Jeśli mamy małe dzieci, takie powiedzmy do pierwszej czy drugiej klasy podstawówki, to wiadomo, że wycieczki powinny być krótkie. Młody człowiek szybko się męczy i co prawda dzieci nie śpią, a się ładują i po krótkiej drzemce przypominają pewne mocno reklamowane bateryjki, ale jednak mimo wszystko dłuższy wypad może dać mocno w kość. Jeśli wycieczka, to maksymalnie kilkugodzinna, by towarzystwo wróciło pełne wrażeń, ale bez przekroczenia delikatnej granicy, za którą zaczyna się płacz i zgrzytanie zębów ze zmęczenia.

Ludzie z (Z)Dolnego Śląska mają nieprawdopodobne szczęście mieszkać blisko terenów górskich, przy czym nie są to górki wysokie, ot, takie w sam raz dla małego globtrotera. Mają też szczęście mieć w zasięgu miejsca wcale nie górzyste, ale i tak niezwykle ciekawe. Dzisiaj o dwóch z nich. Jeśli nie jesteście z Dolnego Śląska, ale zawitacie tu na wakacje, koniecznie je odwiedźcie. Nie pożałujecie ani wy, ani tym bardziej wasze dzieci. Dużo wrażeń, piękne okoliczności przyrody i wszystko w promieniu 100 km od Wrocławia.

Kolorowe Jeziorka i Rudawy Janowickie

Rudawy Janowickie, część Sudetów, tak naprawdę czeka jeszcze na schodzenie przez nas i porządne wydeptanie ścieżek, ale dla kogoś, kto zjawia się tu po raz pierwszy, idealnym pierwszym spotkaniem są Kolorowe Jeziorka. Absolutnie fantastyczne miejsce bardzo niedaleko Bolkowa, w Wieściszowicach. Tuż przed samym miejscem docelowym (mówiąc językiem nawigacyjnym) są cztery parkingi, przy czym trzy zamknięte, a jeden płatny i to ten płatny właśnie jest czynny. Koszt parkingu to 10 zł. Jeśli się tam wybierzecie, to nie róbcie, proszę, obory jak pół Polski i nie blokujcie dróg dojazdowych, zwłaszcza jedynego skrzyżowania we wsi. Zaoszczędzicie te pieprzone 10 zł (mniej niż paczka fajek), a zablokujecie drogi i utrudnicie ludziom egzystencję. Żal było patrzeć na to, co wyczyniały polskie buraki i cebule, naprawdę. Tu na niczym innym się nie zarobi, zostaje ten parking. Dajcie zarobić ludziom w czarnej dziurze.

Trasa jest stosunkowo krótka, niezbyt pod górę i przedszkolaki spokojnie dadzą radę. Nie nadaje się na przejechanie wózkiem, dlatego młodsze dzieci lepiej umieścić w chuście lub turystycznym nosidle. Widziałam dwulatki grasujące samodzielnie, ale jest to możliwe tylko w okolicy dwóch najbliższych jeziorek, potem konieczna będzie pomoc rodzica.

Kolorowe Jeziorka nie są tworem naturalnym, to pozostałość po wydobyciach, a ich fenomen polega na dwóch rzeczach. Po pierwsze woda ma w nich absolutnie fantastyczny kolor, który powstaje na skutek rozpuszczania w wodzie minerałów. Największe wrażenie robi jeziorko niebieskie, ale jest też żółte, czerwone i zielone. Po drugie jeziorka stopniowo zanikają. Za kilka, kilkanaście lat może ich już nie być, dlatego spieszcie się je odwiedzać, tak szybko odchodzą.

Ani grama filtrów, praktycznie zero edycji poza poprawieniem ostrości. Autentyczne kolory. To Rudawy Janowickie i Kolorowe Jeziorka. Wodę zabarwiają minerały. #lowersilesia #dolnyslask #rudawyjanowickie #kolorowejeziorka #nofilter #nature #naturephotography #naturelovers #landscape_lovers #transfer_visions #igrecommend #way2ill #youmobile #igerspoland #igrecommend #mobilemag #main_vision #rsa_ladies #illgrammers #jj_mobilephotography #mobile_perfection #lubiepolske #loves_poland #super_polska #polandphotos #pocztowkazpolski #ig_great_pics #ig_europe #igersdaily #mobilnytydzien103

A photo posted by Malwina Ferenz (Krusz.) (@kruszyzna) on

Gdyby ktoś moim słowom nie dowierzał i uparł się zabrać wózek (jak my, łosie, nieświadomi niczego zabraliśmy rower), to zdjęcie poniżej pokazuje, dlaczego to jest bez sensu 😉

Sama trasa jest niezwykle malownicza i po prostu sama przyjemność tamtędy przechodzić (jeziorka to jedno, są jeszcze punkty widokowe), a okoliczności przyrody przypominają Kvacańską Dolinę, którą mieliśmy okazję zobaczyć na Słowacji. Z pobytu tam powstało potężne nocisko i gdyby ktoś chciał rzucić okiem w poszukiwaniu inspiracji wyjazdowych, to służę uprzejmie, państwo se klikną link poniżej.

Słowacja. Tatry Wysokie, Tatry Niskie. W góry z trójką dzieci – gdzie pójść, co zobaczyć?

W każdym razie podobieństwo do Kvacańskiej Doliny momentami jest uderzające. Są momenty, kiedy trzeba zwrócić baczną uwagę na dzieci. Niby są barierki, ale nie sztuka zjechać w dół po ostrych skałach.

Ile czasu potrzebujemy na przejście? Trzeba liczyć kilka godzin. Oczywiście dla dorosłych to pestka i uwinęliby się znacznie szybciej, ale tu mówimy o wyprawie z dziećmi. Postoje na kanapeczki, na siusiu, na zbieranie szyszek, na mamo, bolą mnie nóżki itp. – to trochę zajmuje, czyż nie? 😉

Kolorowe Jeziorka to nie tylko jeziorka, ale też „minijaskinie”, w sam raz na to, by wejść do nich z dzieckiem. Nie do wszystkich, oczywiście, ale przynajmniej jedna z nich to po prostu krótki, skalny tunel, który sprawia dzieciom wiele frajdy i jest zwyczajnie obłędnie malowniczy.

Jakby starczyło wam sił (ale wątpię 😉 ), to bardzo niedaleko jest Bolków, a tam wspaniały, średniowieczny zamek. Jest na czym oko zawiesić, oj jest! Więcej zdjęć z Rudaw Janowickich znajdziecie na moim Instagramie.

Arboretum w Wojsławicach

Arboretum w Wojsławicach to filia Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu, założona w 1813 roku. Aż dziw bierze, że o niej wcześniej nie słyszałam. Przywdziewam włosienicę, biorę bicz, by porządnie się wybatożyć w czynie pokutnym, zanim napiszę coś więcej. No, zrobione 🙂

Arboretum warto odwiedzić z dziećmi z kilku powodów. Po pierwsze szał ciał i uprzęży, jeśli chodzi o rośliny. Imponująca kolekcja rododendronów (konieczna wycieczka w maju, w czasie kwitnienia), oszałamiający zbiór lilii (ponad 1000 gatunków, kwitną w lipcu) i szereg innych, bardzo rzadkich i bardzo ciekawych okazów. Cud, miód i orzeszki. Po drugie stawy, a w nich kaczki, które są zupełnie oswojone, nie boją się człowieka i jedzą dzieciom z ręki. Zachwytom nie było końca, nie chciały iść dalej. Dzieci, nie kaczki, kaczki to miały w kuprze 😉 Po trzecie bardzo fajny plac zabaw, miejsca do odpoczynku z dziećmi, toalety specjalnie dla dzieci, miejsce na grilla i na ognisko, sporo miejsca na rozłożenie się z kocykiem i piknik – no po prostu kwintesencja prorodzinności. Po czwarte w końcu świetna baza restauracyjna, lody, galeria pamiątek i wszystko, co służy dopieszczeniu turysty. Idealne miejsce do rodzinnej wycieczki na cały dzień!

Wstęp do Arboretum jest płatny, można płacić kartą. Honorują Kartę Dużej Rodziny i mieliśmy z tej okazji jakąś zniżkę, ale nie pamiętam jaką. Za wejście dla trójki dzieci i dwojga dorosłych zapłaciliśmy 50 zł. Parking przy Arboretum jest bezpłatny.

kaczki

W Arboretum kaczki jedzą z ręki.

plac_zabaw

A plac zabaw jest bardzo dobrze pomyślany (na zdjęciu tylko jego część, rzecz jasna).

Arboretum najłatwiej odwiedzić wrocławianom i ogólniej, mieszkańcom (Z)Dolnego Śląska, ale jeśli mieszkacie na co dzień w innym rejonie kraju i wybieracie się w te okolice na wakacje, to koniecznie tu zajrzyjcie. Nie pożałujecie.

Mam nadzieję, że zachęciłam was do zboczenia w okolice Kolorowych Jeziorek w Rudawach Janowickich i Arboretum. Od czasu do czasu wrzucam jakieś turystyczne małe co nieco z naszych jednodniowych (lub kilkudniowych) wypadów, więc bądźcie czujni. Ostatnio zaliczyliśmy Międzygórze i czeską Ścieżkę w Chmurach (klikando, klikando). Najlepiej zapisać się do newslettera, wtedy nie umknie wam żaden tekst lub skorzystać z czytników typu Feedly. Wtedy też wam nie umknie.

PS. Gdyby ktoś się pytał – wszystkie fotki zrobiłam telefonem. Wszystkie na moim Instagramie (za wyjątkiem chyba czterech) są zrobione telefonem. Wszystkie, jeśli są edytowane, to też telefonem. Z telefonem da się, jak widzicie, bardzo wiele zrobić 😉

17 KOMENTARZE

  1. A ostatnio właśnie zwiedzamy Wrocław i okolice to może nawet się odwiedzi Jeziorka… :>
    Póki co zaliczylismy muzeum i Zoo.
    Afrykarium skradło mnie bez reszty, och ach <3

  2. Kolejkowe jest też w Gliwicach (otwarte około miesiąca temu), byłyśmy wczoraj. Jesli chodzi o gliwickie, to jednorazowo można się przejść, ale primo: nie ma toalet dla zwiedzajacych (jest w sąsiedniej galerii handlowej, ale w kwestii siusiu to dla trzylatków słowo „sąsiednia” stanowi wyzwanie); sedundo: makiety ruchome sa 3, co prawda twórcy nadrobiłi fantazją w projektowaniu postaci na makietach (pan sikajacy pod drzewem, gazeta w kiosku „super ssak”), ale – ja policzyłam – dla czteroosobowej rodziny wejście to wydatek 70 pln.

  3. ach…ostatni raz byłam tam na ćwiczeniach terenowych na studiach (jestem po geologii). Pamiętam, że lało jak diabli. Faktycznie, fajne miejsce na wycieczkę z dziećmi ok. podstawówki i starszymi (starszym można już uprzykrzyć życie wykładem ;P ) . Polecam też zabrać dzieci do Kletna. Jest tam taka hałda, na której organizują czasem zawody w zbieraniu minerałów. Generalnie dla dzieci super zabawa bo naprawdę ciężko czegoś fajnego nie znaleźć. Noclegów jest cała masa, jest park linowy i naprawdę piękne widoki jak się tylko wejdzie na górę (wózkiem się da). Polecam też z dziećmi zobaczyć sztolnie walimskie (między Walimiem a Rzeczką).

  4. Człowiek żyje tyle lat na świecie i nie słyszał o takich cudach w Polsce. Na szczęście jest Krusz! Dziękuję za otwarcie przede mną drzwi do tego tajemniczego ogrodu. Z półobrotu! Cmokam! :*
    (Tymczasem idę sobie zrobić takie zielone jeziorko w wannie).

  5. Krusz, a ja ma takie pytanie: czy udało Wam się wybrać na jakąś wycieczkę, taką turystyczno-krajoznawczą, kiedy młodzież była nieco młdsza, czyli ta młodsza część młodziezy w wieku ok 2,5-3 lata? 😉 I mozesz to polecić? Dinozaury w Krasiejowie mamy zaliczone – trzeba zrobić z rok przerwy, żeby wspomnienia nieco się zatarły i szukam pomysłu na inne miejsce, takie coby było dostepne z wózkiem jednak – pewnie przez większość czasu pusty by jechał, ale jakby nóżki nie dały rady, to trzeba gdzieś dupkę usadzić, (a nosidła nam nie leżą) 🙂

  6. Wpisuję na listę rzeczy do zrobienia. Zarówno odwiedzenie jeziorek, jak i nauczenie się robienia zdjęć telefonem. Pewien dobry fotograf powiedział mi kiedyś, że najlepszy aparat to taki, który akurat masz przy sobie 🙂