Miało być pięknie, wyszło jak zawsze, czyli bardzo po polsku. Ku zdumieniu jednego składnika tandemu rodzicielskiego stało się jasne, że natura nie okazała litości i wyposażyła dziecię w dokładnie ten sam problem, który zaistniał u dawczyni materiału genetycznego. O czym mowa? O stłoczonym uzębieniu, tak jakby szczęka i żuchwa były za krótkie, by przyjąć wszystko, co przyjąć powinny. Konieczna była pielgrzymka do poradni ortodontycznej i wielokrotne bicie pokłonów w rejestracji (przesadzam, oczywiście, osoby mnie czytające nawykły już do sarkazmu), by rozprawić się z problemem. Powiedzenie, że trudności mamy już za sobą, byłoby grubym nadużyciem wyczerpującym nawet znamiona sarkazmu, ale kilkoma uwagami mogę się podzielić. Zacznijmy więc, zapnijcie pasy i machnijcie se kawkę czy co tam machacie.

Czy to prawda, że na wizytę w poradni ortodontycznej czeka się latami i najlepiej chodzić prywatnie? I tak, i nie. Prawda jest taka, że dostępność terminów zależy od rodzaju kontraktu podpisanego przez daną placówkę z NFZ. Są placówki, które mają przyznane większe kontrakty, są takie, które otrzymują mniejsze, a dlaczego tak się dzieje, tego bez wódki nie razbierjosz. Zwolennicy spiskowej teorii dziejów znaleźliby pewnie sporo materiału do analizy, ale nie o tym, nie o tym, nie o tym. Ja na swoją pierwszą wizytę z dzieckiem czekałam – uwaga, uwaga! – trzy tygodnie. TRZY TYGODNIE. To nieprawdopodobnie krótko, a obdzwoniłam całe miasto i doddzwaniałam się do placówek, które terminy miały roczne i dłuższe. Co w związku z tym? Rada dla was taka, żeby dzwonić w możliwie jak największą ilość miejsc. Możecie się zdziwić.

Czy to prawda, że wizyta co prawda jest na NFZ, ale za aparat ortodontyczny trzeba zapłacić? I tak, i nie. Na fundusz przypisany nam jest JEDEN aparat ortodontyczny na dwa lata. Jeśli więc w ramach wizyty robimy wyciski, na ich podstawie powstaje aparat, to lepiej, żeby odbywało się to w takim momencie rozwojowym, żeby nie trzeba było za dwa miesiące go zmieniać z racji jego niefunkcjonalności, bo wtedy to owszem, wybulimy. Jeśli zrobimy aparat, zanim dojdzie do wymiany „strategicznych” zębów mlecznych na stałe (szczegóły poniżej), to może się okazać, że za dwa lub trzy miesiące stanie się on kompletnie nie do noszenia i trzeba będzie robić nowy.

No to kiedy iść z pierwszą wizytą do ortodonty? Kiedy dziecko ma jeszcze mleczaki, czy jak już się ich pozbyło a konto zębów stałych? Ha! Na postawie własnych dotychczasowych doświadczeń mogę powiedzieć, że pierwszą wizytę planujemy, kiedy młodzież dysponuje jeszcze mleczakami, ale uwaga! Nie za wcześnie. Prawda jest taka, że kluczowe dla korekcji zębów są pierwsze ukazujące się trzonowce (czyli szóstki), bo to one mocno modelują pozycję zębów w jamie ustnej. Kluczowe są też jedynki i dwójki (dolne i górne). Pierwsza wizyta u ortodonty NIE MA SENSU, ZANIM nie nastąpi wymiana górnych i dolnych jedynek i dwójek na zęby stałe oraz zanim pojawią się górne i dolne szóstki. Czyli kiedy? Różnie u różnych dzieci. O tym, kiedy następuje wymiana jakich zębów już pisałam, państwo se klikną w link poniżej.

Kiedy dzieciom zaczynają wypadać mleczne zęby, czyli jak nie zwariować przez Wróżkę Zębuszkę

A co jeśli ząb stały wyrośnie przed zębem mlecznym albo za zębem mlecznym, a mleczak jak siedział, tak siedzi? Wtedy mleczaka usuwamy, a ząb stały prędzej czy później zajmuje jego miejsce. Uwaga! Nie usuwamy zębów na zapas! Jak potrzeba rozprawić się z jedynką, rozprawiamy się tylko z jedynką i nie usuwamy przy okazji dwójki w obawie przed powtórką z rozrywki. Szczegóły w notce podlinkowanej powyżej.

Czy to prawda, że nawet jeśli wizyta w poradni ortodontycznej na NFZ jest szybko, to i tak całe wieki poczekamy na aparat? I nie, i tak. Znów – kłania się tutaj kontrakt podpisany przez daną jednostkę z NFZ. W „mojej” poradni na aparat czeka się dwa tygodnie po zrobieniu wycisków. Kiedy więc bawimy się w wydzwanianie po poradniach, warto zapytać też i o to, ile będziemy czekać na aparat.

Czy dzieci noszą takie aparaty „na stałe” czy zdejmowane? Zależy od wieku dziecka. Dzieci, które mają jeszcze częściowo zęby mleczne, noszą aparaty, które zakłada się na kilka godzin w ciągu dnia i na noc. Nawet jest, wystawcie sobie, szał ciał i uprzęży, bo można wybrać sobie kolor aparatu, a potem w klasie trwa wielkie porównywanie, kto ma czerwony, kto niebieski, a kto różowy i takie sprawy 😉 O ile się nie mylę, zdejmowane aparaty nosi się przed ukończeniem 12. roku życia (co pokrywa się z czasem wymiany zębów mlecznych na stałe). Później nie zdają już one egzaminu.

Czy noszenie aparatu ortodontycznego to tylko kwestia estetyki czy coś jeszcze? Zdecydowanie coś jeszcze. Pamiętajmy, że stłoczone, zachodzące na siebie zęby trudniej utrzymać w czystości i trudniej pozbyć się resztek jedzenia spomiędzy nich. A to sprzyja próchnicy (nie mówiąc już o tym, że trudniej dostrzec ubytki). Poza tym zdarza się, że jakiś ząb z powodu tego stłoczenia wyrasta gdzieś z tyłu na podniebieniu. To sprawia, że nie spełnia on przypisanej sobie funkcji przy rozdrabnianiu pożywienia, a jego zadanie muszą przejąć inne zęby. To z kolei w jakiś sposób je osłabia (przesunięty ząb „nie pomaga” w zadaniu, nie bierze na siebie części wysiłku związanego z rozdrabnianiem).

No dobra, niech noszą dziewczynki, ale po co ortodonta chłopakom? Ze względu na to, co powyżej, płeć nie ma znaczenia. To nie tylko kwestia estetyki, ale i zdrowia. Poza tym skąd pewność, że krzywy zgryz nie przyczyni się do obniżonego poczucia własnej wartości u chłopca?

Czy zdejmowanie odcisków boli? A gdzie tam. Ale jest nieprzyjemne, ma się wrażenie, jakby ktoś nam zapełniał usta plasteliną, co może powodować odruch wymiotny.

Najpierw dentysta czy najpierw ortodonta? Najpierw dentysta, oczywiście. Jeśli wszystko wskazuje na to, że wizyta w poradni ortodontycznej będzie nieunikniona, sprawdzamy najpierw, czy tego i owego nie trzeba podleczyć.

Cóż, na razie to tyle. Z biegiem czasu i przybywaniem wrażeń tekściwo będę uzupełniać. Na wypadek, gdyby ktoś z wrodzonej oszczędności czasu i wzroku ogarnął tytuł i od razu skoczył na koniec, zaznaczam jeszcze raz, że wydreptuję ścieżki enefzetowe i drogi leczenia prywatnego są mi totalnie obce. Jeśli ktoś ma chęć podzielić się doświadczeniami z leczenia prywatnego, to jest świetna okazja ku temu, bo na blogu funkcjonują – nie uwierzycie normalnie! – komentarze. Tadam! Czujcie się zaproszeni 😉

14 KOMENTARZE

  1. Podkreślę jeszcze, dwukrotnie, że przy stłoczeniu koniecznie należy zęby prostować, ze względu na ZDROWIE!! Drodzy Rodzice, to jest kwestia niezwykle ważna. Pal licho estetykę.

    Taki przykład mojego uzębienia. Zrobiło mi się stłoczenie, ale dopiero przy wyrżnięciu się ósemek, czyli późno koło 23-25 r. ż) NFZ nie refunduje, kasy tyle nie było w studenckiej kieszeni. I co? Próchnica to raz, ja nie mam skłonności, więc z tym nie jest źle. Ale za to mam 3 zęby martwe, które są martwe BEZ PRÓCHNICY. Wzięły i zdechły same, od środka, zaś z miazgi zrobił się tam zwapniały kamyczek. To jest tzw. „zębiniak”, coś co może być wywołane właśnie przez stłoczenie. Nie muszę mówić, że leczenie kanałowe i ratowanie tych zębów kosztowało więcej (bólu, nerwów, kasy itd.)… Ku przestrodze.

    • To dorzucę jeszcze moje 3 grosze: u mnie zapuszczony zgryz (finalnie prostowany w wieku 30+) doprowadził do złego układu żuchwa-szczeka wiec mam nadwyrężone stawy te koło ucha i wciąż istnieje ryzyko ze mi kiedyś żuchwa wyskoczy. To tez jest przyczyną bólów głowy itp. Dbajcie o swoje dzieci. Bo ortodoncja to nie tylko estetyka.

  2. super notka, wlasnie mialam wpisac haslo Ortodonta Elblag w google, ale jeszcze rzucilam tu okiem…moj syn ma juz wyrzniete 1, 2 I 6, wiec nasza przygoda tez wlasnie sie zaczyna!

  3. My wybraliśmy się na etapie jedyne dolnych stałych na pierwszą wizytę (ale było już wiadomo, że leczenie ortodontyczne będzie konieczne – też stłoczenie) i to był strzał w dziesiątkę – jesteśmy już w kolejce po aparat – czekamy tylko na właściwy moment.

    • Na tym etapie i ja się wybrałam. Dużo za wcześnie, jak się okazało. Teraz dowiedziałam się, że bez szóstek nic nie zdziałamy. Widocznie co kraj, to obyczaj. No i każdy ma inny problem. Może w naszym przypadku było za wcześnie, w Twoim akurat, przecież, pardon, nie zaglądamy nawzajem dzieciom w zęby 😉

      • Krusz, faktem jest, że górne jedynki się już chwiały, albo ich nie było. A nad szóstki już miała spulchnione dziąsła. W pół roku wyrosły szóstki (nie do końca), mamy górne jedynki i idą dwójki. 🙂

  4. Z tym czekaniem na zęby stałe to nie do końca tak jest. Czasem dla maluchów z mleczakami zalecana jest płytka przedsionkowa, ktora wzmacnia mięśnie wokół ust , poprawia wymowe, dba o prawidłowy zgryz itd. Córka ma 3,5 roku, uzębienie wyłącznie mleczne :-), i od trzech miesięcy jesteśmy już pod opieką ortodonty. Tak więc lepiej iść za wczesnie niż za późno xD.

  5. Myśmy dzisiaj pierwszą w życiu wizytę dentystyczną zaliczyły – z 6,5 latką. Zęby świetne, zdrowe – i gdyby nie to, że w piątek zaczęło boleć – NIGDY bym sama nie zauważyła. Córka ma BARDZO ciasno ząbki, po rodzicach :/ dentystka zachwycona ogólnie, widać, że zęby zadbane, ale właśnie z powodu ciasnoty – maleńka dziurka. Córka dzielna bardzo, dała sobie wiercić, plombować (a na koniec – szafka prezentowa 😀 ). Do ortodonty będziemy szły musowo, ale – pierwsza jedyneczka dolna dopiero się rusza, 6 nie ma wcale i ani się nie zanosi na razie. Czekamy 🙂

  6. A najlepiej jest, jeśli jedna dentystka mówi ci, że z ortodontą trzeba poczekać, ty czekasz, w międzyczasie idziesz do innej dentystki z innym problemem i przy okazji słyszysz: To pani nie była z tym jeszcze u ortodonty?!

  7. A ja trochę przewrotnie – mój syn trafił do ortodonty w wieku 3 lat, z samymi mleczakami oczywiście – dla sprawdzenia, czemu dzióbek ciągle otwarty jak u pisklaka (po wykluczeniu migdałków i innych przyczyn); dostał aparat przedsionkowy, który doskonale odwalił swoją robotę. Przy okazji kolejnej wizyty postanowiłam podpytać o uzębienie córki (wówczas 2-latki), bo dolne jedynki krzywe jak czort (martwić się zawczasu czy nie? oto jest pytanie – żeby nie wyjść na przewrażliwioną, ale też nie zebrać zrypki, że coś tam kiedyś zaniedbałam); więc chciałam tylko zapytać czy umawiać jakiś termin czy nie ma sensu głowy zawracać…. I od razu, z miejsca kartę jej założono i również dostała aparat przedsionkowy (a ja zrypkę za smoczek i długie cycanie – bo mleczko najlepsze, ale jednak dla zgryzu niekoniecznie) i córa też nosi, już poprawę widać w zgryzie, a ja w sumie spokojna, że jak zacznie się wymiana zęboli, to my już pod fachową opieką i wszystko będzie pod właściwą kontrolą.
    Także niekoniecznie nie ma sensu iść do ortodonty z mleczakami, bo to pewnie też zależy od tego, co się tam w całym uzebieniu dzieje… 😉

  8. no i teraz się zastanwiam, czy już lecieć z synem do orto czy nie 🙂 zęby zdrowe, nie chcą się ruszać ale może coś nie tak? znacie to uczucie jak się przeczyta coś o czym się nie myślało wcześniej :)))

  9. My poszliśmy pierwszy raz do ortodonty, jak pojawiła się większość stałych dolnych zębów. Już wtedy ortodonta https://adenta.pl/oferta/ortodoncja zauważył, że zęby rosną bardzo ciasno. Powierz szczerze, że byłam bardzo zdziwiona jak moje koleżanki mówiły mi, że tak wcześnie mamy iść do ortodonty. Zawsze wydawało mi się, że aparaty powinny być zakładane jak już wszystkie zęby się wybiją. Ale dobrze, że dałam się namówić. 🙂 Ortodonta powiedział, że tak wczesna reakcja pozwoli całkowicie wyeliminować wszelkie wady zgryzu.