Marzenie rodzica? Nad wszystkim mieć kontrolę, wszystkiemu zaradzić, wszystkiemu podołać i działać tak, żeby nic nam nie umknęło. Możliwe? Nie sądzę. Pewne kroki jednak tu i ówdzie można przedsięwziąć, a i wiedzę w danym temacie warto posiadać, co pozwoli nam uniknąć kłopotów czy porażek. Jak to się ma to wad wzroku u dzieci? Warto wiedzieć, na co zwrócić uwagę, żeby nie umknął nam moment, kiedy pojawi się problem. Wróć, to nie jest tak, że problem pojawia się z dnia na dzień. Problem narasta, zwykle bardzo powoli. Opłaca się jednak wiedzieć, po czym można rozpoznać, że nasze dziecko może mieć wadę wzroku.

Noworodek i niemowlę a wada wzroku

Nie ma co oczekiwać, że nowonarodzony człowiek będzie radośnie szczerzył swoje bezzębne dziąsła, jak tylko zobaczy nas w drzwiach pokoju. Nie będzie. Noworodki dysponują bardzo słabym wzrokiem. Szczegóły dostrzegają z odległości maksymalnie 30 centymetrów, tak jakby cierpiały na galopującą krótkowzroczność. Wcale nie lepiej jest z kolorami. Noworodek rozróżnia zaledwie kilka barw, tych najbardziej kontrastowych (biel, czerń, czerwień, niebieski), dlatego zabawki dla najmłodszych dzieci często produkowane są właśnie w takich barwach (pytanie, czy zabawka dla dwutygodniowego dziecka ma w ogóle sens, pozostawiamy na marginesie zainteresowań i wyłączamy z dyskusji).

Noworodki przechodzą rutynowe badanie wzroku w szpitalu, zaraz po urodzeniu (zwężanie i rozszerzanie źrenic pod wpływem światła, ocena mięśni oka). Zazwyczaj to wystarcza, by wykryć ewentualne problemy ze wzrokiem w tak wczesnym stadium. Inaczej jest z wcześniakami, które urodziły się przed 36. tygodniem ciąży. Są one narażone na retinopatię wcześniaczą, czyli odklejanie się siatkówki, dlatego przechodzą bardziej zaawansowane badania wzroku w ramach kontroli wcześniactwa po narodzinach. Nie wygląda to pięknie i podczas badania dobrze jest dysponować mocnymi nerwami (metalowa ramka uniemożliwiająca zamknięcie powiek nałożona na oko dziecka nie jest miłym widokiem, to pewne), ale konieczne.

Co może wskazywać na wadę wzroku u niemowlęcia?

Może, ale nie musi, to po pierwsze. Po drugie, ale nie mniej ważne: Internet nie jest od stawiania diagnozy. Od stawiania diagnozy jest lekarz. W Internecie możemy znaleźć pewne informacje (na przykład przytaczane przez niżej podpisaną), ale zawsze, podkreślam ZAWSZE należy je zweryfikować z lekarzem. No więc co może wskazywać na wadę wzroku u niemowlęcia? Pisząc te słowa opieram się na artykule znalezionym na stronie oculino.com, którego autorką jest pani Dorota Maciaszek.

  • Różnica w wyglądzie jednego oka i drugiego: różnica wielkości samego oka, różnica w wyglądzie samej źrenicy (np. jedna źrenica w kolorze białym), smugi i różna wielkość źrenicy.
  • Zezowanie, drganie lub „pływanie” oczu (np. w kierunku czoła lub skroni).
  • Wykazuje nadwrażliwość na światło
  • Lub wprost przeciwnie – usilnie wpatruje się w coś, co świeci mocno (np. w żarówkę)
  • Niemowlę w 3. miesiącu życia powinno już uśmiechać się w odpowiedzi na uśmiech dorosłego. Jeśli tego nie robi, powinno nas to zastanowić.
  • Niemowlę w wieku pięciu miesięcy nie wykazuje zainteresowania zabawkami (grzechotki, karuzelka, gryzaki itp.)
  • Kiedy zbliżamy przedmiot do oczu, odruchowo robimy zeza. Powinno się zapalić czerwone światełko, kiedy zbliżamy przedmiot blisko nosa dziecka, a zez się nie pojawia.
  • Dzieci około 6. miesiąca życia reagują na swoje odbicie w lustrze. Powinno nas zastanowić, kiedy tej reakcji nie ma.

Małe dziecko a wada wzroku

Powiedzmy sobie szczerze: wady wzroku u niemowlęcia wychwycić jest trudno. Jako rodzice nie przechodzimy szkolenia, nie zaliczamy kursów na bycie rodzicem na medal, nie dysponujemy więc odpowiednią wiedzą, by zareagować odpowiednio szybko. Skazani jesteśmy albo na wyraźne symptomy, że coś jest nie tak (np. zamiast „czystych” łez oczy niemowlęcia oddają jakąś nietypowo wyglądającą wydzielinę), albo zwyczajnie na przeczucie i intuicję. W przypadku małego dziecka, czyli dziecka między rokiem a trzecim rokiem życia, sprawa jest nieco prostsza. Dlaczego? Zwyczajnie jest znacznie bardziej mobilne.

Małe dziecko chodzi. Chodzi to mało powiedziane, ono zasuwa jak perszing i naprawdę trzeba mieć – nomen omen – oczy dookoła głowy. Dostaje pierwsze książeczki, buduje pierwsze wieże z klocków, dotyka, czego dotykać nie powinno, bierze różne przedmioty do buzi, ogląda pierwsze bajki, a po drugim roku życia często potrafi dać nam znać werbalnie, że coś się dzieje. Ponieważ wchodzi znacznie mocniej w interakcję z otoczeniem, niż ma to miejsce w przypadku niemowlęcia, więcej symptomów jest w stanie zwrócić naszą uwagę.

Co może wskazywać na wadę wzroku u małego dziecka?
  • Dziecko, które już chodzi, potyka się o progi, wpada na meble, potyka się o leżące zabawki. Oczywiście na początku jest to zupełnie normalny etap, ale kiedyś powinien się skończyć.
  • Nie lubi zmieniać położenia i daje temu wyraz. Może się to wiązać z tym, że boi się urazów, których doświadcza, ponieważ słabo widzi i nie zauważa przeszkód.
  • Nie interesują go pierwsze książeczki. Dla dwulatka hitem są gumowe książeczki do kąpieli, książeczki puchate, piszczące, z dużymi obrazkami. Zazwyczaj dzieciom bardzo się one podobają i wzbudzają zainteresowanie. Dziecko, u którego podejrzewamy wadę wzroku, może tego entuzjazmu nie wykazywać.
  • Podchodzi bardzo blisko telewizora, w którym leci bajka, jakby nie rozróżniało kształtów, kiedy znajduje się dalej.

Przedszkolak a wada wzroku

Przedszkole to naprawdę bardzo fajny okres. Dziecko staje się coraz bardziej samodzielne i – nie owijajmy w bawełnę – coraz bardziej wygadane. Najczęściej też uczęszcza do placówki edukacyjnej, a co za tym idzie styka się z pedagogami, którzy obserwują je podczas realizacji podstawy programowej i… wyciągają wnioski. To bardzo dobra wiadomość dla rodziców. Mnóstwo spraw można wychwycić, które dla rodzica pozostaną niezauważone z dwóch powodów. Po pierwsze w zdecydowanej większości nie posiada kierunkowego wykształcenia i nie uczestniczy w procesie edukacyjnym swojego dziecka (no sorry, ale nie waruje z nosem w przedszkolnej szybie, albo nie „wisi” nad dzieckiem, tylko w tym czasie podwyższa PKB ku chwale ojczyzny i przyszłych pokoleń), po drugie ponieważ w przedszkolu go nie ma, nie obserwuje dziecka w określonych sytuacjach. Dlatego w przedszkolu najczęściej otrzymujemy wskazówki od psychologa, od logopedy oraz sygnał, by udać się do okulisty.

Druga sprawa jest taka, że trzylatek najczęściej już zupełnie sprawnie posługuje się swoim ojczystym językiem, na tyle sprawnie, że jest w stanie zakomunikować problem. Czterolatek robi to jeszcze lepiej, a pięciolatek i sześciolatek – wiadomo, gęba mu się nie zamyka 😉 Jeśli więc nie widzi wyraźnie danego obrazka, powie prosto z mostu – „ale ja nie widzę”. A nawet jeśli nie powie, to jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że oczy wychowawcy bardzo często zauważą, że coś jest nie tak.

Co może wskazywać na wadę wzroku u przedszkolaka?
  • Ma problem z nazywaniem figur. Przedszkolaki zapoznają się z podstawowymi kształtami (trójkąt, kwadrat, koło, prostokąt). Ma problem z określeniem wielkości figur, tła, na którym się znajdują i tego typu spraw.
  • Samo sygnalizuje problem (rozmazany obraz, niemożność określenia kształtu figury, cech obrazka itp.).
  • Mruży oczy, marszczy się, kiedy pokazujemy mu jakiś oddalony przedmiot.
  • Tkwi z nosem w książce – nienaturalnie blisko ogląda obrazki. Tkwi bardzo blisko monitora, kiedy ogląda bajkę.
  • Przechyla głowę na jedną stronę, kiedy ogląda bajkę lub „czyta” książeczkę (to może wskazywać na słabsze widzenie jednego oka).
  • Szybko się męczy, irytuje, skarży się na bóle głowy, pieczenie oczu.

Dzieci znajomych rodziców, które zaczęły swoją przygodę z okularami, najczęściej nosić szkła zaczęły właśnie w przedszkolu lub na początku podstawówki. To właśnie dobra strona sytuacji, że jeszcze ktoś oprócz rodzica obserwuje młodego człowieka. Wychowawca w przedszkolu tworzy też ocenę przygotowania dziecka przed podjęciem obowiązku szkolnego i w ocenie tej musi zawrzeć – oprócz aspektów psychologicznych – również uwagi dotyczące kwestii bezpośrednio lub pośrednio związanych z funkcjonowaniem narządu wzroku (np. sprawa koordynacji ręka-oko).

Pierwszoklasista, uczeń szkoły podstawowej a wada wzroku

Warto wiedzieć, że w pierwszej klasie dzieci przechodzą rutynowe badanie okulistyczne. Przynajmniej w naszej szkole wszystkie pierwszaki jak jeden mąż takie badanie przeszły. U niektórych pojawiła się informacja, że istnieje wada wzroku i jest konieczność korekcji widzenia za pomocą okularów. Badanie było bezpłatne i obowiązkowe, odbyło się w czasie lekcji (dzieci całą klasą razem z wychowawcą pojechały na badanie). Czyste dobro, oby praktykowały to wszystkie szkoły.

Po czym poznać, że pierwszoklasista lub starszy uczeń ma wadę wzroku? Oprócz tego, co sygnalizuje już przedszkolak, czyli szybkie zmęczenie, szybka utrata koncentracji, irytacja, „wiszenie” z nosem w książeczkach i inne wymienione powyżej, dochodzi jeszcze kilka spraw:

  • Bóle głowy, bóle oczu, nudności – uczeń podstawówki potrafi wyraźnie zasygnalizować, że np. rozmywają mu się literki albo nie widzi tego, co pani pisze na tablicy i musi podejść, by przeczytać. Uwaga! U pierwszaka koncentracja w ogóle nie rzuca na kolana, dlatego nie każde zmęczenie w krótkim czasie musi oznaczać problemy ze wzrokiem. Nauka pisania i czytania jest żmudną pracą (i ciężką, pamiętajmy), dlatego trzeba być uważnym, ale nie wpadać w panikę.
  • Pojawiają się problemy w nauce wynikające właśnie z wady wzroku (problem z rozróżnianiem kształtów, liter itp.), problemy z nauką czytania.
  • Dziecko ryje nosem zeszyt (być może wyraźnie widzi litery tylko z bardzo bliska)

Jeśli już badamy wzrok, to warto wiedzieć, że samo badanie komputerowe nie wystarczy. To dopiero wstęp. Konieczna jest ocena dokonana przez okulistę. Dobrane szkła mogą mieć inne parametry, niż wyszło to w badaniu komputerowym. Dzieje się tak dlatego że maszyna pokaże „wadę absolutną”, ale szkła najczęściej nosi się nieco słabsze. Ponoć po to, by nie „rozleniwiać” oczu. Na ile jest to prawda – pozostaje do weryfikacji.

Dalekowzroczność, krótkowzroczność, astygmatyzm – co to jest i o co chodzi?


Powiedzmy sobie jeszcze kilka zdań na temat najbardziej powszechnych i podstawowych wad wzroku.

Krótkowzroczność mamy wtedy, kiedy światło załamuje się przed siatkówką (bo np. gałka oczna jest, hmm, zbyt długa, nie wiem, jak to określić) i tam też powstaje obraz oglądanego przedmiotu. Dla naszego mózgu jest on niewyraźny. Krótkowidz dobrze widzi przedmioty znajdujące się bardzo blisko (dziecko „ryje” nosem zeszyt, kiedy pisze literki, siedzi bardzo blisko telewizora, kiedy ogląda bajkę). Z polskiego na nasze – krótkowidz nosi minusy.

Dalekowzroczność (nadwzroczność) jest wtedy, kiedy światło załamuje się za siatkówką. Również i w tym przypadku obraz jest interpretowany przez mózg jako niewyraźny. Dalekowidz musi odsunąć sobie przedmiot, żeby go wyraźnie zobaczyć (w pewnym wieku wzrok jest dobry, tylko ręka za krótka), czyli wyraźnie widzi przedmioty znajdujące się w oddaleniu. Z polskiego na nasze – dalekowidz nosi plusy.

Jest jeszcze astygmatyzm (niezborność), który nie jest ani krótkowzrocznością, ani dalekowzrocznością. Można – tak jak niżej podpisana – mieć „zero dioptrii”, ale widzieć niewyraźnie. Dlaczego tak się dzieje? Ze względu na zakrzywioną rogówkę obraz wpadający przez nią skupia się, owszem, na siatkówce, ale w dwóch miejscach. Astygmatyk nie widzi ostro jednocześnie linii poziomych i pionowych. Albo jedne, albo drugie. Tę wadę koryguje się tzw. cylindrami. Szkło może więc być potocznie rzecz ujmując „zerówką”, ale jest odpowiednio wyprofilowane, by korygować skupianie się promieni światła na siatkówce.

Można być jednocześnie krótkowidzem lub dalekowidzem i astygmatykiem. Można być tylko astygmatykiem. Wszystkie trzy wady wymagają korekcji soczewkami.

Jak dbać o wzrok u małego dziecka, przedszkolaka i ucznia?

Jakiejś szczególnej instrukcji obsługi nie ma, ale warto pamiętać o kilku podstawowych sprawach.

  • Zbyt duży kontrast nie służy oczom. Nie oglądamy bajki przy całkowicie zgaszonym w pokoju świetle. Jeśli dziecko korzysta z tabletu lub smartfona, musi mieć odpowiednio dobraną jasność ekranu.
  • Światło do czytania musi być odpowiednio mocne. Żadna nocna lampka. Czytanie z latarką pod kołdrą jest super atrakcyjne dla dziecka (któż tak nie czytał?), ale fatalne dla jego wzroku. Tępimy proceder, niech czyta do upojenia, ale przy porządnym świetle.
  • Podczas odrabiania lekcji światło lampki ma padać tak, by ręka nie rzucała cienia na stawiane litery. Jeśli dziecko jest praworęczne, lampka stoi z lewej, jeśli leworęczne – z prawej.
  • Jeśli dziecko czyta już samodzielnie, to warto zwracać uwagę na krój i wielkość czcionki. Książki dla dzieci najczęściej są dobrze pomyślane pod tym względem i czcionka jest odpowiednio duża (co jednocześnie zachęca do czytania, korzyść jest więc podwójna), ale zdarzają się wpadki.
  • Gapienie się godzinami w monitor, nawet świetnie dobrany i o odpowiedniej jasności i kontraście nie służy dobrze oczom. Dawkujemy doznania w postaci gier komputerowych i tego typu spraw.
  • Jeśli już dziecko ma nosić szkła, to trzeba dopilnować, żeby robiło to zgodnie z zaleceniem lekarza. Jak do czytania, to do czytania. Jak przez cały dzień, to przez cały dzień.

Jak widać zasady są proste i oczywiste, żadna zaawansowana filozofia. Warto wcielić je w życie.

7 KOMENTARZE

  1. już się bałam, że coś się stało, że Pani zniknęła! cieszę się, że Pani wróciła 🙂 a jeśli się coś zadziało to trzymam kciuki, żeby było lepiej

  2. Wow – i ziemia znowu zaczęła się kręcić po staremu i dzień z kawką przy wartościowej lekturze można zacząć
    Ze wzruszenia aż mi głos odebrało 🙂 Mam tylko nadzieję że to nie tylko jakaś zaległa notka, ale regularnie coś się będzie pojawiałao, co? pliss 🙂

  3. Super, że tak dokładnie to opisałaś. Jako pedagog często rozmawiam z dziećmi i rodzicami, którym wmawia się, że mają trudności z koncentracją albo czytaniem, a tak naprawdę, to nikt im (dzieciom w sensie) w porę (i po pierwsze) wzroku nie zbadał.

  4. Wrocila Pani?!!!! Hurrrra!!!
    Uwielbiam Pani bloga! To przecierz najlepszy blog o rodzicielstwie!
    Naprawde mam nadzieje, ze zmienila Pani zdanie i nie zamyka definitywnie bloga.
    Usciski!!!!!