– Co robisz, mamo?
– Gotuję.
– To my ci pomożemy!

Znacie takie dialogi? Na pewno! Ogólnie to sytuacja bardzo pożądana, kiedy dzieci rwą się do pomocy i gdybyż jeszcze pomoc obejmowała również sprzątanie swoich zabawek, świat wyciągniętym cwałem gnałby w stronę ideału. Prawda jest jednak taka, że w kuchni dzieci najczęściej przeszkadzają i mają silną tendencję do pchania rąk tam, gdzie nie trzeba. A przecież jednocześnie chcą być samodzielne i pękają z dumy, jeśli uda im się czegoś dokonać bez pomocy dorosłych albo jedynie z ich minimalnym wsparciem.

Dlaczego im tego nie umożliwić na niwie kulinarnej? Ludzie, trafiłam na kapitalną książkę kucharską DLA DZIECI. Autorką jest Anna Starmach, którą na pewno znacie z programu “MasterChef”. W treści “Pyszności” znalazło się 60 przepisów (a każdy przepis urozmaicony jest zagadką lub ciekawostką) o różnym stopniu trudności, od najprostszych, z którymi bez problemu poradzą sobie nawet przedszkolaki, po opcję “dla mistrzów”, która wymaga już pewnego obycia kuchennego i wieku co najmniej podstawówki. Coś na śniadanie lub kolację, coś ze słodyczy, ciekawe napoje (np. truskawkowy “szampan”).

starmach

Książka jest bardzo ładnie wydana i przyjazna dla dziecięcego użytkownika. Kolorowa, z obrazkami, przeapetycznymi zdjęciami (wiadomo!), normalnie aż chce się działać. Przy każdym przepisie jest skala trudności oznaczona łyżeczkami. My zaczęliśmy oczywiście od najprostszych.

starmach2 starmach3

Dzieci zakwiczały z radości i domagały się natychmiastowego przejścia od słów do czynów. Poddałam lodówkę wnikliwej lustracji i wyszło na to, że możemy zrobić superproste roladki z szynki, bo tak na już dysponujemy właśnie szynką, roszponką i rukolą, serkiem śmietankowym, papryką i ogórkami kiszonymi. W przepisie są konserwowe, ale konserwowych nie miałam. Rukola i roszponka też nie są u mnie w standardzie lodówkowego zaopatrzenia, ale tak się składa, że oczekiwaliśmy wizyty znajomych i zielenina miała stać się składnikiem sałatki. Więc była.

Opanowałam uczucie paniki i gwałtowną potrzebę sięgnięcia po rękawice ochronne jak dla kosmonauty, po czym wręczyłam dziecku nóż. I tym nożem owo dziecko poradziło sobie nad wyraz sprawnie. Naprawdę nie doceniałam.

starmach14 starmach15

Przepis był tak prosty, że nawet przedszkolaki poradziłyby sobie bez problemu. Cały wic polega na tym, że szynkę (najlepiej “wielkopowierzchniową”, ale takiej nie miałam) smarujemy serkiem, na to układamy paprykę pokrojoną w paski i ogórki w plasterki, posypujemy zieleniną i… zawijamy. Trzyma się wszystko bardzo dobrze. Gdyby się rozwijało, można przyszpilić wykałaczką, ale nie było takiej potrzeby.

starmach13

starmach10

starmach9

starmach12

Stopniowo na talerzu rósł stosik zawijasków.

starmach8

W finale dzieło prezentowało się następująco.

starmach6

starmach4

I było naprawdę bardzo smaczne! Dziewczyny pękały z dumy, kiedy owoc pracy ich rąk wjechał na imprezowy stół, a one zostały wobec wszystkich pochwalone, że poradziły sobie bez żadnej pomocy. Oczywiście uczestniczyły w degustacji 🙂

Przygoda kuchenna będzie kontynuowana i już mamy opracowany plan strategiczny polegający na produkcji babeczek bananowych, chyba jeszcze prostszych niż roladki z szynki. W sam raz dla nieletnich istot stawiających pierwsze kroki na polu kulinarnych dokonań. A potem zrobimy lemoniadę. A potem lody jogurtowe. A potem to się zobaczy 🙂

Jeśli znacie kogoś, kto ma dzieci w wieku późnoprzedszkolnym i szkolnym, to naprawdę warto tę książkę sprezentować. Przepisów nie jest dużo, ale nie musi być dużo. Jest ich akurat tyle, by zachęcić dzieci do gotowania i pozwolić się wykazać. Jak już złapią bakcyla, wtedy pójdzie z górki. Książkę możecie kupić na przykład tutaj → klikamy, klikamy! Dzieci dziećmi, ale sporo przepisów spodoba się również dorosłym, pomysły są naprawdę pierwszorzędne! “Pyszności” warto mieć. Kurczę, to dobra książka jest! 🙂

5 KOMENTARZE

    • Dzieci się naprawdę przejęły, teraz chodzą i suszą mi głowę, kiedy i co znowu zrobimy. Mamy za sobą babeczki bananowe (piec dłużej niż podaje przepis lub wkładać mniej owoców do środka, bo może przegięłyśmy), startujemy do zdrowych hot dogów (poziom 2, tego już same nie zrobią, przynajmniej jako początkujące). Na weekend mam już plany i nie ma przebacz 😉

  1. Nie wiem czy znasz pozostałe książki kucharskie Ani Starmach, ale ja z ręką na sercu je polecam, zwłaszcza pierwsze dwie (Pyszne 25 i Pyszne 25 – Nowa porcja przepisów). Mam furę książek kucharskich bo po prostu lubię je kupować. W ogóle z nich nie korzystam. Książki Ani Starmach są chlubnym wyjątkiem 🙂