Zazwyczaj przebiega to tak: dzieć, zwykle brojący, ile wlezie i wesoły wydaje się osowiały i marudny. Dotykasz go, a on gorący jak łapy kotki na blaszanym dachu lub Rozalka z noweli Prusa, która miała nieszczęście mieć ciotki kretynki. Bierzesz więc termometr i rozpoczynasz mierzenie temperatury szlachetną drogą per rectum. Patrzysz na wynik i czym prędzej mdlejesz, bo gadżet wskazuje 39,8 st C.

Co robisz? Jeśli to twoje pierwsze dziecko, to najpewniej gnasz do lekarza/wzywasz pogotowie/jedziesz do szpitala/wydzwaniasz po rodzinie i znajomych/czy robisz tam jeszcze coś innego* (*niepotrzebne skreślić). Jest to w pełni zrozumiałe, bo gorączka, zwłaszcza tak wysoka, potrafi przerazić.

Jeśli jednak objawom gorączkowym nie towarzyszą żadne inne, czyli dziecko nie ma kataru, nie kaszle, nie płacze po dotknięciu ucha, nie trze głową o poduszkę (typowe przy zapaleniu ucha), nie leje się z niego wszystkimi możliwymi otworami ciała, to zachowaj spokój (wiem, łatwo powiedzieć), bo to prawdopodobnie jest trzydniówka.

Trzydniówka dotyka najczęściej dzieci między 6. a 24. miesiącem życia i przechodzi ją większość młodocianych do 4. roku życia. Wysoka gorączka sięgająca nawet 40 st. C i więcej (rekord Jadzi to 40,2 st C, a Marysi 39,8 st C) trwa przez trzy dni. Czwartego dnia znika, a zamiast niej pojawia się wysypka. O, taka:

Wybaczcie jakość, zrobione komórką, ciemno było, a dzieć wierzgał.

Na tułowiu, a często i na nóżkach oraz twarzy (Marysia właśnie tak ma) pojawiają się czerwono-różowe, nierozlane kropeczki przypominające wyglądem potówki. Im trzydniówka zawdzięcza swoją drugą nazwę – rumień nagły. Rumień jak nagle się pojawił, tak nagle znika i po kilkunastu godzinach po kropeczkach nie ma śladu, a potomek jest uodporniony na resztę życia.

W trzydniówce najbardziej wkurzające jest to, że dopiero przy wystąpieniu wysypki wiadomo, że to na pewno ona. Trzy dni żarcia pazurów i wyrywania włosów z głowy.

Jak leczyć trzydniówkę? Właściwie to się jej nie leczy. To infekcja wirusowa, dlatego jedyne możliwe działanie to minimalizacja objawów. Jeśli gorączka przekracza 38 st C, podajemy dziecku środki zbijające gorączkę.

Co podawać? Z mojego doświadczenia wynika, że lepsze są czopki niż syrop. Syrop bywa upierdliwy w podawaniu (zwłaszcza w nocy), dziecko może wypluć większość specyfiku i tak naprawdę nie wiadomo, ile połknęło. Syrop jest słodki i bywa też, że dziecko zwymiotuje (u mnie tak było). Czopek aplikujemy szybkim ruchem, ściskamy lekko pupkę i przytrzymujemy przez chwilę, po czym zakładamy pieluchę i wsio.

Druga ważna sprawa – dajemy dużo pić. Gorączkujące dzieci żłopią co popadnie niczym rasowe żule. Mają pić, pić i jeszcze raz pić. Jeśli potomek jest wyłącznie na piersi, postulowałabym mimo wszystko podanie mu herbatki (czy czegoś tam). Ssanie wymaga wysiłku, a przy czterdziestostopniowej gorączce nie ma się ochoty na żadne cyckowe zmagania.

Wytrzymałam trzydniową nerwówę i dziś, patrząc na dorodną wysypkę na brzuszku starszej z bliźniaczek, czuję niebotyczną ulgę, bo rumień nagły wbrew pozorom jest infekcją lekką i nierzutującą na dalszy rozwój dziecka. Nie zawsze trzydniówka przebiega tak książkowo. W przypadku Jadzi miałam na ten przykład CZTERY dni wysokiej gorączki, brak jakichkolwiek innych objawów i… brak wysypki. Gorączka pojawiła się nagle, nagle zniknęła i po sprawie. Nie zawsze też temperatura jest tak wysoka.

Jedno jest ważne: jeśli czujesz się niepewnie, zawsze warto poradzić się lekarza. Trzeba też uważnie obserwować dziecko i patrzeć, czy nie występują inne objawy. Nie panikować, ale zachować czujność. Można zaobserwować rzadszą niż zwykle kupę, ale to akurat typowe dla wysokiej gorączki.

Tak, tak, taka mądra to teraz jestem, ale za pierwszym razem dzwoniłam o północy do lekarza 🙂

Aaaaaaa, zapomniałam napisać, czy trzydniówka jest zaraźliwa. Z moich obserwacji wynika, że nie jest. Obie bliźniaczki wymiennie ciągną te same smoczki i piją z tych samych butelek (ciężko określić, czyja jest czyja) – Marysia przeszła trzydniówkę, Marcycia nie. A miała niesamowitą okazję i z niej nie skorzystała.

24 KOMENTARZE

  1. super to opisałaś- ta „przyjemność” jeszcze przed nami (albo i nie mam nadzieje 😉 ), więc w razie co będę wiedziała co robić :-). Dzięki krusz

  2. my robiliśmy podejście do trzydniówki już drugi raz. o dziwo, moja córka przy temeraturze 39,9 wykazuje zaskakująco dużo energii, je za dwoje, rozdaje czarujące uśmiechy i generalnie humor jej dopisuje wyśmienity. temperatura pojawiła się nagle, w nocy. byłam twarda cały dzień, ale kiedy o 22, po podaniu jej już wszystkiego, co mogliśmy, chłodnej kąpieli i innych takich młoda miała nadal 40 stopni, dostała dreszczy i zrobiła się marmurkowa (a przed nami cała noc) – pękłam. skończyło się na szpitalu. i dobrze, bo po błyskawicznej morfologii okazało się, że dziecię załapało bakterię i należał jej się antybiotyk jak psu burek. jak by kto pytał – zapalenie gardła. jej nieziemski apetyt do tej pory pozostaje zagadką zarówno dla nas, jak i wykwalifikowanego personelu medycznego, który wszak widział niemało. także, kochane matki, zainstalujmy sobie jakąś aplikację do antycypowania rzeczywistości, bo bez tego ani rusz!

  3. Ech, taka aplikacja powinna być wrodzona.
    Ale dobrze, że zwróciłaś uwagę na jedną rzecz, o której ja nie napisałam: jeśli po podaniu środków przeciwgorączkowych nie ma żadnej reakcji – działamy, nie czekamy. Syrop czy czopek powinien zacząć działać najpóźniej po pół godzinie (z tego, co zaobserwowałam).

  4. mam nadzieję,że moi chłopcy nie będą mieć takiej gorączki bo pewnie też bym pojechała do szpitala.Na szczęście póki co nie chorują.I oby tak dalej.

  5. A my wylądowaliśmy w szpitalu na zapalenie uszu i gardła a po trzech dniach okazało się, że mała miała dodatkowo trzydniowkę, taki bonus 😉

  6. U malego czopek dwa razy wychodzil z biegunka (a mial tylko po czopkach, jakos tak na niego te czopki dzialaly), wiec zastosowalam jednak syrop.

    Poza tym wszystko mial podrecznikowo – trzy dni wscieklej goraczki, trzeciego dnia nagle spadla, a czwartego dnia pojawila sie wysypka, glownie na brzuszku.

  7. My już mamy to za sobą 🙂 Ale fajnie że o tym piszesz, bo jak Mały dostał takiej gorączki to nie miałam pojęcia co to może być. Zadzwoniłam do siostry no i się dowiedziałam 🙂 Ta notka na pewno przyda się tym co jeszcze tego nie przechodzili 🙂

  8. Krusz, podglądam Cię na blipie i gdy zobaczyłam wpis o gorączce od razu pomyślałam o trzydniówce. Ten wirus łapią maluchy powyżej 6 miesiąca życia, moja młoda przechodziła go zimą, równocześnie z infekcją kataralną sprzedaną przez brata;]

  9. Wszystko przed nami :/…strach się bać, ale dla przytomności przed oczami będę mieć ten tekst.
    Kyja bardzo mi się podoba twoja infekcja KATARALNA 😀

  10. My już po, mieliśmy w pakiecie akurat dwie górne jedynki również, więc byłam niemalże pewna, że gorączka od zębów,a tu pach wysypka:) gorączka wysoka rowniutko trzy dni, równo co 6 godzin podawłam nurofen, w dzień w syropie w nocy czopek

  11. My tez juz po, ale slyszalam, ze to nie koniecznie pierwszy i ostatni raz. Jak to z dzieciakami, oczywiscie rychlo w czas – tuz przed wyjazdem, goraczka ok 39st i nie wiadomo dlaczego, bo dziecie uchachane, smiejace sie, jedzace, spiace normalnie itp. A potem sie posypalo – za uszami, na klacie i plecach.

    Ja nie wiem jak ta mlodziez znosi te stany chorobowe, ale sadzac po ganiajacych po przychodni dzieciakach nawet z goraczka mozna sie dobrze bawic:) Polka z tych co cora marryjanny – normalnie wulkan energii z drobnym goraczkowym defektem;)

  12. O kurka, to jeszcze przed nami. Rzeczywiście przy takiej gorączce to chyba się nie da nie panikować. Dobrze że napisałaś o tym Krusz, postaram się pamiętać jak nas to dopadnie.

  13. Moja Córcia przeszła trzydniówkę w wieku 8 tygodni, więc wiek nie gra tu roli, pomimo tego, co jest napisane na necie. U nas dwa dni utrzymywał się stan podgorączkowy, tylko spała i spała, a potem dwa dni masakryczna wysypka na buzi i brzuszku, chyba swędząca, bo okropnie podrapała sobie policzki !!! Trzydniówkę nie rozpoznaje się tylko po gorączce, jeśli po niej wystąpi wysypka, wtedy dopiero nabieramy pewności. Wtedy też dopiero zdiagnozuje to lekarz. U nas tak było. Wysypka była najgorsza. Troszkę wyglądało to tak, jak poparzenie pokrzywką. Trzydniówka to najlżejsza choroba zakazna malucha, którą przechodzi tylko raz. Więc powodzenia !!! Nie ma się co stresować !!! O wiele gorszy jest katar u maluszka niż trzydniówka 🙂

  14. jedno tylko dodam, bardzo podobne objawy jak trzydniówka (tylko bez wysypki ofc) daje zapalenie układu moczowego, więc jeśli dzieć ma wysoką gorączkę i brak innych zauważalnych objawów to dla spokoju sumienia machnijcie dziecku badanie moczu.

  15. My trzydniówkę przerabiałyśmy dwa razy. Pierwsza 4msc równocześnie z rotawirusami, druga 15msc z zapalonym układem moczowym… Także niestety nie jest to jednorazówka :/ lekarz w szpitalu nam mówił, ze z trzydniówką jak z rotawirusami – jest tyle ‚odmian’ i mutacji wirusa, że można w koło Macieja tłuc i tłuc…Przy tej wysypce świtenie sprawdza się fenistil żel – plamki znikają błyskawicznie i dodatkowo łagodzi ew. swędzenie 🙂

    p.s. co do układu moczowego – dzieć mniej siusia najczęściej… tak jak pisze Asiek jeśli nie ma innych objawów badanie moczu – najlepiej nocny (późniejszy na początku infekcji może wyjść prawidłowy, my tak miałyśmy) albo na drugi dzień koniecznie. Przy nieco wyinkubowanym zapaleniu (3-4dni wystarczą) murowany tydzień w szpitalu na antybiotykach i nawadnianiu. A to ostatnie jest skaraniem przy biegającej dziecięcinie, bo 2h pod kroplówą…

  16. U nas „przygoda” z 3dniówką już była. Młody miał około 8mcy i zaczęło się nagle. Właśnie tak książkowo. Dzieciak cały dzień wierzgał, zdrów jak ryba, a tu nagle pod wieczór zrobił się z niego rozżarzony piec! Byłam przerażona! Oczywiście to był akurat weekend!! Szybko podałam leki na zbicie gorączki i robiłam okłady z namoczonych tetrowych pieluch. Dzieciak słabo wyglądał. Nie miałam pojęcia co mu jest. Naczytałam się w necie i wpadłam na notkę o 3dniówce. Trochę mnie to uspokoiło, ale i tak nazajutrz rano poleciałam do lekarza.
    Po 3-4 dniach na brzuszku Młodego pojawiły się plamki-wysypka bardzo podobna jak u Marysi, na twarzy nie miał śladów. Po około tygodniu wsypka zeszła. Jeszcze przez jakiś czas miał chropowatą skórę w tym miejscu. Byliśmy pod kontrolą lekarską całą chorobę.

  17. A u mnie słowo „trzydniówka” już zawsze będzie wywoływać traumę i ciarki będą chodzić mi po plechach. Otóż mojej 10- miesięczne wówczas córeczce zdiagnozowano trzydniówkę właśnie- cóż standardowo- jedyny objaw bardzo wysoka gorączka i do tego lekko zaczerwienione gardło. Po trzech dniach wylądowaliśmy w szpitalu i tutaj postawiono zgoła inną diagnozę,a mianowicie- podejrzenie sepsy.I wtedy zaczęła się walka o życie i zdrowie mojego dziecka.Okazało się, że moja córeczka miała urosepsę i niestety wysoka gorączka była spowodowana właśnie infekcją układu moczowego. Gdyby pediatra nie podszedł szablonowo do tematu, gdyby choć nadmienił,że może warto zrobić posiew moczu, to może o te trzy cholerne dni przyspieszylibyśmy leczenie.
    Uczulam Was więc Mamy na temat gorączki- róbcie dodatkowo posiewy moczu,morfologię, crp, bo gorączka to nie jest zwykły stan u dziecka i warto lepiej je przebadać wzdłuż i w poprzek niż czekać na wysypkę.
    Moja Córeczka przeżyła koszmar, ale najważniesze w tym zdaniu to słowo przeżyła, bo naprawdę niewiele brakowało, abyśmy ją stracili.

  18. Ja właśnie czytam wszystko o trzydniówce itp, bo pojechaliśmy z 6mies młodym na pogotowie w sobotę z gorączką 38,5 st i lekarz przepisał antybiotyk ze względu na czerwone gardło (niektórzy lekarze mówią że niemowlakowi lepiej dać antybiotyk na zaś niż za późno). W poniedziałek poszliśmy do naszej dr., która kazała wybrać antybiotyk do końca, ale wypisała skierowanie na badanie moczu, na które kazała się udać gdyby w ciągu 24 godzin nie pojawiła się wysypka, która będzie świadczyć o trzydniówce, bo gorączka może być właśnie powodowana też zakażeniem dróg moczowych, a to wymaga leczenia. No ale mamy wysypkę, czyli antybiotyk był niepotrzebny. Ech. Z tym że, mimo tego co piszą ludzie, u młodego wysypka zaczęła się od głowy, potem dopiero brzuch i plecy, teraz wyłazi na kończyny, poza tym musi być bardzo swędząca, bo mały nie spał w nocy, trze twarz piąstkami(ma pod oczami nawet wysypane), wścieka się. Może tak mocno reaguje, dlatego, że jest alergikiem, a może dlatego że jest puszysty i bardzo się poci mimo, że tyko w lekkim bodziaku hasa. Tak więc podałam mu fenistil w kroplach (mamy na alergię) i kąpię w krochmalu – to trochę łagodzi swędzenie. Tak więc z ta trzydniówką jak ze wszystkimi innymi chorobami – nie zawsze przebiega książkowo, każdy przechodzi inaczej.

  19. […] Albercik od czwartku gorączkuje. Oczywiście, jak to u Albercika, nie przeszkadza mu to nijak w normalnym funkcjonowaniu. Bawi się normalnie, je tylko troszeczkę mniej, śmieje się jak zwykle, nie marudzi i nie płacze, tylko jakoś pęd do chodzenia mu się zmniejszył. Generalnie tylko przypadkiem wykryłam, że ma gorączkę. W czwartek na dobranoc pocałowałam go w czoło i coś takie ciepłe było. Zmierzyłam gorączkę i miał 38,5C. Wtedy jeszcze czopku nie daliśmy, za to za 2h zmierzyliśmy znów i już miał ponad 39C. W międzyczasie ani nie płakał, ani się nie budził. Niby to fajnie takie niemarudzące dziecko, ale nie do końca, bo Albercik nie daje nam sygnałów, że dzieje się z nim coś nie tak. W związku z tym co parę godzin się muszę przy pomocy budzika budzić i mu gorączkę sprawdzać, bo często w nocy mu skacze powyżej 39C, a on sobie smacznie śpi (tyle, że szybciej oddycha). Poza tym żadnych objawów. Także stawiam na trzydniówkę. Ciekawe, czy Frankowi też się przypląta (bo chociaż w mądrych książkach pisze, że to zaraźliwe, nie wszystkie przypadki o tym świadczą, chociażby wpis na moim ostatnio ulubionym dzieciowym blogu: Dzieciowo). […]

  20. My właśnie jesteśmy w połowie – po gorączce i w trakcie wysypki 🙂 Mały skończył w piątek antybiotyk a w niedziele w nocy zaczął gorączkę. Pierwszy dzień był ok i nawet kondycja dopisywać wiec obyło się bez środków przeciw gorączkowych. Drugiej nocy nagle o 4 rano jakby kopnął go prąd i zaczął przeraźliwie płakać. I tak z kilka razy. Przeraziłam się na maxa. Tym bardziej , że starsza córa nie miała trzydniówka a ni takich dreszczy. Podobno to mógł być nagły skok temp. Aha – w ramach promocji mamy też zaczerwienione gardło no i szanse na kolejne zęby bo dziąsełka też rozpulchnione. Więc obserwuje i nasluchuje czy pojawi się jeszcze kaszel czy może dane mi będzie po 4 tygodniach wyjść z domu 🙂