuowani, bezinteresownie złośliwi… Zawsze będzie ktoś, kto będzie się czuł głęboko dotknięty i niesprawiedliwie potraktowany, bo ktoś dostał pomoc.

    • I przy karach też biorą dochód pod uwagę. Koleżanka mówi, ze u nich w Norwegii nie ma taryfikatora- popełnisz wykroczenie, dostajesz mandat stosowny do wagi wykroczenia ale i proporcjonalny do twoich zarobków, co byś karę odczuł 🙂

  7. Mam dwójkę dzieci i zwykły dom, w którym zazwyczaj wystarcza do pierwszego. I jest mi trochę smutno, że są ludzie, którzy potępiają mnie za to, że biorę tę kasę. Ale czy komuś było by lepiej, gdybym nie wzięła? Nie sądzę. A w tym roku moje dzieci mogły mieć dwa wyjazdy i im z tego powodu na pewno jest dobrze. Więc wara.

  8. Ja potępiam ten program w czambuł i to od samego pomysłu, co mi się nie zmieniło po realizacji. Ten konkretny program, co podkreślam, a nie pomoc dzieciom, żeby była jasność. Zresztą na ten temat powiedziano już chyba wszystko, więc nie będę się powtarzać.
    Natomiast Twoje doniesienie o zaglądaniu w portfel wbiło mnie w podłogę, a jestem już taka stara, że nic mnie nie powinno dziwić. Co za buc, niech go sraczką pokarze.

  9. Emerytura zwykła czy esbecka? – chapeau bas!
    Ja tam na swoim blogu krytykowałem 500+ (jako bloger mogę być specjalistą od polityki i finansów 😉 ) Temat dzietności w naszym kraju zawsze jest brany od dupy strony, stąd efekty mizerne. Fajnie, że ludzie dostali kasę, ale jeszcze lepiej by było, gdyby tej kasy im nikt po prostu w podatkach nie zabierał. A rząd to taki Janosik, tylko że zabiera wszystkim dużo, a potem część oddaje. W dodatku robi to w odpowiedniej oprawie medialnej, żeby każde dziecko wiedziało, że pieniądze dał wujek Gier… wróć wujek Jarek. Stosowne rozwiązania są, bo zapewne każdy słyszał o uldze na dziecko w PIT – wystarczyło lekko to zmodyfikować i mamy „prawie” to samo, co 500+ (dlatego napisałem „prawie”, bo zdaję sobie sprawę z zależności zarobki -> PIT). Cieszmy się więc, że jest lepiej i więcej możemy kupić czy jechać nad morze, tylko nie zapominajmy, że po powrocie trzeba raty zacząć płacić, bo 500+ jest na kredyt. Wszelakie podatki i opłaty już są podnoszone, a z daleka słychać echo odbijające się od pustego dna budżetu Państwa. Martwi mnie też, że ludzie przyzwyczaili się już do tych pieniędzy, a przecież w decyzji stoi jak byk, że jest to zasiłek czasowy. Gdy braknie kasy, to pod osłoną nocy zawszę ustawę można zmienić… na pewno winę za to poniesie Tusk. No dobra, ale o co mi chodzi? O to, że 500+ ja już odczuwam. Niby nic wielkiego, ale rata kredytu hipotecznego mi podskoczyła, bank do tej pory nie chciał, a teraz chce jakieś opłaty, woda w Wałbrzychu jest cholernie droga i jeszcze ma skoczyć do góry, a w hipermarkecie nie ma już mojej ulubionej promocji na karczek za 9,90. Teraz jest po 14,90! Patrząc po tym co się wyrabia, to mam ochotę sprzedać telewizor, ale i to się nie opłaca, bo opłatę audiowizualną płaci się od licznika… Kurczę, a tyle można zrobić – VAT na art. dziecięce, przedszkola i żłobki, których nie ma, opieka stomatologiczna dzieci w szkole (w Wałbrzychu się dało) i pewnie każdy by się cieszył, gdyby miał stabilne zatrudnienie i nie potrzebował po prostu 500+ kropka.

    • Och, no to jest naprawdę mocna rzecz 🙂 Masz rozmach, żeby ratę kredytu hipotecznego, która wynika z zapisów umowy (stała marża i zmienny wibor), wiązać z 500+ Na to bym nie wpadła. Może Ci umknęło, ale ostatnio zmienił się sposób wyznaczania maksymalnego oprocentowania, zamiast czterokrotności stopy lombardowej jest stopa referencyjna plus jeden wskaźnik, (uprzedzam reakcję – zmiana zainicjowana przez poprzednią ekipę ) i to mogło mieć wpływ. Banki wprowadzają opłaty z racji podatku bankowego i historycznie niskich stóp procentowych, ale przecież jaki problem, to też możemy podciągnąć pod efekt 500+. Wszystko mozemy, nawet nieszczęsny karczek.
      Brawo Ty.

      • Może i racja, że ciężko znaleźć powiązanie między NOWYMI podatkami, typu bankowym i od sklepów wielkopowierzchniowych, a wzrostem cen usług bankowych i towarów na półkach. Przecież to niemożliwe…
        Chociaż moja wypowiedź nieco przerysowana z tym karczkiem, to wzrost nowych podatków dopiero się zaczyna. Rząd nie ma własnych pieniędzy i nigdy ich nie miał. Miał tylko nasze z podatków, więc żeby dać 500+ musi nam też tyle zabrać. Ja wolałbym tylko, żeby zamiast „dawać”, to po prostu „nie zabierał”.

        • A tak na marginesie rata mojego kredytu hipotecznego nie wzrosła. A kurczak i karczek u mnie na dzielni kosztują tyle samo. Co robić, jak żyć?
          Próbuję tylko pokazać jak bezsensowne jest pojedynczym sytuacjom nadawanie skali makro. Czuję, że rymuję.

          • Ale dług państwa wzrósł dość drastycznie. Tego nie odczujemy od razu, jak podwyżek cen w marketach, ale jak już to do nas dotrze, to na długo.

            Naprawdę można było zmodyfikować przepisy o PIT. Już ta zła Platforma wprowadziła zasadę, że zwrot na dzieci się dostaje nawet, jeśli przewyższają należny podatek. U nas tak było.

            Poza tym jest milion sposobów na polepszenie sytuacji rodzin z dziećmi: żłobki, przedszkola, szkoły (reotwarcia szkół w małych miejscowościach), większa dostępność opieki medycznej, darmowe leki dla dzieci do 18 r.ż., darmowe obiady w szkołach, darmowe podręczniki, bony na wyprawkę, dodatkowe zajęcia w szkołach np. angielski lub jakieś sporty, otwarcie świetlic środowiskowych, domów kultury, dofinansowania do kolonii i półkolonii – czy gdyby na to poszły te pieniądze, to efekt nie byłby lepszy?

            Nie dość, że środki przeznaczone byłyby wyłącznie na dzieci, a nie na telewizory, laptopy, że o fajkach i wódce nie wspomnę, to jeszcze zostałoby stworzonych parę miejsc pracy. A tak? Super, że wzrosły obroty Deichmanna albo MediaMarkt, tylko niech zgadnę, gdzie Deichmann i MM płacą podatki?

            A dlaczego tego nie zrobiono? Bo efektem nie miało być polepszenie czyjegokolwiek życia, podniesienie wartości (zobaczymy, jakie będziemy mieli poczucie własnej wartości, jak jako państwo zbankrutujemy za parę lat), ale tylko i wyłącznie kupienie głosów wyborców.

  10. Takie komentarze słyszałam już wiele razy (500, 1000, czy 1500? pani prowadzi), nie do siebie, ale nic nowego, taki żarcik ludziom się wykluł, bardzo śmieszny. Program beznadziejny i, jak waterloo, krytykuję wykonanie, nie samą chęć pomocy dzieciom. Albo trzeba było przeznaczyć te pieniądze na żłobki, przedszkola, darmowe obiady w szkołach itd (tak wiem, to by się nie sprzedało tak pięknie), albo dać KAŻDEMU dziecku (pewnie mniej, ale nikt nie byłby poza nawiasem).

  11. Na temat programu każdy ma swoje zdanie, miliony głosów się pojawiają, można być na tak lub nie ale na razie nic nie zmieni faktu że jest, pieniądze ludziom wypłacają, kto może to bierze. I też mnie wkurza szufladkowanie, dzielenie ludzi i ogólny hejt na tych co biorą (najczęściej ze strony tych którzy się nie załapali bo albo bezdzietni albo dzieci odchowane), ale chyba najbardziej wkładanie wszystkiego do jednego wora – za chwilę się okaże (a może już ktoś na to wpadł) że przez 500+ podrożały np. jabłka i truskawki. No bez przesady.
    Jestem akurat w drugiej ciąży i reakcje pt. „dziecko z 500+” są na porządku dziennym, ja specjalnie na tą kasę nie czekam, oboje pracujemy i na życie nam starcza, ale jeśli zdążymy się załapać to pieniądze się przydadzą. I też już usłyszałam że przez to moje drugie dziecko wszyscy zapłacą więcej za mnóstwo różnych rzeczy. Oto miłość bliźniego w naszym kraju 😉

    • Odpowiedz im, że dziecko z nawiązką to zwróci pracując na ich emeryturę. Chyba że wyjedzie za granicę, skoro w Polsce już wypomina mu się przyjście na świat 😉
      Za jakiś czas ludziom się znudzi lub znajdą inne kozły ofiarne (np imigrantów), a do tego czasu trzeba to olewać i robić swoje.

  12. Pewnie że Pan nie miał za bardzo prawa wtrącać się w Twoje dochody, z jakiego źródła by one nie były. Ale tak szczerze mówiąc – to nie oszukujmy się, te pieniądze skądś pochodzą – a dokładnie z naszych portfeli. Tu dali, tam gdzieś zabrali. Za darmo nic nie ma. Ale też z tego co wiem, w ramach 500+ znaczny ruch obudził się w domach dziecka. Rodzice sobie przypomnieli o swoich pociechach i walczą o ich powroty. Na ile to będzie z pożytkiem i dla kogo?
    A propos ciekawych artykułów, ja jakiś czas temu czytałam artykuł w Wysokich Obcasach chyba, gdzie powoływano się na podobne zabiegi w innych krajach, i z porównań tych wynikało, że dawanie pieniędzy rodzinom nie przyczynia się w zbyt dużym stopniu na tak oczekiwany przyrost naturalny. Bo problem polega na tym, że wiele kobiet nie decyduje się na kolejne dziecko, bo chce pracować, a ciąża i siedzenie w domu ich nie pociągają. Z artykułu wynikało, że aby faktycznie kobiety decydowały się na drugie dziecko potrzebna jest infrastruktura, która się tym dzieckiem zajmie, a nie da pieniądze matce i tym samym zamknie ją w domu. Czyli rozwiązaniem jest budowa i dostępność dobrych przedszkoli. A niestety najprawdopodobniej program 500+ zużyje środki potrzebne na ten cel. Myślę, że to dość ciekawy punkt widzenia. Pozdrawiam

    • Uwielbiam tekst w stylu, że to z naszych portfeli. To tak brzmi, jakby każdemu kazano siąść i wysupłać z portfela coś na te dzieci. Każdy by się oburzył, bo co on będzie na te różne dzieci łożył, nie wiadomo z jakich srodowisk. Prawda jest taka, że wszystko jest finansowane przynajmniej częściowo z podatków: budowa dróg, obniżenie wieku emerytalnego, służba zdrowia, policja i co tam jeszcze. Czyli ludzie z własnych portfeli płacą za to wszystko, ale jakoś kasa na cudze dzieci boli najbardziej. Nie oczekujmy za dużo. Jeśli rodziny będą mogły dzięki temu wsparciu dać dzieciom lepszy byt, to już jakiś sukces jest, bo dzieci to inwestycja dla państwa, przyszli podatnicy. Nie mieszkam w Polsce i 500+ mnie nie dotyczy, ale inne kraje mają podobne programy i jakoś to działa.

        • Twój żart niestety nie jest tak absurdalny, jak byś chciała. Przeciętna rodzina 2+2, gdy rodzice mają slub, ma marne szanse na państwowy żłobek lub przedszkole. I na to powinny iść pieniądze, a nie jako gotówka do wydania na cokolwiek.

          Poza tym z tego co pamiętam z różnych teorii nt. państwa, to obowiązkiem państwa jest utrzymanie różnych instytucji użyteczności publicznej typu szkoły, szpitale itp. Ale obowiązkiem państwa już chyba nie jest wypłacanie obywatelom kasy do ręki, żeby przez chwilę poczuli hmmm godność wynikającą z nowego laptopa, choć nie chciało im się iść do pracy i na niego zarobić. Tak, piję do tych, którzy nigdy w życiu nie zapłacili złotówki PITu, bo pracowali albo na czarno, albo za granicą, albo wcale. Dlatego jestem za uzależnieniem świadczenia od płacenia PIT.

    • Ciekawe, że nikt aż tak głośno nie krzyczy, że z jego portfela więzień ma tv w celi, wycieczki resocjalizacyjne i prawo pierwszeństwa do lekarza specjalisty. Nikt głośno nie powie, że zwyrodnialec powinien robić na miche kaszy w kopalni, bo go obrońcy praw człowieka zjedzą, ale ze czyjegoś bachora utrzymujesz z własnego portfela to już przeszkadza?

      Ja nie mam ochoty płacić na frankowiczow,imigrantów, polityków, zachcianki mniejszości seksualnych czy budowę drogi, z której nie korzystam. I co?

      • To teraz porównaj budżet państwa, utrzymujący te hordy więźniów i budżet państwa po pierwszych miesiącach stosowania 500+.

        i zdradź proszę, jakież to zachcianki mniejszości seksualnych są opłacane z twoich pieniędzy? Mamy w Polsce państwowe kluby dla gejów?

  13. Program miał zwiększyć przyrost naturalny, skoro w innych krajach nie zwiększył to tym bardziej i u nas się nie zwiększy więc już klęska jest. Dlaczego jedynki są poszkodowane i nie mogą wyjechać na te przysłowiowe wakacje czy kupić buty z CCC. Nie żałuję i nie wytykam tym którzy biorą 500 +,bo skoro mogą to pewnie że brać. Tylko ja nie zdecyduję się na drugie bo 500 plus, ale jak miałabym pewność ze dziecko będzie miało żłobek i przedszkole a ja będę mogła wrócic spokojnie do pracy. Więc moim zdaniem program nieudany a wszyscy za to zapłacimy bo pieniadze z nieba nie lecą!

  14. Jak dla mnie ten program nie niweluje nierówności tylko je pogłębia – wciąż trudno się dorobić czegoś swojego, młode i pracujace małżeństwo z 1 dzieckiem wynajmujące mieszkanie nie dostanie nic podczas gdy bogata mamusia z willa z basenem dostanie 500 bo ma 2 dzieci:-D Nie dostaną też nic rodzice utrzymujący 4 dzieci z których 3 jest studentami (umówmy się że na studiach są duże wydatki a nie każdy kierunek, zwłaszcza studiów dziennych, daje możliwość dorabiania). gdyby program był sprawiedliwszą, zapewne nie wzbudzałby tyle goryczy w narodzie.Oczywiście nie są temu winni rodzice i ich dzieci,szczęśliwie załapujący się do programu.Każdy kto jest obywatelem i płaci podatki może mieć zastrzeżenia jeśli został pominiety, to nie zazdrość lecz słuszne upominkowe się o swoje prawa.

  15. Hej. Ja tu pierwszy raz piszę, bo dziś odkryłam ten blog. Jest super:D Zgadzam się z Autorką co do 500+. Ja mam 2dzieci niezależnie od programu i chętkę mam na więcej, i nie liczę na kasę od państwa. Natomiast dla tych co się buntują, że ich pieniądze są wydawane na ten cel mam propozycję: niech moje dzieci w przyszłości zarabiają tylko na moją np emeryturę. Koniec tematu. Ktoś nie ma dzieci bo nie chce, jego sprawa. Ja inwestuję moje życie, pieniądze, zdrowie, pracę, siły itd itp, w moje dzieci i będę miała od nich np emeryturę, a wierzę, że też pomoc.
    W temacie zaś chamstwa w kwestii 500+: moja siostra ma 8 dzieci (w związku z tym w ogóle nie będzie miała emerytury, choć zapieprza na 4 etaty w domu i wprowadzi 8 wykształconych, oczytanych i inteligentnych podatników do systemu); usłyszała niedawno że tyle kasy dostaje na te dzieci, to się zapytała gościa czy jak jest dzieci więcej to mniej jedzą i zużywają ubrań, czy proporcjonalnie tyle co np dwoje dzieci? No oczywiście proporcjonalnie więcej. To się zapytała po drugie czy facet myśli, że do tej pory siedzieli w krzakach??? Trochę mu się głupio zrobiło.
    Reasumując: program nieidealny, ale potrzebny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here