Urodziny. Tort przygotowywany nocą, zdmuchiwanie świeczek, armia kuzynów czekająca z talerzykami, wujek Zenek celujący we wszystkich aparatem w poszukiwaniu idealnego kadru, niech ktoś poda ten lepszy nóż z kuchni, bo tym się nie da kroić i tort się rozwala, śpiewanie „Sto lat”, zaczekaj, ty też dostaniesz, a teraz dzieci idźcie się pobawić, a dorośli sobie porozmawiają. Znacie to? Jeśli znacie albo co gorsza jeśli praktykujecie, to wiedzcie, że jesteście modelowym przykładem ciemnogrodu i wstecznictwa, siedzicie jeszcze na drzewie i zejdziecie dopiero w następnym stuleciu. Zupełnie nie nadążacie. Nie tak się teraz powinno urządzać urodziny, nie tak.

No to może sala zabaw i basen z kulkami? Panie animatorki, które wymyślą zajęcia dla zaproszonej klasy lub grupy przedszkolnej, nadmuchają baloniki i pokroją zamówiony tort? Nadal siedzicie na drzewie i nawet nie zmieniliście gałęzi na niższą. Sala zabaw jest już zupełnie passé. Myślicie, że to takie modne i postępowe zostawić w szafkach zaproszenia dla wybrańców (no bo przecież nie cała klasa czy grupa, nie przesadzajmy), którzy potem przez dwie godziny pozjeżdżają wspólnie na plastikowej zjeżdżalni prosto w piłeczki? Nie, moi drodzy, nie. Jeśli chcecie być prawdziwie modni, nowocześni, cool, jazzy i do przodu, musicie wznieść się na poziom wyżej i zorganizować urodziny w sposób jedynie słuszny. A jakiż to? Ha!

Sposób nr 1. Wynajmujemy klub golfowy. Mam powtórzyć? Klub golfowy. W tym klubie oprócz nauki golfa zapewniamy przejażdżki bryczką i kucykami, a wynajęty instruktor przeprowadzi warsztaty z pieczenia pizzy. Sposób nr 2. Wynajmujemy klub sportowy oraz jakąś osobę, która w ramach zlecenia rozpali w gościach miłość do sportu i w ten sposób sobie dorobi, biedaczysko, bo pewnie na co dzień uczy w szkole czy coś w tym guście. Sposób nr 3. Wynajmujemy skate park i szanowni goście zaliczają kurs jazdy na deskorolce, oczywiście pod okiem doświadczonego instruktora. Sposób nr 4. Zapraszamy w umówione miejsce (może być klub golfowy, a co tam) grupę klaunów, która da specjalne urodzinowe przedstawienie. Nie chcemy klaunów? Możemy zorganizować kurs robienia lizaków i pokaz robienia tychże. Dodatkowo w grę wchodzi 20-minutowy występ mima lub baletnicy (tak, tak) w cenie 180 zł/gość oraz profesjonalny teledysk i film dla wszystkich gości na płytkach CD (700 zł).

Nie organizujecie w ten sposób urodzin? Pomyślcie o tym koniecznie. Weźcie pod uwagę, że taka impra zawiera podskórną obietnicę wypasionego prezentu. Przecież jeśli zapraszasz dzieciary do klubu golfowego, to nie dadzą ci kredek Bambino, co nie? Na dobrą sprawę nie oczekiwałabym niczego poniżej drona lub hulajnogi z elektrycznym napędem. To już wersja absolutnego minimum. Niech się sprężą, co nie? Ty im zapewniasz warsztaty z pieczenia pizzy, a to coś innego niż jakieś kulki. Na kulki to każdy głupi potrafi zaprosić. Ty pokaż, że jesteś lepszy, a reszta społeczeństwa może ci buty czyścić.

Wysyłasz w ten sposób sygnał również do własnej rodziny w kontekście przyszłej komunii. Hola, hola, drodzy państwo, u mnie to urodziny sześciolatka odbywają się w klubie golfowym, macie sporo czasu, przemyślcie strategię. Pod kościół podjadę wynajętą limuzyną, wiadomka, za kieckę nie dam mniej jak 5000 zł, oczywista oczywistość, to nie zaniżajcie poziomu z łaski swojej, co?

Wysyłasz też sygnał do własnego potomka. Jesteś zdobywcą i rządzisz. Otaczasz się lepszymi, czyli tymi, których warto zaprosić do klubu golfowego, bo wiadomo, że nie wygłupią się z jakimś dupiastym prezentem. Ludzie dzielą się na lepszych i gorszych. Tych lepszych jest mniej i ty się do nich zaliczasz. Przecież nie będziesz przestawać z motłochem. Biedota niech organizuje urodziny w domu, ty zrobisz kurs jazdy na deskorolce w wynajętym skate parku. Jesteś tego wart.

Myślicie, że wydumałam sobie te oferty urodzinowe? Nic z tych rzeczy. Są autentyczne. I tak sobie myślę, że świetnie pasuje do tej rzeczywistości pewien młodzian w wieku lat ośmiu, którego w tamtym roku poznaliśmy na Słowacji. Młodzian podszedł do moich córek, zlustrował je z góry do dołu i powiedział:

– Wyglądacie tak, jakbyście miały mniejszy telewizor niż ja.

Dobrze, że nie spojrzał na nas. My nie wyglądamy nawet na radio.

Ikona notki z pixabay.com

17 KOMENTARZE

  1. No, kochana. Opad szczęki zaliczyłam. I pozostaje przerażona. mam nadzieję, że rodzice moich wnuków będą normalni. Póki co 6 latek bawił się „na kulkach’. Tradycyjnie.

  2. Bombowy tekst. 🙂 W naszej klasie rządzą na razie kulkownie (choć i escape game się trafiła). Biję się z myślami, czy urządzać młodej taką imprezę. Raz, że nie wiem, czy mnie stać na 35 zł za gościa, nie licząc poczęstunku i tortu (przy 24-osobowej klasie, a głupio robić selekcję, skoro większość zaprasza wszystkich jak leci), dwa (i to chyba bardziej mnie przeraża) – nie mam ochoty na 24 prezenty (w tym choćby i 5% nietrafionych), bo młoda i bez nich ma już wszystkiego za dużo. Domówka też odpada. Nic, tylko palnąć sobie w łeb. Albo przyjąć z godnością łatkę odludka i dziwadła.

  3. Ja pierniczę, chyba się zapadnę pod ziemię ze wstydu – w najbliższą środę spędzę cały wieczór i pół nocy w kuchni, klejąc totalnie ‚hand made’ tort dla Młodzieńca 5-letniego. Motyw przewodni – ‚Psi patrol’, obecna szajba Mistrza.
    Zero kulek, zero klubu golfowego, tylko my, wymarzony Nerf w prezencie i tort o 7 rano (bo do przedszkola, szkoły, pracy..).
    Normalnie rodzina patologiczna jesteśmy. :)))

  4. krusz olej radio zostań książka ( trojca moze byc komiksem ) ciekawa okladka jeszcze lepsze wnetrze 😛 A tak na marginesie im większa kasa tym bardziej zadarty nos

  5. Z czasem wymagania prezentowe się zmienią, jest nadzieja na lepsze jutro. Nastolatkowie nasi klasowi zrzucają się na wspólny prezent dla jubilata, a tym prezentem jest koperta z tą kasą w środku. I niech sobie sam kupi. Po jednorazowym eksperymencie z polem golfowym wrócili do imprez na sali zabaw, bo się tam można laserami postrzelać, a na golfie nie.

    • Nie eiem, jak to jest z nastolatkami, ale jeśli chodzi o dzieci z przedszkola lub wczesnej podstawówki , to wydaje mi się, że takie urodziny z baletnicą czy mimem i warsztatami pizzy są najbardziej potrzebne rodzicom, by poczuli się lepiej. Dzieciom wystarczy fajny plac zabaw i ich własne towarzystwo.

      • O to to, właśnie. A do tego we wczesnej postawówce dziecko nie przekona rodziców, że golf czy balet to obciach, bo wszyscy inni robią urodziny na kulkach. Nastolatek spróbuje jednak przeforsować swój pomysł, w stylu „co się matka wyrywasz z golfem”, a młodszy nie i na dodatek uwierzy, że to dla niego lepiej. W każdym razie, im dzieciak starszy, tym chyba korba rodziców mniejsza, zwłaszcza jak towarzystwo nie jest już nowe i nie mają przed kim brylować, i ogólnie jest łatwiej z tymi urodzinami. A zatem jeszcze parę lat i spokój 😉

  6. Moja starsza córka po raz pierwszy zaliczyła kulkoland na 5 urodziny – tylko dlatego, że w tym akurat miałam okazję widzieć prowadzone urodziny i to był majstersztyk. Panie autentycznie zaangażowane, przez 2h dzieciaki miały zabawę rewelacyjną, każde dziecko ogarnięte przez 2 prowadzące, każde zaopiekowane, ŻADNEGO marudzącego. Cenowo, na 10 osób + jubilatka to był koszt 320zł, tort niecałe 50zł. Młoda dostała imprezę w ramach prezentu urodzinowego składkowego od nas i od jednej babci. Domówka zapewne wyszłaby podobnie, i do tego sprzątanie… Ale kulkoland nie jakiś mega super hiper, ot, zwykły (ale czysty i pachnący, z fajnym małpim gajem). Dzieci – wybrana ekipa przedszkolna + jedna koleżanka spoza no i młodsza siostra. Na 6 urodziny – to samo miejsce, tylko tym razem po prostu robiłam z koleżanką (różnica między naszymi córkami to 2 tygodnie), dzieci z jednej grupy i i tak razem się bawią, mamy stałą ekipę 😀 Przy okazji spotkanie dla mam (zawsze rezerwowany stolik dla rodziców), bo się dobrze znamy.
    Ale – akurat tu moja córa nie była – kolega z przedszkola robił domówkę (ogród) i… rodzice zorganizowali sami zabawę w szukanie skarbu. I to był hicior, za rok (maj, więc damy radę) też tak zrobię 😀 Trudniej z młodszą, zimą 4 lata skończy – i o ile starsza jako 4latka miała urodziny tylko w gronie rodzinnym, o tyle młodsza już widziała urodziny siostry i też chce – ale wymagania skromniutkie, dopytuje tylko, czy będzie mogła do domu zaprosić Emilkę, Liwkę i Julkę na urodziny 😉 No to czeka nas domówka na 3 zaproszonych gości, luzik. Pomaluję im gębusie jakoś, ogarnę jakieś plastyczne warsztaciki i wyrzucę na zabawę swobodną do pokoju.
    Spotkałam się z organizowaniem urodziny w miejscu typu „laser house”, na 12 urodziny bodajże.

  7. Mam bardzo złe doświadczenia z urodzinami Starszej, a Młodsza jeszcze nie zaczęła świętować, chociaż to już pewnie tuż tuż. Będzie miała jakieś specjalne życzenia, to się zastanowię. Póki co, wypieram.

  8. Oj. Miałam nadzieję, że dowiem się jak fajnie i tanio zrobić w domu bogaty roczek mając dwójkę maluchów na głowie plus etat. Wychodzi na to ze sama jestem konserwą-dinozaurem posypanym wapnem, bo hend i hołm mejd domówka. Niestety w pobliżu brak pola golfowego, a solenizantka ledwie chodzi. Nic to. Lotnisko blisko to może od razu kursy nurkowania! I na torcie się zaoszczędzi, bo w wodzie żaden nie wytrzyma 😉

  9. Ale wstrzeliłaś mi się 🙂 ja w tym roku pierwszy raz toto urządzałam – w ta sobotę … Choć doświadczeń tak od roku mamy bo nieletnia zapraszano ale….horror dopadł co i gdzie?!
    Gdyby nie termin jesienny odbyłoby sie pewnie jakoś grillowo bo na domówkę za małe mieszkanie…..ceny we Wrocławiu nawet tych kulkolandów mnie zmroziły i tu z nieba mi spadła koleżanka….
    Jest miejsce gdzie
    – jest pokoik z kulkami i tymi tam torami przeszkód ( tam dzieciarnia się zbiera)
    – panie prowadzą imprezę zabrały całą czeredę do innej sali i po półtorej godzinie dopuszczono rodzicieli ( kobiety maja moc – drzwi otwarto zaglądamy a towarzycho wcina i popija ( mały poczęstunek w cenie) ze spokojem zgoła podejrzanym-nikt nie wybiegł, omieciono rodzicieli niewidzącym wzrokiem i zaprezentowano …coś…coś czyli ząb dinozaura oraz jakowaśskamielina (masa solna wymiata)
    – rodziciele imprezy nie komentują bo ….bladego pojęcia nie mamy co tam sie działo (supel było mama….koniec)
    – cena nie dość, ze akceptowalna to płaci sie za dzieci KTÓRE PRZYJDĄ nie za ilośc rezerwacji ( tu mnie znajome mamy pouczały by z przedszkola więcej zaprosić bo połowa nie przyjdzie w sezonie grypy- racja)
    – temat sie wybiera Panie podpowiadają i dostosowują do dzieci – wieku, płci…..pytały jacy goście w jakim wieku itp- super
    Generalnie powiem Wam ze da sie ogarnąć sytuację fajnie i bez „iście z torbami”- mega pozytywne zaskoczenie

  10. A nie mozna dzieciom ugotowac pudingu. Prestiz tak wazny w tych czasach. Dzieci tego tak naprawde tego nie rozumieja ale ucza sie od doroslych . Tak naprawde to od nas samych zalezy gdzie beda urodziny diecka. Mysle ze najwazniejsze jest na takich urodzinach bezpieczenstwo dzieci. Bo nie jest to latwe ogarnac samemu naraz 10 czy 20 dzieci.