Pamiętacie zapewne, że niedawno pisałam, o cudownej sytuacji dnia codziennego, kiedy znikają pieniądze, które wydawałoby się, że mamy. Były i nie ma. Czary jak nic. Ponieważ jednak nic nie dematerializuje się tak po prostu, nie sublimuje z bytu w niebyt, to trzeba przyjąć, że przyjmuje inną formę. W przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia właściciela, i dotyczy to także pieniędzy. Gdzie więc znikają pieniądze? W drobnostkach, błahostkach, groszowych lub kilkuzłotowych wydatkach, których ilość – po zsumowaniu – byłaby dla nas nie lada zaskoczeniem. Uszczelnienie niekontrolowanego wycieku pieniędzy to podstawa, by w ogóle myśleć o oszczędzaniu, a w tym ograniczaniu wypływu pomocne będą trzy magiczne słowa. Pieniądze, jak cudownie zniknęły, tak samo cudownie mogą do nas wrócić. Nie wierzycie? Ha!

O tych trzech słowach też już wam kiedyś wspominałam, ale chętnie do nich powrócę, bo zwyczajnie warto. Patent na zatrzymanie pieniędzy w portfelu jest bardzo prosty i do zastosowania u wszystkich, bez względu na sytuację majątkową. Człowiek mało zarabiający oszczędzać musi, to oczywiste. Człowiek zarabiający dużo też, bo jeśli masz duże dochody, ale ogromne wydatki, to tak samo nic nie oszczędzasz i twoja sytuacja ani trochę nie różni się od sytuacji mało zarabiających.

No dobrze, do adremu, do adremu. Co to za słowa? Z przyjemnością jeszcze raz rozwieszam transparent i wyciągam sztandary, ochoczo nimi powiewając:

„CZY NA PEWNO”.

CZY NA PEWNO to zakupowy hamulec bezpieczeństwa sprawiający, że każdą złotówkę oglądamy z trzech stron, zanim ją na coś przeznaczymy. CZY NA PEWNO zmusza nas do refleksji i sprawia, że początkowe decyzje – często podejmowane pochopnie i pod wpływem emocji – weryfikujemy. CZY NA PEWNO każe się zastanowić co do sensowności danego wydatku (często właśnie tego groszowego) i wiecie, co się najczęściej okazuje? Że wcale nie na pewno, że spokojnie damy sobie radę bez, przeżyjemy i mało tego, życia naszego fakt nieposiadania nowej rzeczy ani trochę nie uszczupli i nie zuboży.

Nie, nie, nie, nie namawiam, by być jak Szymon Słupnik, którego „powołał Pan na słup”, bez kontaktu z rzeczywistością, fanatycznie odgradzającego się od dóbr doczesnych. CZY NA PEWNO to prosty sposób, by przejść z „być” do „być i mieć”, czyli być rozsądnie, tak by sposób życia owocował oszczędnościami. Jak to wygląda w praktyce? A proszę uprzejmie.

Niedaleko mnie jest bardzo fajny lumpeks. Zaglądacie do second handów? Ja tak. Można wyszperać fantastyczne ubrania, często zupełnie nowe, można obkupić się za bezcen. Zaraz, zaraz, zatrzymajmy się przy tym obkupić. Poszłam więc sobie w dniu, kiedy wszystko jest za 3,50 zł, wyszperałam to i owo, potem jeszcze coś dołożyłam i jeszcze, i znowu, i w rezultacie udałam się do przymierzalni z całą stertą ubrań. Wtedy właśnie włączyło mi się CZY NA PEWNO.

portfel

Okazało się, że z pewnością nie potrzebuję kolejnych podkoszulek, bo mam ich całą masę (choć te są bardzo fajne). Nie potrzebuję także kolejnej bluzki koszulowej, bo mam ich trochę i w nich nie chodzę (może warto zajrzeć do własnej szafy?). Owszem, przydałaby się marynarka, ale nie taka, jaką właśnie przymierzałam, zrezygnuję więc z zakupu i poszukam gdzie indziej. Gdybym nie zaciągnęła hamulca bezpieczeństwa w postaci CZY NA PEWNO, wyszłabym uboższa o ponad 30 zł z naręczem ciuchów, których w rzeczywistości niekoniecznie potrzebuję.

Och, a co to jest 30 zł – ktoś powie. Fakt, kwota sama w sobie nie jest powalająca, ale jeśli zbadamy takie dokonywane pod wpływem emocji wydatki w skali miesiąca, okaże się, że 30 zł zmieni się w 150 zł lub 300 zł. Kiedy więc włączamy sobie CZY NA PEWNO, dystrybuujemy pieniądze o wiele rozsądniej, co z kolei sprawia, że możemy sobie pozwolić na coś, co do tej pory było poza naszym zasięgiem i jeszcze znajdzie się grosz, który można odłożyć.

Gdzie odłożyć? Dobre pytanie. Patronem tego cyklu oszczędnościowego jest BGŻOptima, co okazało się ciekawym zbiegiem okoliczności, bo umieściliśmy tam nasze pieniądze na długo wcześniej, zanim pomysł współpracy w ogóle powstał. Najpierw mieliśmy „Lokatę bezkarną”, bardzo ciekawa opcja, lokata, przy której nie traci się naliczonych odsetek, jeśli zerwie się ją przed terminem. Oprocentowanie było bardzo konkurencyjne. Lokata się zakończyła (nie zrywaliśmy), pieniądze poszły na remont mieszkania, a teraz w BGŻOptima mamy konto oszczędnościowe, na które wpływa świadczenie z 500+. Wpływa i sobie jest.

Do oszczędzania trzeba podejść z głową i po ludzku. Zamiast rzucać się w inwestycje, o których nie mamy bladego pojęcia, trzeba zacząć od fundamentów. Budowanie od dymu z komina zostawcie innym. Po pierwsze więc prześwietlić i okiełznać groszowe wydatki („Prawie nic nie wydaję, więc gdzie są moje pieniądze?”), wprowadzić w życie hamulec bezpieczeństwa w postaci trzech magicznych słów CZY NA PEWNO, zaoszczędzone pieniądze odkładać w sposób prosty, zrozumiały, dający się kontrolować i pewny. Kiedy już zbudujecie sobie porządną poduszkę finansową, będziecie mogli przejść na wyższy poziom. Czego wam gorąco życzę.

PS. Na zdjęciu mój portfel. Mój stary, dobry, wytarty portfel. Męski zresztą. Nie zamienię na żaden inny 🙂

PS2. Zachęcam was do przeczytania raportu „Polak Oszczędny 2016„. Mówiąc wprost – sprawdź, na jakim jesteś etapie 🙂

2 KOMENTARZE