Aspirator i odkurzacz – armata na katar

Aspirator i odkurzacz – armata na katar

32 259

Niektórzy pamiętają może, jak to przejechałam się po Katarku jak po burej suce. Co to za Katarek? To aspirator do noska podłączany do… odkurzacza. Zdumiewałam się pomysłem skonstruowania takiego wysysacza mózgu, ale społeczeństwo okazało się być zachwycone faktem istnienia tegoż. Do tego stopnia, że i ja (błogosławieni elastyczni, albowiem oni się nigdy nie złamią) zrujnowałam się na to narzędzie zbrodni. Zmusiła mnie do tego sytuacja życiowa, czyli gile do pasa u całej trójki, bo dzieci tak już mają, że chorują stadnie. Zrujnowałam się, więc mam. A skoro mam i używam, to i jakieś zdanie sobie wyrobiłam.

Aspirator wygląda tak:

Obsługa Katarka jest prosta jak konstrukcja cepa. Aspirator jest z gatunku „dla opornych” :) Jeden koniec należy wetknąć do rury od odkurzacza, drugi do rezerwuaru gilów.

Wbrew moim wcześniejszym przypuszczeniom nie wysysa mózgu. Sprawdziłam najpierw na sobie :) Jeśli odkurzacz ustawiony jest na najmniejszą siłę ssania, to nawet ciągnie słabo. Trzeba trochę podkręcić.

Miałam trochę pokluczyć, ale w sumie po co. Przejdźmy do tego, co was może najbardziej interesować, czyli do moich wrażeń z działania tego ustrojstwa. Powiem szczerze: działa bardzo dobrze. Świetnie wysysa gluty i robi to naprawdę szybko. Nie rzucił mnie na kolana i nie zaczęłam rapować wzorcowym trzynastozgłoskowcem ze średniówką, bo jestem zdania, że podobny efekt uzyskiwałam posługując się zwykłym aspiratorem „na wdech”. Rzecz jednak w tym, że zabierało mi to znacznie więcej czasu i wysiłku. W przypadku Katarku jest to ziuu, ziuu i po sprawie.

Tak, sprawdza się. Spełnia swoje zadanie. Wady jednakowoż posiada też.

Po pierwsze sam fakt podłączania do odkurzacza. Nie wiem, jak wasze sprzęty, ale mój jest zwyczajnie brudny. Jasne, że do nosa wtyka się ten drugi koniec, ale to, że mocuję ustrojstwo do zakurzonej rury, wprowadza we mnie pewien dyskomfort.

Druga rzecz – znów odkurzacz. Gile trzeba odsysać często, a to oznacza, że albo odkurzacz na czas choroby stanie się stałym wyposażeniem pokoju, albo będziemy go wyciągać co pół godziny. Jedno i drugie jest upierdliwe, ale powiedzmy, że można to przecierpieć dla dobra sprawy. W końcu katar nie trwa wiecznie.

Trzecia rzecz – i tym razem odkurzacz. Odkurzacz, choćby nie wiem jakiej generacji był, wytwarza pewną ilość decybeli. To sprawia, że w nocy go nie użyję. To znaczy mogłabym, ale po pierwsze postawię dom na nogi, a po drugie zależy mi na dobrych relacjach z sąsiadami :) Jeśli więc chcemy rozprawiać się z glutami w nocy (a najczęściej musimy), to potrzebny nam jest jeszcze jeden aspirator, tym razem klasyczny.

Czwarta rzecz – reakcja młodzieży. Najstarsza lubi (!) i sprawia jej to sporą frajdę. Zachęcać nie trzeba, czasami nawet sama przychodzi i pyta się, czy wyczyścimy katarek odkurzaczem. Natomiast bliźniaczki – dramat. Ryk jest po prostu nieludzki. Marysia, kiedy widzi, że montuję aspirator do odkurzacza, zaczyna pobekiwać i ucieka na drugi koniec mieszkania. Marcysia nie ucieka, ale usta też ma w podkówkę. Przy zwykłym aspiratorze też oczywiście nie było erupcji entuzjazmu i też trzeba było trzymać daną delikwentkę siłą, ale w przypadku Katarku jest po prostu rzeźnia. Powstaje więc pytanie, jaki to ma sens, skoro płacz zwiększa produkcję wydzieliny?

Po piąte – cena. Przyjrzyjcie się jeszcze raz, jak sprzęcior wygląda.

To są dwa plastikowe elementy z plastikową końcówką wtykaną w jeden z nich. Elementy połączone są gumowym wężem. Koszt wyprodukowania całości wynosi – nie mam pojęcia, ale strzelę – być może gdzieś około 5 zł. Wiecie, ile zapłaciłam za ten aspirator w Superpharmie? 63 zł. Ja przepraszam, że to napiszę, ale… Kurwa, ludzie! Za durny kawałek plastiku ponad 60 zł?! Powinien kosztować w najgorszym przypadku 20 zł! Cała reszta jest rozbojem w biały dzień. Ceneo podaje widełki między 48 a 55 zł. Na Allegro można nabyć za 39,90, ale to i tak jest wybitnie wygórowana cena! Poza tym doliczyć sobie trzeba koszty przesyłki, czyż nie? Cena tego aspiratora to zwykłe zdzierstwo.

Podsumujmy:

  • świetnie odciąga katar – bez dwóch zdań
  • jest szybki
  • nie zauważyłam podrażnienia śluzówki
  • bardzo łatwo się go czyści i przepłukuje
  • w zestawie mamy zapasową końcówkę i szczoteczkę do czyszczenia
  • jest upierdliwy i głośny, bo odkurzacz zajmuje miejsce, jest brudny i nie wypada włączać go w nocy.
  • potrzebujemy jeszcze jednego aspiratora do odciągania glutów
  • dzieci (o moich mówię) są szczerze przerażone i odciąganie glutów to dla nich trauma.
  • cena jest złodziejsko wysoka, niewspółmierna do jakości
To wszystko każe mi sporządzić bilans strat i zysków. W bilansie tym Katarek wypada… tak średnio. Nie wiem, czy nie lepiej zaoszczędzić młodym traumy i posługiwać się zwykłym aspiratorem (mam bodajże Fridę, coś skandynawskiego, nigdy nie pamiętam). Fakt, wysiłek ssalny większy, ale nic nam nie zagraca chałupy, użyć można zawsze i potomstwo nie ucieka z wrzaskiem. Na razie nie żałuję, że go kupiłam (przekonuje mnie do niego jego skuteczność i szybkość działania), ale uczucia mam mocno mieszane.

32 KOMENTARZE

  1. My mamy zwykłą fridę i jest dobrze, nie wykluczam jednakże nawrócenia się w przyszłości na Katarek, tym bardziej, że mała uwielbia odkurzacz i może odwróciłby jej uwagę od operacji – gil.

  2. To nie dla nas,moja na widok fridy uciekała,nie wiem co by było, gdyby do tego dołożyć dźwięk odkurzacza,który sam w sobie ją przeraża:)

  3. Przyznam szczerze, że także uważałam to ustrojstwo za szaleństwo jednak po zachwalaniu przez kilka osób i średnim katarze córki w środę otrzymałam paczkę z katarkiem. Powiem – rewelacja. Moja córcia (7 miesięcy) jak tylko widzi aspirator to dostaje wścieklizny. Urządzenie ją zainteresowało, odkurzacz nie przestraszył i pierwszy raz udało się wyczyścić porządnie nosek w dosłownie chwilkę. Jeżeli o nas chodzi to jest to bomba. Nasz „ustny” aspirator to dopiero porażka cenowa Otrivin baby urządzenie cena 28 zł a 8 wkładów cena 22 zł. Tego nie polecam!

  4. My też zmagamy się z katarem, ale używamy zwykłego aspiratora Marimer… szału nie ma, nawciągać się trzeba czasem powietrza nieziemsko, ale działa, choć i tak mały tego procederu nie lubi i wykręca się jak może, bo chodzić jeszcze nie umie… pewnie jak się nauczy, to będę go gonić po mieszkaniu z aspiratorem w zębach ;-);-);-)

  5. Ja równiezz mam Fride i jest moim zdaniem Najlepszy aspiratorek pod słoneczkiem

    Ps a tak dla ciekawostek To ja powitałam zapaelnie migdałkow wczoraj z 3 dniowa goraczka 39 i 5. Antybiotyk w ruch… Ehhhh I tak oto dla Młodszego to pierwsza choroba!

  6. Ja bym chciała katarek, ale mam taki, do którego tego aspiratora nijak nie da się zainstalować … buuu … frida u nas jest problematyczna, mały tak jej nienawidzi, że musimy się z nim siłować we dwójkę, nie zmyślam … poza tym i tak w nocy budzimy sąsiadów, bo Kajtek tak się wydziera

    • Manga, a którą Fridę macie? Tę z gąbkami, czy tę do której watę się pakuje?
      Używałam obu i uważam, że ta druga jest lepsza i bardziej ekonomiczna. :)

  7. Krusz, z tym katarkiem jest zapewne tak, jak z dowcipem o macherze od telewizora. Przyszedł, popatrzył, dmuchnął z efektem natychmiastowym – TV jak nowy – i zainkasował dwie stówy. – Panie, mówi właściciel, dwie stówy za dmuchnięcie? – Nie – odpowiada macher – za dmuchnięcie 5 zł, a 195 za to, że wiedziałem, gdzie dmuchnąć. Znaczy płacimy za patenty. I za bycie rodzicami, bo wiadomo, że ta grupa docelowa z reguły płacze, lecz płaci. Dla dobra dziecka.
    U nas stara dobra Frida wymaga niezłych podchodów, na granicy łapówkarstwa, więc nie będę nawet próbować z Katarkiem. Zresztą czas chusteczek nadchodzi wielkimi krokami.

    • Btw i offtopowo, świnia się zorientowała, że nigdy nie odpisała na Twój ostatni mail. Świnia się kaja, rozumie i po prostu czeka cierpliwie, aż zaproponowane przez nią tematy naturalnie wypłyną. :)

    • Ipiranga myślę, ze masz racje! Płaci się za pomysł na domowy ssak medyczny w tańszej wersji (normalny kosztuje około 5 stów i raczej jest skuteczniejszy) i bez zbędnego osprzętu! Ale i tak jest mi szkoda forsy, tym bardziej, ze Karolina daje sobie czyścić zwykłym aspiratorem! :)

  8. my mamy fride. rzadko na szczescie uzywana, ale jak juz – to malego trzeba zainteresować czymś innych i wtedy z prędkością światla wyciągnąc glutka. Z drugim jest juz gorzej :-)

  9. U nas frida to był koszmar. o Katarku powiedział mi koleżanka która ma niepełnosprawne dziecko, które bardzo często chorowało na zapalenie oskrzeli właśnie z powodu przechodzonego przeziębienia. Mój mąż był w szoku gdy poprosiłam go o kupienie Katarku. Dziś nie wyobrażamy sbie bez niego życia. Przy pierwszym przeziebieniu spróbowaliśmy po dwóch użyciach sam podsuwał głoówkę żeby ciągnąć.Potem gdy przez rok mały nie chorował było super i zapomniał że mamy sprzęt działający z odkurzaczem. Ale gdy obecnie po pójściu do prywatnego przedszkola w wieku dwóch lat od trzech miesięy mamy katar, który juz trzy razy skończył się zapaleniem ucha i ma wysięk w uchu, który jesli nie zostanie wyleczony może grozić pogorszeniem słuchu to Katarek jest naszą jedyną nadzieją na usunięcie nadmiernej wydzieliny z nosa i zapobiegniecie następnym zapaleniom ucha. W tym momencie nie jest dla mnie ważne że sąsiedzi mogą być niezadowoleni z używania odkurzacza w nocy (gdy moje dziecko od 7 dni ma gorączkę i wieczny katar) albo że kosztuje 50 zł (za fridę daliśmy 30 zł a trzeba jeszcze kupować filtry). Najważniejsze jest zdrowie naszego dziecka. I chyba o to w tym wszystkim chodzi.
    P.S. Nasz mały już sam umie dmuchac nosa ale przy takim katarze jaki ma obecnie nie uda mu się nawet w połowie wysmarkać tego co ma.
    Poleciłam Katarek kilku koleżankom i każda z nich jest zadowolona. Jeśli tylko można uchronic dziecko przed gorszą chorobą niż katar to po co szukać wad produktu który nam w tym pomaga?

    • Produkt pomaga, a i owszem, a jego wad nie szukam na siłę. Po prostu stwierdzam, że są. Katarek jest bardzo skuteczny, co już powiedziałam, ale nie mogę nie stwierdzić, że dla mnie dość upierdliwy w używaniu. Jeśli chodzi o używanie odkurzacza nocą, nie wchodzi to u mnie w grę. Po pierwsze dlatego, że od razu budzą się wszystkie dzieci, nawet jeśli nos chcemy przeczyścić jednemu. Ponowne usypianie ryczącej gawiedzi jest po prostu straszne. Poza tym tak jak nie włączam na noc pralki czy zmywarki i nie wiercę dziur w ścianie w niedzielę, tak nie używam w środku nocy odkurzacza. Nie mogę po prostu i już :)
      Ja Katarek również mogę polecić z czystym sumieniem z racji jego działania – działa świetnie. Natomiast cena i inne mankamenty to już coś, co otrzymujemy z dobrodziejstwem inwentarza.
      Tak a propos. Po kilku dniach używania złamał nam się ten dyngs, który wkłada się do nosa. Nie wiem, jakim cudem. Może upadł, może ktoś go przez nieuwagę nadepnął. Dobrze, że jest drugi w zapasie. Strasznie delikatny ten Katarek :)

      • wg mnie cena fridy + filtry kontra skutecznosc katarka to juz zmienia spojrzenie na jego cene, nawet 68 zl. jesli cos jest dobrze zrobione to nic dziwnego ze ktos kto to wymyslil, wyprodukowal chce zarobic.
        moze naleze do dziwolagow ale dla mnie uzywanie fridy i innych „recznych” aspiratorow bylo nieapetyczne. wole wepchac ta koncowke w odkurzacz i potem to porzadnie wymyc.

        poza tym wiesz zastanawia mnie cos – wczesniej nie uzywajac tego katarka go zjechalas :D jak mozna wypowiadac sie o czyms o czym sie nie ma pojecia?

  10. My używamy i sobie chwalimy (mimo złodziejskiej ceny) – ja zawsze przed użyciem spryskuje końcówkę rurki do odkurzacza i samą rurę odkurzacza Octinosprayem ;) bo to antybakteryjnie działa i już nieco mniej mnie bakterie z brudu przerażają :P W nocy jak Mały ma katar to zarzucam na odkurzacz koc a na to „kordłę” i już się nie budzą sąsiady. Po użyciu w trakcie kataru zawsze zalewam całość gorącą wodą z mydłem i zostawiam do wymięknięcie, a potem szybkim strumieniem kranowym wypłukuję gile :)

  11. Ok- mam Marimera i jak katar jest potężny to przy czyszczeniu jednej dziury musze czasami kilkakrotnie rozkręcać aspirator, zmieniać watę i heja od nowa- inaczej zatyka sie wszystko. Odgilowanie całego nosa zajmuje więc trochę czasu :/ Czy tak samo jest z Katarkiem- czy trzeba go co chwilę czyścić?? Chetnie bym kupiła ten aspirator bo mimo soli morskich i innych wynalazków gile mojej Małej są czasami oporne na mój wdech- czasami tak się namęczymy obie że kończy sie to wszystko jej frustracją a moim omdleniem. Niby przeszliśmy na chusteczki ale tylko wtedy gdy katar jest lejący…

  12. Dzisiaj miałam na lekcji słuchaczkę która za pomocą fridy zaraziła się od dziecka cholernym katarzyskiem. Bo frida owszem, gila odfiltruje, ale bakterii/wirusów juz nie! Dlatego myślę, że to spora zaleta- odkurzacz zasysa chorobę, a nie rodzic!

  13. u mnie o tyle lepszy jest katarek że jak młody chouje to ja także, a jak ja choruje to mam zapalenie krtani (zawsze!) a wtedy zrobic wałtowny i silny wdech zeby zassac katar to jest awykonalne. Młody jest o tyle fajny ze jak mu sie odessie wieczorem to w nocy nie ma nadprodukcji kataru, nastepne odsysanie rano o 7 :)

  14. ja jakos sie nie przekonuje mam fride i wystarczy :) na szczescie katar nie za czesto nas ostatnio odwiedza :)
    ale tak sie zastanawiam a jak dziecko ma alergie i katar ? to co odkurzacz 24h/ doba? ( wiem wiem od tego sa leki ale zanim sie odkryje ze to alergia ??? )
    hmmm mogloby byc ciekawie :P
    wybzczcie mi moje mysli :)

  15. U nas Katarek zastąpił Fridę jakiś rok temu, przy pierwszym prawdziwym katarze. Jeśli o mnie chodzi to Frida sprawdzała się w katarze typu light, natomiast z zielonymi, gęstymi gilami (sorry dla tych, co akurat coś zajadają) sobie nie radziła.
    Katarek to ustrojstwo do zadań specjalnych. Odkurzacz mamy taki, że nastawiony na „jedynkę” może śmiało pracować nie stawiająć całego bloku na nogi.

  16. Nam Frida sluzyla bardzo dzielnie i bardzo dobrze. Nie widzialam potrzeby by kupowac cos lepszego. Nie chcialabym zreszta dodatkowo przerazac dziecka. za Fride zaplacilam cos kolo 20 zl i to wydawalo sie duzo za kawleczek plastiku. Widzac cene Katarku puknelabym sie w czolo i dala sobie spokoj ;p Cale szczescie ze Latorosl zakumala o co chodzi w wydmuchiwaniu nosa i podczas ostatniego przeziebienia aspirator nie byl potrzebny :)

  17. Ja sie fridy brzydze. Wiem ze glutow nie zassam ale wyobraznia pracuje ;) wiec kupilam gruszke ale polegla przy pierwszym katarze… Kupilam katarek i uwielbiam :) Cena – owszem, wysoka, ale sama frida kosztuje 20 zl…to nie rozboj? ;)
    Laski jak slysza odkurzxacz to nadstawiaja pyszczki i tak smiesznie kreca nosami xDDDD

  18. My uzywamy Fridy.Pisze MY bo naprawde MY:-))U nas odciaganie gilow to calkowita wspolpraca..Ja wciagam a mlody przystawia sobie koncowke do nocha,i rzy przy tym jak kon z radosci:-)

  19. Jeśli ściągasz dziecku gile z nosa klasyczną fridą to możesz się zarazić. Zauważyłam u siebie taki mechanizm, że po kilku dniach „wspólnego kataru” ja dodatkowo po kilku dniach miała zapalenie gardła. To samo mówi moja koleżanka. Dlatego kupuję „katarek”

    I też mnie szlag trafia jego niewytłumaczalnie wysoka cena. (dobry komentarz blogerki o cenie ;)

    Pozdrawiam