Ale kaszana!

0
1418

Kryzys, panie kryzys. Na takie dictum proboszcz w mojej parafii szczerze by się obruszył i jako dowód przytoczył swoją rozmowę z dobrym znajomym, właścicielem salonu samochodowego, który tegoż proboszcza przekonywał o kryzysu totalnym braku. Wszystkie auta za kilka stówek poszły na pniu, zostały tylko takie za kilkadziesiąt tysięcy. Szczerze mojego proboszcza nie znoszę, ale słuszności uwagi odmówić mu nie umiem. To nie jest tak, że wszędzie jest kryzys. Bilans musi wyjść na zero i ktoś ma źle, by dobrze mógł mieć ktoś.

Populistyczne? Nie sądzę. Od proboszcza przejdziemy płynnie do garów, a łącznikiem między jednym a drugim będzie właśnie słowo kryzys. Popełniłam kryzysowe mielone. Z kaszanki. A tak. Wymodziłam przepis i bezczelnie powiem, że otarłam się o geniusz, dlatego ku chwale ojczyzny i przyszłych pokoleń powiem, co popełniłam. Bierzcie i naśladujcie, przetwarzajcie i bądźcie elastyczni, albowiem elastyczni się nigdy nie złamią. Jeśli lubicie kaszankę, rzecz jasna. Pewnie ktoś wpadł na ten pomysł przede mną, ale spuśćmy zasłonę milczenia na ten fakt. W dziedzinie wyważania otwartych drzwi jestem mistrzynią.

Kotleciki z kaszanki, czyli kryzysowe mielone

Składniki:
  • 3 lub 4 kaszanki
  • 2 jajka
  • bułka tarta
  • pieprz, sól
  • można dać cebulę, ja nie dałam, nie wiem dlaczego, pewnie zapomniałam
  • olej do smażenia
Przygotowanie:

Kaszankę obieramy ze skórki i rozdrabniamy widelcem. Dodajemy jajka, przyprawy, podsmażoną i pokrojoną w kosteczkę cebulę (jeśli ją dodajemy). Przygotowujemy wszystko tak, jakbyśmy robili mielone. Do masy dobrze jest dosypać tartej bułki, bo bułka wiąże wilgoć i kotleciki łatwo się potem formują, nie rozwalają się, a bułka jest niewyczuwalna w smaku. Formujemy więc kotleciki, obtaczamy w tartej bułce i smażymy na tłuszczu. Po usmażeniu układamy na papierowym ręczniku, żeby odsączyć nadmiar tłuszczu.

Więcej pomysłów na małe co nieco znajdziecie w naszej mobilnej apce, którą zupełnie za darmo można wziąć z półeczki w Google Play.

Notka przeniesiona z mojego drugiego bloga „My, babki”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here