Idę o zakład i jestem się w stanie założyć naprawdę o wiele, że każda z nas co najmniej raz w życiu doświadczyła tego niewygodnego uczucia, że to nie ona nosi ubranie, ale ubranie nosi ją. Stawiam dolary przeciw orzechom, że co najmniej raz poczułyście się przytłoczone przez sukienkę czy bluzkę, zdominowane przez spodnie i miałyście wrażenie, że najpierw widać wasze ubranie, potem długo, długo nic i dopiero gdzieś tam w ogonie wy. Ja tak mam, jeśli włożę cokolwiek w panterkę, omijam więc ten deseń szerokim łukiem, bo mam wrażenie, że moje własne ubranie na mnie poluje.

zalando_bluzka Zdjęcie z zalando.pl

Dzisiaj więc trochę dla jaj (dla jaj, podkreślam), trochę żartobliwie-ironiczny (żartobliwie-ironiczny, podkreślam), taki, na który należy spojrzeć przez palce (przez palce, podkreślam), poradnik jak dobrać sukienkę do charakteru, żeby nas nie wzięła i zeżarła, żeby dobrze się bawić i nie myśleć o tym, co ma się na sobie, żeby nie czuć się głupio i żeby w czasie imprezy nie było opcji „wypijmy za błędy” w domyśle odzieżowe.

Na pewniaka

Z reguły jesteś pewna siebie. Nie masz problemu z wyjściem przed grupę ludzi i powiedzeniem czegoś do mikrofonu, chętnie zabierasz głos na przeróżnych zgromadzeniach, choćby na zebraniu zespołu, którego jesteś członkiem. Kiedy wchodzisz do jakiegoś pomieszczenia, zajmujesz wolne miejsca z przodu (bo oczywiście reszta narodu tłoczy się w ostatnich rzędach, próbując się ukryć za sobą nawzajem) i masz najzupełniej gdzieś, czy ktoś na ciebie patrzy, czy nie. Masz też najzupełniej gdzieś opinię innych na swój temat, a nawet jeśli nie, to i tak tego po sobie nie pokażesz. Przez innych jesteś uważana za osobę odważną i zaradną, a reszta jakoś tak naturalnie oczekuje, że się czymś zajmiesz. I najczęściej mają rację.

Czerwony to kolor dla ciebie. Świetnie się w nim czujesz. Co prawda czerwień pasuje do każdego typu urody, ale ty ją nosisz… właściwie to ty ją prowadzisz na smyczy. Jeśli wybierzesz czerń, zyskasz rys femme fatale z lekką nutką tajemniczości. Czerń jest zresztą ponadczasowa i jeśli nie masz pomysłu na kreację, zawsze możesz po nią sięgnąć, ale najlepiej zrobisz, jeśli postawisz na czerwony.

Szczypta subtelności

Może niekoniecznie można cię zaliczyć do szarych myszek, ale powiedzmy, że wybijanie się przed szereg i skupianie na sobie wszystkich par oczu to nie jest cel twoich działań. Bywasz zdystansowana, ale bez poczucia wyższości. Po prostu nie podajesz swoich emocji na talerzu. Subtelna, wrażliwa, kto wie, może nawet tajemnicza, delikatna, ale i żartobliwa. Początkowo możesz wydać się chłodna, ale to tylko pozory. Tak naprawdę potrafisz bawić się na sto dwa i parkiet należy do ciebie. Imprezujesz dłużej niż twoje koleżanki (czytaj: małpy) w czerwonym, które zaliczyły wejście smoka, spopieliły wszystko ogniem w promieniu kilometra, a teraz spokojnie osiadły na zgliszczach (o jeden drink za daleko).

Spróbuj poeksperymentować z kolorem niebieskim.

Anioł nie kobieta

„Jeśli pijesz coś, zawsze black and white, twe kolory to zawsze black and white” śpiewało kiedyś Kombii. Ty jesteś po jasnej stronie mocy. Biały wbrew pozorom wcale nie tak łatwo jest nosić, bo to połączenie eteryczności z siłą przebicia, delikatności i stanowczości, pewności siebie i zdystansowania. Biała sukienka tak samo potrafi zdominować nosicielkę jak sukienka czerwona i trzeba wykazać się mocnym poczuciem własnej wartości, by jej nie ulec. Biały kolor bezlitośnie obnaża niedokonałości fasonu i mankamenty urody nosicielki, trzeba więc trzy razy się zastanowić, zanim coś się kupi. Inaczej można wyglądać, jakby się pomyliło imprezy i nie trafiło na własny ślub lub jakby się zainwestowało w gustowną nocną koszulę.

Jeśli więc masz w sobie pierwiastek anielski i odrobinę władczy, spróbuj z bielą.

Ciemna strona mocy

No tak, Lord Vader może ci buty czyścić i jeszcze uprzejmie poda torebkę. Czarny co prawda dodaje lat, ale nie z tobą te numery. Niech sobie dodaje, ty i tak trzymasz go w garści. Czarna mamba, królowa nocy, powaga i tajemniczość, ale i szaleństwo, zabawa na całego, donośny śmiech – to wszystko niesie w sobie kolor czarny. Tak jak czerwony pasuje każdemu, ale zdecydowanie łatwiej się z nim obchodzić. Klasyczna mała czarna nigdy nie wyjdzie z mody i to rozwiązanie dla tych, które nie mają ani czasu, ani odwagi na eksperymenty.

Jeśli więc masz zwyczaj budzić się z ręką w nocniku i odkładać decyzję do ostatniej chwili albo po prostu jesteś zabiegana, keep calm and bierz czerń.

Cicha i piękna

Nie lubisz się wybijać z tłumu, nie lubisz wychodzić przed szereg i skupiać na sobie wzroku innych. Uważasz, że każdy ma w życiu jakąś przypisaną sobie rolę, a ta akurat do ciebie nie należy. Umiesz się bawić i lubisz się bawić, ale nie jesteś duszą towarzystwa i rzadko zabierasz głos. Śmiejesz się szczerze z dowcipów innych, ale raczej nie opowiadasz własnych. Na parkiecie niejednokrotnie balujesz do upadłego, ale nigdy nie wyjdziesz w pierwszej parze. Nawet w sieci nie lajkujesz i nie posyłasz dalej. Przyjmujesz treści, ale pozostajesz niewidzialna.

Świetnie się czujesz w stonowanych kolorach, spróbuj więc z odcieniami beżu. Beż nie musi oznaczać mdłości, potrafi za to być bardzo wdzięcznie neutralny.

Tak oto domorosła psychologia została przerobiona na sukienki. A teraz, cokolwiek założycie, idźcie i bawcie się wyśmienicie 🙂

Ikona notki z pixabay.com .

9 KOMENTARZE

  1. A co dla osób w typie „cicha i piękna” z jasną karnacją, które nie przepadają za beżem? 😉 hihi
    Super poradnik, najbardziej podoba mi się ten fragment „Dzisiaj więc trochę dla jaj (dla jaj, podkreślam), trochę żartobliwie-ironiczny (żartobliwie-ironiczny, podkreślam), taki, na który należy spojrzeć przez palce (przez palce, podkreślam)(…)”. Utarłaś nosa paru czytelnikom/czytelniczkom 😉

  2. Sukienki śliczne, wszystkie! No i w pełni się zgadzam. Przypominam sobie dzień, kiedy defilowałam po biurze w bluzeczce we fioletowo-różowe kwiaty (myślałam, że pasuje do dżinsów, bo to piątek był) i każdy, kto mnie spotkał, na dzień dobry mówił „ładna bluzka”, ale jakoś tak, że uświadomiłam sobie, że gorzej to by tylko było przyjść w czerwonym 🙂

  3. Zabraklo jednak tej panterki 😉 Po prostu ostatnio po raz pierwszy w moim juz mickiewiczowsko okreslonym wieku (dla filologofobow: kojarzycie „a jego imie czterdziesci i cztery”?) znalazlam spodnie, co gorzej, typu legginsy, wlasnie w panterke, ktore mnie nie zazarly.
    Chyba starosc…

  4. Dla mnie masakra to długie sukienki,wyglądam jak duch straszący w zamku.Nawet na ślubie mialam przed kolano.Z resztą jak tańczyć w długiej? Czerwona na tak,jesli akurat jest dzień,w którym czuję się pewnie i mam dobry humor. A panterka jak najbardziej dla mnie Za to niebieskiego nie cierpię.

  5. Ktoś w końcu pięknie i dosadnie ujął moje obawy i wrażenia, dotyczące białych kiecek 😀 Jako blady rudzielec (z wyboru) dla przekory chyba, ukochałam sobie turkusy i zielenie :). Czerwony bardzo tak, jeśli mam dzień „możecie mi naskoczyć”, czarnego nie lubię (na sobie)