Od upojnej nocy spędzonej z twoim partnerem minął tydzień. Nadal pracujesz, jak pracowałaś, uczysz się, jak uczyłaś, imprezujesz, jak imprezowałaś, wszystko jedno. Słowem nic jeszcze nie podejrzewasz. Co prawda twoje piersi stały się lekko obrzmiałe i bolesne, ale przed każdą miesiączką tak masz, nie zwróciło to więc twojej szczególnej uwagi. Jesteś przekonana, że za około tydzień dopadnie cię PMS, czyli syndrom przedmiesiączkowy, którego uroki oddaje dowcip z brodą:

– Dlaczego kobieta przed okresem gotuje zupę w sześciu garnkach?
– BO TAK!

Tymczasem w twoim organizmie trwa gorączkowy podział komórek. Zarodek przypominający wyglądem malinę dociera do macicy i zagnieżdża się w niej za pomocą mikrokosmków. Nie miałabyś szans zobaczyć go inaczej jak przez porządną lupę bądź mikroskop. Ma około 0,1 mm. Po zagnieżdżeniu się zarodek otacza się błoną, czyli pęcherzem owodniowym. To będzie jego „lokum” przez najbliższe 37 tygodni. W ciągu kilku dni z maliny przekształca się w coś w rodzaju robaczka.


Zarodek w trzecim tygodniu ciąży. Źródło

Czy na tym etapie można już odczuć jakieś objawy ciąży? Najprawdopodobniej nie, ale u każdej kobiety przebiega to inaczej. Ja nie miałam o niczym pojęcia do 7. tygodnia, kiedy to nagle i bez zapowiedzi przestało mi smakować piwo. Zdarzyć się może, że już od 3-go tygodnia będziesz wyczuwać lekki ból w podbrzuszu (ale większość kobiet ma identyczne objawy przy zbliżającej się miesiączce) lub lekkie nudności (ale równie dobrze mogłaś zjeść byle co w biegu i na szybko) albo zawroty głowy (oj, która z nas ich nie ma?).

W najlepszej sytuacji są kobiety, które stosują naturalne metody regulacji poczęć, czyli metodę objawowo-termiczną. One już w kilka dni po zapłodnieniu mogą z dużą dozą prawdopodobieństwa twierdzić, że zaszły w ciążę. Temperatura ciała, która staje się podwyższona na czas owulacji, nie opada. To jest pierwszy sygnał ciąży. Najczęściej jednak na kiełkowanie podejrzeń musisz poczekać jeszcze tydzień. Do dnia spodziewanej miesiączki. Która nie nastąpi.