Niby można powiedzieć, że tylko niemowlęciu zwisa to, czym się nakrywa, ale nawet to nie będzie prawdą. Prawda jest taka, że to na czym śpimy i pod czym śpimy ma kolosalne znaczenie i wie o tym każdy, kto wstaje z bólem głowy spowodowanym kiepską poduszką lub kto pół nocy walczy z uciekającą podstępnie kołdrą. A już bardzo fakt dobrej pościeli i zawartości tejże pościeli docenią ci, którzy tę pościel piorą, prasują i krochmalą. Powiedzmy sobie szczerze, do ostatnich dwóch grup ja się nie zaliczam. Żadna siła na tej planecie nie namówi mnie na prasowanie pościeli, a krochmalić tejże zwyczajnie mi się nie chce. Kwestia prania i wygody spania (rym-cym-cym) nadal jednak pozostaje istotna.

Zarzuciłam więc pytanie na fanpage’u facebookowym i wyłowiłam odpowiedzi jak rybki. One w powiązaniu z moimi doświadczeniami powinny dać w miarę konkretny obraz „pościelówy”. A zatem, drodzy rodacy, pod czym śpimy i na czym śpimy, jeśli już mniej więcej wiadomo, kto z nami to łoże dzieli. I nikogo nie zdziwi fakt, że zasypiamy we dwójkę, a budzimy się w piątkę plus zwierzę domowe typu pies lub kot, z czego część przybyłych śpi w poprzek, część na nas, a część jeszcze inaczej. Samo życie, prawda?

Żeby było w miarę jasno i przystępnie, podzieliłam kołdro-pościelo-poduszki na poszczególne marki. Część z nich poznałam w codziennym użyciu, część należy do doświadczeń czytelników. Zapinamy pasy i do boju.

Pościel z Lidla

W Lidlu kupowałam pościel bawełnianą dla dzieci (rozmiary jak dla dorosłych, 140×200) i pościel satynową dla dorosłych (rozmiary te same). Wrażenia mam mieszane. Bawełna pościeli dziecięcej jest jednak w dotyku nieco inna niż bawełna innych firm i nie wiem, czy zapisać to na plus czy na minus. Na pewno jest sztywniejsza. Spisuje się, daje radę, nie odkształciła się, nie zmechaciła, nie porwała, nie skurczyła, a pranie robię zawsze w 60 stopniach. Czasem nawet w wyższej temperaturze i dodatkowo do każdego prania daję Sanytol (polecałam ustrojstwo jakiś czas temu) z racji pewnych dziecięcych przypadłości. Wysokie temperatury pościel z Lidla znosi mężnie.

Komplet z satyny jest za to wybitnie irytujący. Elektryzuje się, choćby nie wiem, jakich płynów do płukania używać, jest śliski i kołdra w nim „jeździ”. Zmechacił się, choć przyznaję, nie zdeformował i nie skurczył. Komplet mam od, żeby nie skłamać, trzech lat i zmechacenie to jedyne, co się z nim stało. A nie, przepraszam, jeszcze wypłowiał, ale to wybaczam (jest fioletowo-granatowy).

Do czego mogę się przyczepić? Do zapięcia, to po pierwsze. Jest na guziki, ale guziki z biegiem czasu ulegają destrukcji, zapinanie jest upierdliwe (wyznaję zasadę, że jeśli życie może być łatwiejsze, to należy je takim uczynić) i znacznie lepiej sprawdza się system „na zakładkę” lub na zamek błyskawiczny. Zamek zresztą jest w drugim lidlowym komplecie, tym satynowym.

Po drugie do rozmiarów poszewki na poduszki. Lidl dopuszcza jedynie słuszny rozmiar 70×80 cm. I ni cholery nie uświadczysz innego. A ja mam wszystkie poduszki w rozmiarze 50×60 cm. I klops. Poszewki na poduszki w tym rozmiarze bez problemu mogę dostać w IKEA i to nawet niekoniecznie w komplecie z poszwą na kołdrę. Również solo. Drogi Lidlu, może by tak rozszerzyć ofertę, hę? To jest przyczyna, dla której nie kupuję u ciebie kompletów pościeli. Po co mi poszwy na poduszki, które muszę przerabiać?

Tego, co w środku, czyli kołder i poduszek w Lidlu nie kupowałam i nie mogę w związku z tym nic na ich temat powiedzieć. Dorzucę jednak opinie czytelniczek.

Paulina pisze tak:

Jak dla mnie rewelacyjna jest pościel lidlowska. Mam od 1.5 roku i kolory są nadal piękne, nie zmechaciła się, nie zbiegła w praniu i najważniejsze nie wygląda jak szmata. Byłam pozytywnie zaskoczona ponieważ przy dobrych wiatrach na promocji można ja kupić za 40 zł.

Anna pisze tak:

Kołdry z ikei, lidla są ok. Dobra też jest hoie z jyska.

Gosia dodaje:

A ja bardzo lubię w lecie satynę bawełnianą a w zimie jersey i nawet w szoku jestem, bo z Tchibo i Lidla są fajne.

Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia z kołdrami i poduszkami z Lidla i chciałby się nimi podzielić (doświadczeniami, nie kołdrami 🙂 ), to zapraszam do komentowania.

Pościel z IKEA

Nooo, to nie jest tak, że już zakasuję rękawy, by stawiać ołtarzyk, muszę jednak powiedzieć, że z IKEA jestem bardzo zadowolona. Cóż posiadam? Ano komplety pościeli dziecięcej, z bawełny. Pomijam już radośnie odjechany desing, bo – umówmy się – nie jest to rzecz najważniejsza, ale naprawdę jest na czym oko zawiesić. Ręce same się wyciągają w sklepie, prawda? Właśnie.

Ogromną zaletą kompletów pościeli z IKEA jest właśnie różny rozmiar poduszek. Może być 70×80 i ten omijam, ale może być 50×60 i ten kupuję. Poszewki na poduszki w tym rozmiarze (i w każdym innym też) można kupić zupełnie osobno, pakowane po dwie, w neutralnych kolorach bez wzorków, co jest, moim skromnym zdaniem, marketingowym posunięciem genialnym, bo istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że jadąc tam po poszewki człowiek wróci przy okazji z jakąś szafą. Nie mówcie, że tak nie macie, błagam, nie chcę być sama w moim szaleństwie! 🙂 Rozmiar poszewek na kołdry też może być różny w różnych kompletach i to jest piękne.

Jak spisuje się pościel z IKEA? Bardzo dobrze. Używam od trzech lub nawet czterech lat. W tym czasie niezliczoną ilość razy była prana w 60 stopniach, czasem nawet w 90 stopniach (a co). Nie skurczyła się, nie zniszczyła, nie zniekształciła, nie podarła. To znaczy wróć, podarła się, ale rozdarcia są efektem dziecięcej działalności, a nie zużycia materiału. Jak się używa poduszki jako pocisku balistycznego, to wiecie… Świetnym rozwiązaniem jest zamknięcie „na zakładkę”. Człowiek nie stacza walki z niezliczoną armią guziczków, nie pokonuje zamków, wszystko pięknie się trzyma i nie wypada.

Co ze środkiem? A tu już różnie. Kołdrami IKEA jestem zachwycona. W najbliższym czasie mam zamiar dokupić jeszcze dwie. Genialnie znoszą pranie w pralce (w 60 stopniach i więcej), bardzo szybko schną. Nie zbrylają się, nie deformują. Są lekkie, ale ciepłe. Dostępne w różnych rozmiarach (ja mam 140×200). Bez kitu, to jeden z najlepszych moich zakupów w ostatnich latach.

Zupełnie nie mogę tego samego powiedzieć o poduszkach. Są za miękkie i nie stanowią odpowiedniego oparcia (mam wrażenie, jakbym spała bez poduszki). Nie próbujcie prać ich w pralce, to bez sensu. Wyciągamy zbrylone coś, z czym nie wiadomo co potem robić. Poduszek z IKEA mam kilka i niestety wszystkie zachowują się tak samo.

Na koniec dołączę jeszcze wypowiedź Ani:

„Pościel z ikei też daje radę, db wygląda nawet nie prasowana, w poszewkach kolory się nie sprały w 60c, chociaż już lekko widać że pościel jest zmęczona 😉 i duży plus dla prześcieradeł z Ikei za to że się nie kurczą i gumki trzymają 🙂 Poduszki z Ikei nam nie podpasowały, wolimy z Jyska.”

Pościel z Westwing Home and Living

Mam dwa komplety pościeli właśnie od nich, wyobraźcie sobie. To nie są rejony, w które zwykłam zaglądać, bo 160 zł za komplet pościeli w promocji (poza promocją 290 zł) albo 279 zł (poza promocją 520 zł) to dla mnie cena zaporowa i żadna siła na tej planecie nie zachęci mnie do wydania takich pieniędzy, ale szczęśliwie kiedyś dostałam bon na 300 zł w właśnie w dwa komplety pościeli się zaopatrzyłam. I jak tam one?

Bawełna. Bardzo dobrze się ta bawełna sprawuje w użyciu i w praniu, a i widać, że jest dobrej jakości. Tu zaliczamy lekką ulgę, bo wiecie, wydać prawie trzy stówy na badziew to ból jak cholera. No więc tu badziewia nie uświadczymy i jeśli spojrzeć od tej strony, to z czystym sumieniem mogę pościel polecić. Byłoby zupełnie miodnie i pogodnie, gdyby nie dwie wady, w tym jedna wybitnie upierdliwa.

Chodzi o zapięcie. Kurczę, nie wiem, co poeta miał na myśli, albo też – dopuszczam taką możliwość – ja jestem jakoś wybitnie niegramotna i nie ogarniam sprawy bez instrukcji obsługi, ale tam zapięcia nie ma. No nie ma wcale. Nie że zakładki, nie że jakieś przewężenie, że kołdra nie wypada (jak w kompletach z IKEA), po prostu nie ma. Trzeba je sobie chyba zrobić. Poszwa teoretycznie w rozmiarze 140×200 w rzeczywistości jest znacznie dłuższa i chyba trzeba ją skrócić, nie wiem, zawinąć, dorobić guziczki, zamek, cokolwiek. Ja przerobiłam na zakładki. I hula, ale wiecie, to średni interes wywalać ileś tam kasy na pościel, którą potem trzeba własnoręcznie wykończyć. Taka pościel w stanie deweloperskim. Jeśli już płacę, to, do licha, płacę też za nieupierdliwość, nie tylko za jakość. Tutaj pościel z Westwing ma gigantyczną krechę.

Druga rzecz to – oczywista oczywistość – rozmiar poszewek na poduszki. Jedynie słuszne 70×80 cm, nie ma zmiłuj. A nie, ostatnio wlazłam na ich stronę i zobaczyłam 60×63 cm. Marna pociecha. Poszewki oczywiście nie pasują.

Pościel z Aldiego

Z marketem Aldi doświadczeń nie mam żadnych, pozwolę sobie jednak zacytować wypowiedź Anny:

„Kołdry z Aldiego z okotestem – są 2: cieńsza i grubsza, spinane razem kilkoma napami, na przejściówkę letnio-wiosenną wystarcza ta cieniutka [np. teraz], na zimne noce grubsza, a na mrozy podwójna, kołdry są lekkie i łatwo się upychają w małych przestrzeniach szafkowych 😉 Do tego też w Aldim dokupiliśmy poszewki – piorę w 60c i nie prasuję, nie widać zgnieceń, nie mechaci się, kolory nadal te same po kilku latach.”

Pościel z Jysk i kilku innych miejsc

Jolanta ma o niej zdanie delikatnie mówiąc negatywne:

„Pościel z Jysk zbiega się po pierwszym praniu po 15 cm na bokach (prana zgodnie z zaleceniem – 40 stopni, BTW 40 stopni dla pościeli… świat się skończył)”

Pozytywne wypowiedzi padały pod adresem kołdry z Jysk i poduszek, czyli tego, co w środku. Ola ma kołdry robione na zamówienie w pracowni kołder i to też jest jakieś rozwiązanie. Zamawiamy i mamy na długie lata dokładnie taką, jakiej potrzebujemy, czyli odpada nam problem z nietrafionym zakupem. Odnośnie pościeli Ola wypowiada się tak:

„Poduszki mamy milionzłotowe z Hildinga, Vasco Prime, i to są pierwsze które mój mąż pochwalił, a sypiamy razem już 13 lat. Kupowaliśmy wcześniej piankę z Ikea po 45 ziko. Wygodnie na niej było tak z pół roku i wymiana… Jeśli chodzi o poszwy to wybieram Faro satynę bawełnianą.”

Na koniec coś, co mi wpadło w oko. Nie mam pojęcia o jakości tej pościeli, ale design rzucił mnie na kolana i ostatnim wysiłkiem przybiłam sobie do stołu rękę sięgającą po kartę kredytową 🙂 Znalezione na mall.pl.

posciel_krecik

Zdjęcie z mall.pl.

Zdjęcie z mall.pl.

Sama bym sobie kupiła 😉

No dobrze, jeśli ktoś z was chciałby coś jeszcze dorzucić do tego zbioru wiadomości, to zapraszam serdecznie do komentowania. Kto wie, co razem odkryjemy? 😉