TVN, TVP, Polsat – jak szybko i skutecznie zdobyć tytuł hieny miesiąca

13
1236

Nie wiem jak wy, ale ostatnimi czasy, kiedy odpalam telewizornię, zaczynam ją oglądać z pewną taką nieśmiałością. Z nieśmiałością, bo dość wrażliwa jestem na wszelkiego typu niusy, które mogę upchnąć do worka z napisem „galopujące żenua”, a tak się akurat składa, że niusów takowych ci u nas dostatek. Nie wiem, czy to kwestia sezonu ogórkowego i czymś tę ramówkę trzeba zapchać, do diaska, bo jednak widz ma wlepiać gały przez pół godziny, czy kwestia – oby nie – stopniowej tabloidyzacji mediów. Media ogólnie się tabloizują (tak mi się to jakoś zgrabnie wiąże ze słowem prostytuują) i obym była złym prorokiem, ale obawiam się, że wynika to ze społecznej relacji popytu i podaży, gdzie jedno nakręca drugie i nie wiadomo już, co było pierwsze, jajko czy kura. Z uporem maniaka będę wracać do porównania z używkami: po pewnym czasie do wywołania tego samego efektu potrzebujemy zwiększenia dawki. Mnie nie wystarczy już jedna łyżeczka kawy, muszą być dwie. Narodowi najwyraźniej nie wystarcza po prostu nius. Musi być nius, który go zajara, a że jarają go rzeczy przykre, to tego…

Powiedzmy, że obie przyczyny spiknęły się w jednym punkcie i mamy zarówno efekt sezonu ogórkowego, jak i efekt tabloidyzacji. Czas powiedzieć, o co właściwie się pieklę, bo przydługi wstępik mamy praktycznie za sobą. Pieklę się, bo przedwczorajszy spektakl w programach informacyjnych to nie było już tylko dno. To było pięć metrów mułu. Piję do tego, że Polsat i TVP wybrały się z kamerami na pogrzeb czwórki dzieci, które kilka dni temu tragicznie zginęły. Utonęły w Warcie. Kamery w kościele, kamery na cmentarzu, kamery przy trumnach, kamery przy księżach, kamery przy matce, kamery w tłumie. Macie, narodzie, oto pasza. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, syćcie oczy, jarajcie się, ile wlezie. Nie mogli sobie darować, cholera. Trzeba było całej Polsce podać na talerzu oszalałą z rozpaczy matkę, trzeba było upublicznić jej ból, trzeba było podać głupawe kazanie, które zapodał ksiądz, na moje oko wyraźnie speszony najazdem mediów. To jest ten żer, którego potrzebują tłumy. Zawsze miały branie nieszczęścia i ludzkie tragedie, a jeśli zdarza się tragedia poczwórna i to z udziałem dzieci, to należy temat wycisnąć jak cytrynę. Drugi taki prędko się nie pojawi, można co najwyżej liczyć na jakiś pożar, wypadek po pijanemu, zdarzenie przy żniwach czy kolejne skatowanie dwulatka. Migawka z pogrzebu została zgrabnie wpleciona między wieści o anomaliach pogodowych w postaci gradu oraz trwającą i mającą się świetnie wojenkę w PO.

TVN24 tym razem z kamerą nie wyjechało, ale samo bez winy nie jest. To oni wysłali Błękitnego (dla niewtajemniczonych: to ich helikopter) za konwojem z mamą Madzi (tak, tej Madzi, co to wiadomo), który to konwój transportował ją gdzieś tam, pewnie na rozprawę sądową. I leci sobie relacyjka na żywo, mama Madzi mija jedno i drugie skrzyżowanie, emocje rosną, może jakaś bomba po drodze pierdzielnie, byłoby miło.

Mówiąc sprost – i pardą maj frencz – chce mi się rzygać. Jestem zażenowana serwowaniem ludziom takiej papki i żerowaniem na czyimś nieszczęściu. Ja rozumiem, że taka tragedia jak ta nad Wartą nie zdarza się często, ale już tę inwazję kamer mogli sobie darować. Cóż, jest niusik i to chwytający za serce, oglądalność nam skoczy, a to w linii prostej przełoży się na zyski. A o zyski przecież w tym wszystkim chodzi. I tyle w temacie

13 KOMENTARZE

  1. najgorsze w tym wszystkim jest to, że widz potrafi przeglądać telewizyjne wiadomości, beznamiętnie wpatrywać się w ekran, sluchac o smierci dzieci, o pijanych rodzicach, o zakatowanym maluchu, o dzieciach ktore gotują się w zamkniętych autach i….. i spokojnie przezuwać kanapeczki i popijać kawką poranną…. takie znieczulenie buduje ciągly nawal informacji o tych tragediach….

  2. Co tu dużo mówić, dlatego wolę słowo pisane, czyt. gazety. Nikt mnie nie bombarduje setkami, emocjami budowanymi na potęgę z byle okazji, filmowaniem ludzkiej tragedii, relacją na żywo z nieistotnych w końcu spraw. I z całym szacunkiem dla rodziny która straciła czworo dzieci, dla mnie jest to żadna istotna wiadomość o tym pogrzebie. Nie tego wymagam od redakcji newsowych. I tu główną winą na zidiocenie obarczyłabym całodobowe telewizje. Robienie z pierdół sensacji, a w tym wszystkim podskórnie czuję, że zagadane jest to co rzeczywiście ważne.

    • Słowo pisane też niestety schodzi na psy (nie obrażając psów). Przykład głośny ostatnio – okładka tygodnika Wprost. Wprost zawsze miał tendencje do agresywnych okładek, ale ostatnimi czasy przegiął. Przegina również w treści i wartość artykułów w nim zawartych wyraźnie zjechała w dół.

      I oczywiście że zagadujemy to, co jest naprawdę ważne. Taki między innymi jest cel.

      • W ogóle widać tendencję spadku jakości okładek tygodników. Nawet ulubiona przeze mnie Polityka równuje w tym aspekcie w dół. Przy czym czytając gazetę jakoś nie czuję takiej presji, tego wymuszania emocji, tego natrętnego śledzenia. I łatwiej przeskoczyć stronę, by znaleźć coś dla siebie, niż czekać całe „Fakty”, czy „wiadomości” by usłyszeć jedną ciekawą informację.Raz na ruski rok włączam telepatrzydło, by sprawdzić czy coś mnie omija bieżącego. I kurczę nic, ten sam schemat, nawet kolejność newsów, obowiązkowy lekki temat na koniec, pomiędzy musi się znaleźć news społeczny – kolejne chore dziecko, kolejna niesprawiedliwość sądu. Ok, rozumiem krzywdę, ale nie tu jest miejsce na takie informacje. Tu powinny być najważniejsze rzeczy, krótko, zwięźle i na temat. Takie bym chciała wiadomości na wieczór obejrzeć.

  3. Ja co prawda nie widziałam tych migawek z pogrzebu, ale to i dobrze. CO tu oglądać? Próbowałam wyobrazić sobie co może czuć ta matka, jaki przezywa ból… ale to niemożliwe. Utrata dziecka, a w tym przypadku czwórki to ból niewyobrażalny, tragedia kładąca się cieniem na całym życiu tej rodziny. I trzeba było pozwolić im przezywać ten ból z dala od mediów, od szumu i tej całej telewizyjnej szopki. Owszem, cała Polska im współczuje, ale kamery na pogrzebie? Nikt normalny nie chciał tego oglądać.

  4. popyt- podaż, przykro mi. „Bo miałem ambicję stworzyć taką rezolutną rasę, a wyście to tak po ludzku spartolili”, że po raz n-ty zapodam mój ulubiony cytat z Lao Che.

    A jakieś konkretne działania odnośnie przywołanych w tekście stacji telewizyjnych? myślisz że ludzie wyślą masowo pisma z informacją, że w związku z przestają od dziś oglądać TVP i Polsat, czy też raczej wymienią się wrażeniami z relacji ze znajomą sąsiadką spotkaną podczas zakupów?

    • Nie no, opcja z sąsiadką oczywiście zwycięży. Smutno mi tylko, że to takie perpetuum mobile się tworzy. Media serwują taki a nie inny nius, bo jest to odpowiedź na zapotrzebowanie społeczne, ale jednocześnie kształtują te zapotrzebowania i niejako je programują. Nie ma tu mądrego wyjścia. Jeśli dałoby się coś wytłumaczyć i obronić, to powiedzmy wieści o przemocy wobec dzieci. Nie wiem, może na zasadzie uczulenia postronnych, żeby zwracali uwagę i reagowali (oj, naiwna, naiwna, naiwna). Natomiast co miał wnieść fragment z kamerami na pogrzebie poza tanią sensacją, tego nie wiem.

      • hmmm, o ile mi wiadomow w krajach, gdzie funkcjonuje coś takiego jak społeczeństwo obywatelskie, zdarza się, żę wkurzeni odbiorcy bombardują stację telewizyjną lub inne medium, które im podpadnie, mailami i listami. problem tylko by ludziom się chciało i by wierzyli w moc sprawczą zaznaczania swojego stanowiska…

        a tu nawet z Twojego, Krusz, posta wyziera niewiara w to, że możesz. a moim zdaniem z potencjałem, jaki masz w postaci tego bloga, mogłabyś zacząć dobrą praktykę wysyłania „serdecznych pozdrowień” do hien medialnych.

        myślę, że wystarczyłoby, abyś swym lekkim, acz zaostrzonym piórem skomponowała list i wkleiła go z adresami mailowymi, pod które należy takie cudo rozesłać, a sporo osób podłączyłoby się z ochotą – ja pierwsza w kolejce!

        • To ja też chcę wysłać protest. Wyślę i podpiszę. Na całe szczęście – ja tych „newsów dnia” nie widziałam.

        • I ja! i ja!…
          Też się podpiszę- ręcyma obiema!
          Bo choć newsa- na szczęście- nie widziałam, to chętnie wyrażę swoje obrzydzenie włażeniem z buciorami w czyjeś życie i żerowaniem na bólu i krzywdzie!

        • Telewizora nie mam, więc siłą rzeczy wspomnianego „reportażu” nie widziałam, ale i tak chętnie się podpiszę pod takim listem;)

          Cholera mnie bierze, że praktycznie każdy Polak wie kim jest matka Madzi, natomiast głowy nie dam czy choćby co drugi obywatel RP zna nazwisko prezydenta Czech. I moim skromnym zdaniem jest to wina programów informacyjnych, które pretendują do miana ogólnokrajowych a zachowują się jak prasa plotkarska.

          Nie może być tak jak pisze Kruszyzna, że tylko podaż-popyt determinuje czym naród jest codziennie o 19:30 karmiony. Z tego co wiem TV publiczna ma misję edukacyjną, a zatem w ramach tej misji powinna ludzi edukować a nie ogłupiać i zaniżać loty.

  5. ” Chleba i Igrzysk”, im mniej chleba tym lepsze igrzyska…ot co. na szczęście nie mamy tv. jest tyle playerów i innych opcji, żeby oglądać i słuchać wybrane programy z pominięciem choćby reklam…
    W necie komentarzy pod tekstem mogę nie czytać.

    Również ubolewam nad tym, że artykuły w prasie opiniotwórczej czasem bywają nierzetelne, ale wolę to niż tv-papka. Kolorowe pisma (dla Pań) zarzuciłam kilka lat temu -mimo tego, że czasem fajni ludzie fajne felietony pisują…

    Mnie brakuje wiadomości ze świata -rzetelnych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here